piątek, 2 grudnia 2016

Nigdy, przenigdy: "Never, Never"



Wolę kochać Cię, gdy jesteś na dnie,
niż pogardzać Tobą, gdy jesteś na szczycie.


Książki Hoover zawsze robią na mnie wrażenie - to taki emocjonalny pocisk, który przeważnie rani moje serducho i gdzieś tam, nawet po czasie, uwiera, wciąż o sobie przypominając. Książkę Fisher przeczytałam tylko jedną i tu zachwytu nie było, jednak nie kwalifikuje się ona do tragicznych pomyłek, a jedynie do przeciętnych czytadeł, które pochłonęłam, ale bez większych emocji. Autorki zdecydowały się napisać coś wspólnie i tak oto powstało Never Never - powieść , która mami wspaniałą okładką, obiecując falę wzruszeń lub też głębię uczuć. Co trzeba przyznać, to fakt, że na zdjęciach prezentuje się doskonale, ale okładka to jedno, a treść to zupełnie inna bajka...

Niepamięć w trzech częściach


Wyobraźcie sobie, że nagle nie wiecie, kim jesteście, gdzie się znajdujecie i co macie ze sobą począć. Ktoś wypowiada Wasze imię, które brzmi obco i nieprzystępnie. Ktoś inny zagaduje, wypytuje, oczekując konkretnej odpowiedzi, kiedy Wy nie do końca rozumiecie zadane Wam pytania. Rzucono Was w wir wydarzeń, których nie rozumiecie, wciśnięto w tłum ludzi, których nie kojarzycie, ale oni znają Was doskonale. I nagle okazuje się, że nie tylko Was to dotknęło - Wasza druga połówka jest tak samo zdezorientowana. 




Podobno byli w sobie zakochani. Podobno byli nierozłączni. Nie pozostaje im zatem nic innego, jak wspólnymi siłami odkryć powody tego całego zamieszania. Muszą obdarzyć się zaufaniem, chociaż są sobie praktycznie obcy. Czy ciało będzie pamiętać to, co zostało wymazane z umysłu? Mają 48 godzin. Czas ucieka.

Autorki dawkują nam tę historię. Dostajemy trzy części, z których każda kolejna jest zupełnie inna od poprzedniej. Pierwsza część to wieczorek zapoznawczy: Czytelnik ma możliwość zorientować się jako tako w temacie, by na końcu odkryć naprawdę ważną wskazówką. Druga część kręci się wokół misji poszukiwawczej i pewnego przełomu w "śledztwie". Na koniec dokopiemy się do prawdy, poznamy powody - tu wszystko się wyjaśnia. 

Tej historii można bardzo dużo zarzucić, ale trzeba przyznać, że jest spójna i trzyma jeden poziom... niski, niestety.


Przedwczesna ekscytacja


Never Never to jedna z tych historii, do których na pewno nigdy nie wrócę. Dawno nie czytałam już książki, która nie wzbudziła we mnie praktycznie żadnych uczuć, poza jednym - rozczarowaniem. Oczekiwałam lawiny emocji, bo i pomysł na tę powieść wydał mi się wspaniały, i powieści Hoover bardzo sobie cenię. I faktycznie na początku było nieźle, tajemnice mnożyły się i zaskakiwały, więc liczyłam na coś wielkiego, co rozerwie moje serducho na kawałki. Na nic takiego nie trafiłam. Było mi kompletnie obojętne, co się dzieje z bohaterami, a kiedy poznałam powód ich amnezji - uh... nie wiedziałam, czy się śmiać, czy przewrócić oczami. Dalej nie wiem.

Mimo wszystko książkę czyta się błyskawicznie. Wystarczyły mi dwie godzinki, żeby "łyknąć" tę historię. Styl jest lekki, banalny i niewyszukany - idealny dla tego typu powieści. Takie niewymagające myślenia czytanie ma swoje plusy: pozwala zatopić się w lekturze bez konieczności główkowania, czytamy, próbujemy postawić się w roli bohatera, a kiedy my jesteśmy zajęci, Autorki prowadzą nas do wielkiego finału. W tej historii wiele się dzieje, jest dynamicznie i naprawdę tajemniczo, ale niestety sekrety (moim zdaniem główna zaleta tej historii) prowadzą do banału, a nie lubię banałów. Szkoda, bo Autorki miały szansę wyjść poza ramy (zalążek był obiecujący) i stworzyć coś naprawdę odmiennego i dobrego - wyszło przyzwoicie. 

Wiem, że ta powieść zyskała szerokie grono wielbicielek - mogę to zrozumieć - ale ja się oddzielam grubą ścianą i udam, że nic się nie stało. Nie wymażę tej książki z pamięci, bo się przeczytało, to się już nie odczyta. To właśnie ta książka i towarzysząca jej przedwczesna ekscytacja będą mi przypominać, żeby nie nakręcać się na kolejne odkrycie roku i porzucić tę moją naiwność. Widocznie opowieść chwyta za serce tylko niektórych, a innych po prostu nie rusza.

Za możliwość przeczytania Never Never pięknie dziękuję Emilce z bloga Książkowa czarno_białaEm. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeczytania  tej książki właśnie w ramach takiej akcji :)