wtorek, 24 stycznia 2017

Ku pokrzepieniu: "Milion cudownych listów"



[List] Jest jak złoty bilet do czasu, którego już nie ma, a który chciałabym kiedyś odnaleźć.


Przeglądając ofertę Legimi, trafiłam na niezwykłą książkę. Dlaczego niezwykłą? Początkowo wydawało mi się, że to jedna z tych treści, w których banał goni banał, a autorka z namaszczeniem, przyjmując ton mędrca, będzie nas zmuszać do godnego postępowania i zachęcać - pustosłowiem - do uśmiechu. 

Uścisk w kopercie


Piszecie listy? Nie mówię tu o tych elektronicznych, które wysyłamy każdego dnia, ale o tradycyjnych - pachnących papierem, napisanych odręcznie, wysłanych pocztą. Jak często zdarza się Wam przykleić znaczek i posłać swoje myśli w świat? 

Życie Jodi zmieniło się nagle, przypadkiem i bez ostrzeżenia. Po ugryzieniu kleszcza zachorowała na zapalenie mózgu, które na długie tygodnie przykuło ją do szpitalnego łóżka, pozbawiając przy tym sprawności ruchowej i dokładając niesamowitego bólu. Kiedy dziewczyna myślała już, że straciła wszystko, a jej życie wydawało się nie mieć większego sensu i kiedy znalazła się nad przepaścią, a od zakończenia dzielił ją tylko jeden krok - postanowiła zawalczyć o siebie raz jeszcze. 

Kiedy w twoim życiu następuje jakiś przełom, zaczynasz inaczej patrzeć na świat. Widzisz rzeczy, które wcześniej ci umknęły.

Listy mają moc, często terapeutyczną. To niezwykłe, jak niepozorny świstek papieru może nadać sensu czyjemuś życiu i jak niewiele trzeba, by rozjaśnić czyjś dzień, bowiem błyszczące, jasne światełko można ukryć nawet w kopercie. Jodi wychodzi z założenia, że każdy potrzebuje czasem przypomnienia o tym, że jest wyjątkowy, ważny i potrzebny. Stąd pomysł - piękny, niesamowicie intrygujący i kipiący pozytywną energią! Dziewczyna postanawia wprowadzić w życie projekt One milion lovely letters i rozświetlić życie tych, którzy tylko czekają na uścisk.


Czasem dobrze jest usłyszeć coś, co się już wie. Dostać pozwolenie na to, żeby opłakać dramat, który ci się przydarzył, i przestać sobie wyrzucać, że nie jest lepiej.

Dziewczyna, chociaż sama zmaga się z chorobą i pewnymi ograniczeniami, które narzuca jej ciało, wysyła listy do czytelników z całego świata. Przyznaje, że ten projekt podnosi ją na duchu każdego dnia - stał się jakby celem i pocieszeniem samym w sobie. 

Czasem jedno małe zdarzenie może zmienić wszystko, ale często jeden impuls, jeden malutki kroczek, może być doskonałym początkiem czegoś wspaniałego, by w końcu stać się stylem i sensem życia.

Ku pokrzepieniu


Jodi opowiada o sobie bez ogródek. Wprowadza czytelnika w swoją chorobę, atakując go bólem, który sama odczuwa. Współczujemy - nie ma innej opcji - i nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że dziś jesteśmy, ale już jutro może nas nie być albo teraz wszystko mamy poukładane, a już następnego dnia będziemy oglądać świat z kompletnie innej perspektywy. Autorka nie skupia się jednak tylko na tym. Wspomina swoje dzieciństwo, wybiega myślami w przyszłość, którą stara się budować na tym, co pozostało. Podziwiamy takie osoby, starając się przy tym zrozumieć, skąd czerpią siłę, by pomagać innym i ile ich to kosztuje. 

Historia podana nam została w niezwykle prostym, jasnym i przejrzystym stylu. Nie znajdziecie tu górnolotnego pustosłowia, ale szczere wyznanie wzbogacone wnioskami, do których dochodzi autorka. Tu przeszłość miesza się z teraźniejszością, by chwilę później ruszyć zdecydowanym krokiem w przyszłość. Ból i smutek stoją tuż przy uśmiechu i cieple, a wątki pełne powagi, nasycone strachem nikną wśród pozytywnych skrawków zapisanych kartek. Poza opowieścią Jodi zerkniecie tu również fragmenty listów, w których możecie znaleźć siebie. Chyba każdy potrzebuje czasem pocieszenia, czyż nie?

Cieszę się, że przeczytałam tę książkę, ku pokrzepieniu. Może nie zmieniła mojego życia i może ta wszechobecna wyjątkowość nieco mnie drażniła, ale to dobra historia, która pokazuje, że można wszystko. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć walczyć i spróbować zacząć wszystko od nowa.

Jeśli szukacie pocieszenia albo potrzebny Wam porządny kopniak, by w końcu ruszyć z miejsca - ta książka będzie idealna.