czwartek, 29 grudnia 2016

Plan ucieczki, czyli "Uwolnij ptaka"

Porażka jest wpisana w sukces!
Nigdy się nie poddawaj!


Wydaje mi się, że dobrej energii nigdy dość, kiedy więc nadarza się okazja, żeby odrobinę naładować bateryjki, warto skorzystać. Czy książka może znacząco wpłynąć na nasz nastrój? Z pewnością, chociaż wiele zależy tu od naszego nastawienia, sposobu przedstawienia treści, no i - nie oszukujmy - od tego, co autor ma nam do zaoferowania. Jeśli lubicie poradniki, z pewnością ta pozytywna moc, która bije z Uwolnij ptaka autorstwa Beaty Jurasz, na pewno Was zaciekawi, a może i pomoże poruszyć jakiś zapomniany, zakopany głęboko filar życia?

O co chodzi z tym ptakiem?


Każda z nas ma lepsze i gorsze dni, każda ma marzenia, multum niewykorzystanych szans za sobą i drugie tyle przed sobą. Beata Jurasz proponuje nam wyprawę - nienachalną, momentami niebezpieczną, ale niezwykle pouczającą - to podróż w głąb siebie. Autorka prowadzi nas korytarzem dobrych rad do spełnienia, udowadniając przy okazji, że aby coś osiągnąć i porządnie rozwinąć skrzydła, musimy siebie pokochać, dać sobie szansę. W dwóch słowach: uwolnić ptaka!


Książka jest skierowana do kobiet, a pomysł na jej napisanie powstał z potrzeby podzielenia się pozytywną energią (oj, tej Autorce nie brakuje) z kobietami takimi jak ja czy Ty. Nie szufladkowałabym jednak jej aż tak drastycznie, ponieważ większość treść jest uniwersalna, zatem i czytelniczka, i czytelnik znajdą tu coś dla siebie.

Poradnik napisany jest bardzo przystępnym językiem - takim lekkim, prostym i całkowicie "normalnym". Nie znajdziecie tu skomplikowanych terminów, a jeśli pojawiają się już jakieś pojęcia odpowiednie dla coachingu, nie będziecie miały problemu z ich zrozumieniem - tu nie ma czarnej magii i tajemniczych runów. 

Czasem można odnieść wrażenie, że nie czytamy książki, ale trzymamy w dłoniach list od przyjaciółki - to takie pozytywne doświadczenie, tym bardziej, że Autorka zwraca się do nas bezpośrednio, nie tworząc sztucznych barier. Beata Jurasz daje w tej książce wiele od siebie, opowiadając nam o tym, jak sama walczyła o wolność, przytaczając historie, których była główną  bohaterką. Takie podejście do czytelniczki pozwala nam na zbudowanie więzi - jest przystępnie, czasem wręcz swojsko.

Jeśli jesteście przekonane, że musicie do końca życia odgrywać rolę, w której jesteście obecnie obsadzone - mylicie się. Jeśli uważacie, że czegoś Wam nie wypada, czegoś nie możecie czy nie powinnyście... cóż, może już pora uwolnić tego barwnego, pięknego ptaka, który tylko czeka na wyjście z klatki?

Plan ucieczki


Każdy rozdział to opowieść, która dotyczy jakiegoś punktu na mapie naszej codzienności: celów, marzeń czy poczucia własnej wartości. Autorka uświadamia nam, że jesteśmy dla siebie zbyt surowe, a ciągłe tłamszenie tego, co ukrywamy w środeczku (bo tak wypada), jest kiepskim sposobem na szczęście. Dostaniecie kilka dobrych rad - pozornie banalnych, ale kiedy się nad nimi dłużej zastanowić - nie jest wcale tak prosto! To właśnie ta podróż w głąb siebie, która pomoże (lub nie) odkryć to, co skryte. Plan działania otrzymujemy pod postacią zadań i zadań specjalnych (często do uzupełniania w książce). No i, tak w podsumowaniu, żeby dobrze się nam wiodło, życzenia od Autorki - taki miły akcent na zakończenie.



W tekście pojawią się buźki, których przemilczeć nie mogę i nawet nie potrafię. Otóż te emotki niewyobrażalnie działały mi na nerwy. Rozumiem, że Autorka chciała stworzyć pozory bliskości z czytelniczką i takiej luźnej, ale wartościowej "pogawędki", jednak wykorzystanie tych znaków zostawiłabym w sieci - tam, gdzie ich miejsce. Pozytywna energia bije ze słowa, a nie z uśmieszku, który wydaje mi się tu zbędnym dodatkiem. Co jednak dobre, Autorka zdaje sobie sprawę z tego, że książka nie jest idealna i to cieszy, bo mogłabym się doczepić do wielu zdań, które brzmiały nieco koślawo, ale po co? Skupiłam się na innej warstwie, czerpiąc z tej treści to, co najlepsze. Żeby jednak była jasność! Grafomaństwa nie uświadczycie, więc bez obawy - można czytać ze spokojem i przyjemnością.

Czy moje bateryjki zostały naładowane? Nie do końca, bo chociaż nastawienie było odpowiednie i rady wydawały się całkiem sensowne, a i nawet treść okazała się przejrzysta i prosta w odbiorze, to jednak poradniki oraz postępowanie według dobrych rad jakoś nie do końca do mnie przemawia... Przeczytałam, co nieco przemyślałam (mimowolnie - pewne myśli zaatakowały znienacka) i wielokrotnie się uśmiechnęłam, więc na plus. Nie zmienia to jednak faktu, że moje życia ta książka nie zmieniła, motywacja nie wypływa mi uszami, a ptak nie wyleciał. 

To książka jakich wiele - ma skłonić do działania, poszukiwania i rozkwitania. Co ją wyróżnia od pozostałych? Urzekło mnie to zburzenie barier - nie czułam, że czytam dzieło wymądrzającego się mentora, który pozjadał wszystkie rozumy i teraz ON-WIELKI-ZNAWCA nauczy mnie, jak żyć. Nie, tego nie było. Był za to przyjemny spacer z kobietą, która mogłaby być mi bliska, z kimś, kto idzie obok, by ewentualnie poświecić mi latarką, kiedy ugrzęznę gdzieś w ciemnym zaułku.

Dla amatorek książek motywacyjnych to pozycja obowiązkowa - skoro mnie ten poradnik nie denerwował i nie wydał mi się zlepkiem pustych słów, to Was z pewnością zachwyci.

 Book Tour Polska

Za możliwość przeczytania poradnika dziękuję Autorce - Beacie Jurasz *klik* oraz Marcie z bloga Rudym spojrzeniem *klik*, która zorganizowała Book Tour i uwolniła tego ptaka krążącego teraz po Polsce. Ptak jest w drodze do kolejnej Czytelniczki, mam nadzieję, że wyląduje szczęśliwie i przy okazji przyniesie moc pozytywnej energii!