wtorek, 10 stycznia 2017

Kolor magii: Tami z krainy pięknych koni

(...) w życiu jak w bajce: wszystko może się zdarzyć, urzeczywistnić. Marzenia mają, jak mówią dorośli, moc sprawczą. Mogą się spełniać, ale to zależy od nas. Pamiętaj!

Wieczór jest nasz. Wchodzimy pod cieplutki kocyk i bierzemy się za czytanie. Ja czytam, córka słucha. Przyznaję, że w ciągu dnia nie wyrzucam z siebie tylu słów, ile podczas wieczornej lektury. Czasem zdarza się, że rano mam chrypę, a poziom zdarcia gardła jest wprost proporcjonalny do czasu, który poświęcamy lekturze i intensywności czytania. No i powiem Wam, że Tami z krainy pięknych koni autorstwa Renaty Klamerus załatwiła mnie na cacy. 



Kolor magii


Dzieci uwielbiają baśnie, ale kiedy dorosły wyczekuje z niecierpliwością chwili, gdy będzie mógł poczytać w końcu maluchowi, kiedy szuka okazji, by dokończyć historię - wiadomo, że coś jest na rzeczy. Dorośli też uwielbiają magię, ale rzadko się do tego przyznajemy. Częściej wracamy z naszymi pociechami do światów znanych nam z dzieciństwa, rzadziej poszukujemy nowych. To błąd, bo wiele na tym tracimy. 



Renata Klamerus przenosi nas do Kapadoclandii (coś nie mogę zapamiętać tej nazwy) - magicznej krainy leżącej gdzieś na terenie Turcji. Tu życie głównych bohaterów toczy się niemal normalnym tokiem; dzieci chodzą do szkoły, rodzice pracują. Codzienność wypełniona jest obowiązkami (doglądaniem osiołka czy karmieniem ptactwa), rytm dnia wyznacza natura, a czas wolny wypełnia zabawa. Kiedy poznajemy dziesięcioletnią Tami opiekującą się pod nieobecność rodziców małym braciszkiem, nie podejrzewamy większych zawirowań. Błąd. Oczekujemy też spokojnej opowieści z wakacjami w tle. Znowu błąd! 

Dzieci mają to do siebie, że potrafią wcisnąć się w każdą dziurę. Kiedy Tami odkrywa w ścianie magiczne przejście, które prowadzi do podziemnych jaskiń, nie potrafi - mimo strachu - przejść obok niego obojętnie. Na szczęście dziewczynka nie działa sama, a w nocną podróż do magicznego, barwnego świata zabiera dwóch kolegów. Dzieci wędrują po tunelach pełnych niezwykłości, otwierając kolejne drzwi, poznając niesamowite krainy oraz postacie. Podziemna jaskinia to miejsce, w którym spełniają się wszystkie marzenia, a za magię płaci się rybimi łuskami - tu wszystko może się  zdarzyć, więc nasi bohaterowie sobie nie żałują. 


O wartości człowieka decyduje to, kim jest, a nie to, ile ma.

Co jednak ważne - poza niewątpliwą rozrywką, dynamiczną akcją i magiczną otoczką, która intensywnie działa na wyobraźnię, dziecko dostaje coś więcej - to baśń z morałem. 


Baśń i przygoda


Będę bardzo miło wspominać lekturę tej książki. Już pomijając jej walory edukacyjne (np. wyprawę do kopalni w Wieliczce) czy wychowawcze - to ciekawa i wspaniale skomponowana bajka. Widać, że Autorka dobrze czuje się w tej historii, bo z pasją odsłania przed nami kolejne rewelacje i, co zaskakuje, wciąż wplata w opowieść znane i lubiane wątki z literatury dziecięcej, ale dorzucając przy tym coś od siebie.

Historię czyta się z przyjemnością. Język dostosowany jest do poziomu młodego (małego) czytelnika, więc zrozumienie treści przychodzi dziecku z łatwością (trudniejsze słowa znajdziemy w przypisach). Mnie wciąż wyprowadzały z równowagi powtórzenia, ale to jedna z tych przypadłości, na które można przymknąć oko, bo na przebieg historii nie mają żadnego wpływu, a dziecko - jak to dziecko - nie zwraca na nie żadnej uwagi.

Tami z krainy pięknych koni towarzyszyła nam przez dwa wieczory - było intensywnie, dynamicznie i ciekawie, a każda kolejna przygoda spotykała się z aprobatą mojej córy. Ja również skorzystałam na tej lekturze - bez problemu dałam się wciągnąć w świat wykreowany przez Autorkę. To taka w pełni satysfakcjonująca opowieść - takie dwa w jednym, dla każdego coś dobrego.

Dziś siadamy do drugiego tomu, więc jeśli głos mi nie wysiądzie - córa jest zachwycona tą opowieścią, więc podejrzewam, że łatwo nie będzie - już wkrótce znów zabiorę Was w podróż do Kapadoclandii. Tak jak dziecko potrafi wcisnąć się w każdą dziurę, tak i magia potrafi wkraść się do rzeczywistości najmniejszą szczeliną - będzie się działo!

Tami z krainy pięknych koni to baśń o poszukiwaniu siebie, swojej wartości, wyznaczaniu sobie granic, ale też pokonywaniu strachu. Historia porusza znaczenie przyjaźni i miłości oraz, co niezwykle ważne, zaufania do drogiego człowieka. Pełna magii i niezwykłych zdarzeń z pewnością nie pozwoli się Wam nudzić (Wam - rodzicom!). Warto dać się wciągnąć. 

Książkę czytałam w wersji elektronicznej, ale dzięki uprzejmości Autorki za jakiś czas wrócimy do tej historii - tym razem na papierze!

Co zachwyca? Właściwie wszystko! Książka jest wspaniale wydana: oprawa twarda, porządny papier, odpowiednia (dostosowana do młodszych czytelników) czcionka i barwne ilustracje, które stanowią doskonałe uzupełnienie tej opowieści.

Ta akurat nie jest wyjątkowo kolorowa, ale chciałam Wam pokazać Kapadoclandię

Książka z dedykacją trafia do naszej biblioteczki. Dziękujemy za wspaniały prezent!



Może następnym razem znów przeczytamy ją wspólnie, a może moja córka spróbuje już samodzielnie? Wszystko przed nami!

Recenzje pozostałych tomów znajdziecie tutaj


Patronat

Patronat
Projekt, nad którym warto się pochylić. Wspaniała propozycja dla młodych mam i maluchów. .Cynio. to wyjątkowa książeczka - subtelna opowieść, która powstała z miłości do bliskości. Zerknijcie na projekt Dominiki Naborowskiej. Ruszamy już wkrótce!