piątek, 13 stycznia 2017

Lawina przeznaczenia: "I góry odpowiedziały echem"


Wszyscy wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu liczymy na to, że zdarzy się coś niemożliwego.


I góry odpowiedziały echem  to trzecia powieść Hosseiniego, po którą sięgnęłam. Poprzednie dwie - Chłopiec z latawcem oraz Tysiąc wspaniałych słońc - zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko ze względu na lekkość, z jaką autor wprowadza czytelnika w trud życia, ale przede wszystkim z uwagi na tematykę - trafnie, z wyczuciem, ale bez zbędnego owijania w bawełnę.

W czasie i przestrzeni


Historie toczą się latami, zmieniając położenie, wychodząc poza wyznaczony obszar, zawzięcie łącząc losy nieznajomych, tworząc z cienkich nitek życia gęsty splot istnienia. Czasem jedno zdarzenie potrafi pociągnąć za sobą lawinę innych i choć nie mamy tego świadomości, wchodzimy w czyjąś opowieść. Jesteśmy elementem większej układanki, którą jakaś nieznana siła porzuciła w połowie, by wrócić do niej za jakiś czas.

Opowieść jest jak jadący pociąg: niezależnie od tego, kiedy do niego wskoczysz,
prędzej czy później dotrzesz do celu.


Nie będę Wam w żadnym wypadku streszczać tej historii, nie spróbuję nawet przybliżyć bohaterów czy tajemnic, które przyszło mi odkryć w czasie tej wielopłaszczyznowej wędrówki. Powiem Wam jedynie, że poznacie Pari i jej brata Abdullaha, których los rozdzielił, gdy byli jeszcze dziećmi. To ten kamyk, który wywołał lawinę, poruszył niejedno serce, wyznaczył ścieżkę nie tylko tych dwojga, ale również wielu innych - pozornie niezwiązanych z tematem - rodzin. 

Hoosseini robi to dobrze - wlewa w nas emocje, bawiąc się nami. Raz wzrusza nas moc miłości, siła przyjaźni, a innym razem miażdży nasze serducha takimi historiami, których nie można się wyzbyć, nie da się o nich zapomnieć. Wizję wspaniałego życia zderza z masakrą. Niesamowitą tęsknotę wplata w gąszcz zapomnienia. Pokaże nam młodość - szaloną, ale pełną cierpienia i starość, z którą trzeba się pogodzić. 

I góry odpowiedziały echem to taka historia, którą się chłonie - z ciekawością, przyjemnością, ale i z drżeniem serca, bowiem kiedy już podejrzewamy, że wszystko się jakoś ułoży, autor uświadamia nam, jak nieprzewidywalne potrafi być życie, a kiedy myślimy, że nie ma już nadziei - on pociesza nas, pokazując, że wszystko może się zdarzyć.

Poza wielowarstwową fabułą i mnogością bohaterów dostajemy, jak zwykle, spory wycinek życia - wraz z wierzeniami, rytuałami czy z nakazami - w obcym, odległym kraju, ale też blisko, bliżej niż się spodziewamy. 
(...) jeśli kultura jest domem, to język stanowi klucz do frontowych drzwi i do wszystkich pomieszczeń znajdujących się w środku.
Powieści Hosseiniego to niesamowita podróż w nieznaną krainę pełną nieprzewidywalności i magii, która kryje się w codzienności. 


Nie przeczytałam


Jednym z moich osobistych postanowień na 2017 rok - tych dotyczących czytelnictwa - było wysłuchanie przynajmniej jednego audiobooka. Książkę znalazłam Legimi (dzięki za poszerzanie moich horyzontów), a historię przeczytała dla mnie (tak, czułam, że to tylko dla mnie) Maria Seweryn. 

Przyznaję, że wybór tej książki był przemyślany, nie porwałabym się na randkę w ciemno - nic na siłę. Wybrałam I góry odpowiedziały echem autorstwa Khaleda Hosseiniego, którego twórczość nie jest mi obca, styl bliski a tematyka ciekawa. Ostatecznie jednak skusiła mnie długość tej opowieści, około ośmiu godzin? To da się zrobić. 

Przyznaję, że wysłuchałam tej historii ze łzami w oczach, kiedy przerzucałam naleśniki. Słuchałam jej w ciszy, gdy moje dziecko układało się do snu i potrafiłam myśleć tylko o tym, jakie mam szczęście.  Mimo wszystko uznaję, że to najsłabsza powieść tego autora, chociaż nadal wspaniała. Mnogość bohaterów i historii była momentami męcząca, jednak nadal ciekawa i poruszająca.

Czytaliście? A może wysłuchacie tej historii? Tak jak nie przepadam za audiobookami, tak ten przyjęłam z otwartym serduchem i umysłem.