poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kiedy znika człowiek: Usypiając ojca



Oszukałeś mnie. Myślałam, że wracasz, że będziesz, a zacząłeś znikać.


Ostrzegano mnie, że nie jest to książka łatwa i nie dla każdego, że trafia we wrażliwe struny, a przy tym może drażnić i oburzać. Nie boję się trudnych treści, nie stronię od historii, które ściskają, wykręcają i miażdżą. Czytam, choć przyznaję, że z takimi lekturami wiąże się spadek nastroju, a gdzieś w środku gnieździ się potem lęk przed tym, że może kiedyś, chociaż lepiej nie, oby nigdy... Książka pt. Usypiając ojca autorstwa Glorii Hide to opowieść, która mieści się w tej kategorii: może kiedyś, ale oby nigdy.

Kiedy znika człowiek


Wyobraźcie sobie taką sytuację: z dnia na dzień zapominacie, powolutku. Z początku uciekają Wam drobne rzeczy, niewiele znaczące sytuacje i całkiem nieistotne szczegóły. Z czasem nie poznajecie kształtu liter, dźwięków, które towarzyszą Wam każdego dnia, miejsca, w którym się budzicie, nie rozpoznajecie twarzy bliskich. Potem tracicie zdolność wylania z siebie tego, co czujecie, a im trudniej ubrać myśli w słowa, tym mniej jest tych, którzy chcą słuchać i zrozumieć. Chcecie nadal brać udział w grze zwanej życiem, ale odkrywacie jedynie białe, puste karty. Wyobrażacie to sobie?



Kochała go, chociaż opuścił ją dawno temu. Tęskniła za nim, jednak nie szukała kontaktu. Kiedy stanął na jej drodze, uznała, że to znak, że może odzyskać utracone dzieciństwo i zacząć wszystko od nowa. Ojciec pojawił się w jej życiu nagle i bez ostrzeżenia, by potem znikać... kawałek po kawałeczku, każdego dnia. 

Kiedy Ula dowiaduje się, że jej ojciec choruje na Alzheimera, początkowo nie rozumie, z czym to się wiąże (coś tam kiedyś słyszała), ale wtedy czasy były inne (lata 80. i 90.) i możliwości niewielkie, więc młoda kobieta porusza się po omacku. Często nie pochwalimy jej postępowania - oburzy nas, może nawet poczujemy niesmak i niechęć do głównej bohaterki, ale chwilę potem - kiedy napięcie opadnie, gdy wszystko przetrawimy i nastąpi ten moment zadumy - próbujmy zrozumieć, stawiając się w jej sytuacji, biorąc na barki jej ból - to dziwne, bolesne i kształcące doświadczenie. 

To był jej ojciec, ale jego życie, nie wyobrażała sobie, by mogła w nie ingerować.

Ula stoi przed koniecznością całkowitego przeorganizowania swojego życia. Nie zgadza się na oddanie ojca do domu opieki - nie wyobraża sobie porzucenia go, traktując takie rozwiązanie jako porażkę. Jednak nie może opiekować się nim w sposób, którego ten wymaga. I chociaż sytuacja, w której dziewczyna musi się odnaleźć, jest przytłaczająca, a jej działania lub czasem brak reakcji budzą zastrzeżenia - staramy się nie oceniać. Dlaczego? Bo czasem bywa tak, że nie ma złych czy dobrych rozwiązań, pozostają tylko próby stworzenia nowej rzeczywistości.

Skąd czerpać siłę, kiedy wszyscy odwracają się, nie chcąc widzieć problemu, starając się być poza? Jak radzić sobie z własną złością i szukać sensu w bezradności?  Współczujemy Uli, kibicujemy jej, wściekamy się, obserwujemy każdy krok, ale nie ona jest najważniejsza, chociaż chcemy, żeby tak było.

Ilustracje autorstwa Joanny Nitki



Wciąż próbujemy odsunąć od siebie obraz starego człowieka, który powoli zatraca siebie. Nie chcemy patrzeć, odwracamy wzrok, chociaż boimy się, że kiedy spuścimy go z oka na dłużej, zniknie. Każde spotkanie z mężczyzną jest bolesne, krzywdzące, czujemy, że nie powinniśmy, że to nie wypada. Autorka niczego przed nami nie ukrywa, podsuwając nam ostre i sugestywne obrazy, a jednak... robi to z wyczuciem - nie ma mowy o zgorszeniu czy przesadnym eksponowaniu. Nie ma takiej potrzeby - historia i tak robi swoje, trafiając w te punkty, w które powinna. I jeszcze te listy pełne miłości i wspomnień... Taka mieszanka chwyta za serce.

To wspaniała, chociaż niesamowicie smutna opowieść, która poruszy niejednego czytelnika. Nie należy do łatwych - ani w odbiorze, ani ze względu na tematykę - ale kiedy już zatopimy się w tej niepamięci... można przepaść.

Na temat


Autorka poruszyła w powieści temat choroby w dwojaki sposób. Z jednej strony widzimy rodzinę, która musi się ustosunkować do "problemu", z drugiej - wchodzimy w umysł człowieka, który wszystko traci, ale trudno mu to pojąć. Tadeusz nie wie, jakim stał się ciężarem dla najbliższych, nie rozumie wielu sytuacji, których jest uczestnikiem i wciąż zapomina, jak żyć.

Książka liczy zaledwie 150 stron, jednak w czasie lektury nie odczuwa się tej niewielkiej objętości. Więcej nie zawsze znaczy lepiej - tu jest w sam raz. Początkowo trudno mi było wbić się w tę historię, na co miał wpływ swoisty styl powieści, jednak już po kilku stronach przywykłam, przestawiłam się i nawet nie wiem, kiedy dotarłam do finału, zaginęłam gdzieś w czasie.

Czytając, trzeba wziąć pod uwagę czas, w jakim rozgrywa się akcja. To nie XXI wiek, kiedy wszystkie informacje podane są na tacy, chorego można wyposażyć w lokalizator, że móc go szybko odnaleźć, a życie bez telefonu komórkowego to nie życie. Wtedy łatwiej zrozumieć, łatwiej przyjąć tę opowieść.

Usypiając ojca to historia pełna napięcia, która budzi w czytelniku złość, współczucie i lęk. Nie chcemy myśleć o "tych sprawach", odsuwamy je zawsze na dalszy plan, starając się nie podchodzić do takich historii zbyt emocjonalnie. A jednak czasem się nie da. Gloria Hide wciąga nas w ten świat, w niepamięć, w kolejne sytuacje i chociaż się bronimy, ulegamy. Nie jest to banalna przebieżka po okolicy, ale długa i wnikliwa wyprawa, oby nie do przyszłości. Tu nie liczy się doświadczenie, czas i miejsce akcji, bo starcie z chorobą nigdy nie jest proste. A czy miłość wystarczy, czy ma moc i jakiekolwiek znaczenie? Musicie przekonać się sami.

Za możliwość przeczytania tej historii dziękuję Autorce, Agnieszce (właścicielce bloga Książka od kuchni) oraz Agencji Literackiej Furia



Egzemplarz z dedykacją wędruje na półeczkę - radość, radość!



Na pewno wrócę do tej historii, mając dziś - tu i teraz - nadzieję, że nie z konieczności, a Wy się skusicie?

Patronat

Patronat
Projekt, nad którym warto się pochylić. Wspaniała propozycja dla młodych mam i maluchów. .Cynio. to wyjątkowa książeczka - subtelna opowieść, która powstała z miłości do bliskości. Zerknijcie na projekt Dominiki Naborowskiej. Ruszamy już wkrótce!