czwartek, 23 lutego 2017

Kociaki! "Świerszczyk" 4/2017


Cały "Świerszczyk" mruczy, miauczy, trąca łapką i już czeka, żeby wziąć go na kolana.



Kochani, dziś przychodzę do Was, by trochę pomruczeć. 

Zacznę od tego, że chociaż kota nie mamy, ulubionym zwierzakiem mojej córy jest właśnie to puchate, miauczące stworzenie. Toniemy w kotach, potykamy się o kotokształtne zabawki, ściany pokoju Ewci zdobią kocie łapki. A teraz? Za sprawą "Świerszczyka" i nowego numeru kokolubność mojego dziecka weszła na nowy poziom zaawansowania. 



Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, że zostałam Czytającą Wiedźmą *czytaliście?*. To ważna misja, która jest ściśle związana z zarażaniem, ale spokojnie  o wirusach wspominać nie będę, bo ja zarażam tylko tym, co dobre. Pisałam również o tym, że tyle czasu żyłam w nieświadomości, bo  jak się okazuje  nie wszystkie czasopisma dla dzieci to niewiele warte kolorowe pisemka. "Świerszczyk" zdecydowanie chłamem nie jest. Dlaczego?

Odpowiedzi jest mnóstwo  całe 36 stron :) Co znajdziecie w czwartym numerze?




1. Wspaniałe opowieści i wierszyki z obrazkami zamiast niektórych słów  córa je uwielbia, co więcej działają one motywująco na nią motywująco, ponieważ musi odnaleźć w główce odpowiednią formę wyrazu. 

2. Ilustracje, które zachęcają dziecko do wskazania różnic lub podobieństw (tu było odrobinę trudniej) oraz takie, które wymagają od malucha wytężenia wzroku  w tym numerze wybierzemy się na wielkie poszukiwanie kotków i myszek, które doskonale się kamuflują.

Do ulubionych zabaw z obrazem zaliczymy też "Krzyżókowo", które zajmuje moje dziecko na dłużej. Raz - trzeba odszukać kolejne obrazki, po kolei (liczby), dwa - należy rozpoznać przedmiot, trzy  do krzyżówki wpisujemy odpowiednią nazwę i... tu zaczynają się schody, chociaż mogę śmiało stwierdzić, że moje dziecko rozpoznaje i kojarzy kształt już większości literek. Na końcu odczytujemy hasło.

3. Wielkie i Małe Czytanie, czyli opowieści, od których trudno się oderwać. Tutaj muszę, po prostu MUSZĘ wspomnieć o czytance Rudy autorstwa Zofii Staneckiej. Wzruszająca opowieść, która wywołała w moim dziecku (we mnie również) wielkie emocje. Wspaniała historia.

4. Chcecie wiedzieć więcej o kotach? Oczywiście znajdziecie tu kilka ciekawostek  gwarantuję, że rodzice też dadzą się zaskoczyć.

5. Komiksy, kawały, humorystyczne obrazki.


Kotek Mamrotek jest cudowny, a przy tym zachęca dziecko do samodzielnych poszukiwań, rozwijania zdolności językowych i plastycznych. 

Opowiem Wam jeszcze o Świerszczykowej Grze Powieściowej. W tym numerze również znajdziemy wkładkę z obrazkami do wycięcia, które posłużą nam następnie do odkrywania nowych powieści i sprawdzania swojej wiedzy na temat tych już poznanych. Dziecko uczy się łączyć fakty, miejsca i bohaterów (kwadratowe kartoniki) z tymi, których poznało w trakcie swoich literackich podróży. Powiem Wam tak: jeśli gra sprawi Wam wielki problem, oznacza to, że czas wziąć się za czytanie. Obrazki mogą posłużyć jako drogowskaz dla małego czytelnika, a okrągłe medale zachęcają do aktywności.



Pokazałam Ewci taki obrazek...

 Tomasz Stochmal "Mataszkowie  i tajemnice Helu"
Sprawdź

... i natychmiast zgadła, o którą powieść mi chodziło, a Wy wiecie?

"Świerszczyk" to jedyne czasopismo, które nie wyrzucam do kosza. Cała reszta kolorowych pisemek, z którymi miałyśmy do czynienia do tej pory, nie wnosiła niczego (poza plastikową zabawką) do życia mojego dziecka. To smutne, ale niestety prawdziwe. 

Ten magazyn jest dla mnie  rodzica  ważny, ponieważ widzę, jak kwitnie w mojej córce miłość do czytania i potrzeba poszukiwania czegoś więcej (samodzielnego przeglądania książkowych ilustracji czy liczne zapytania o to, gdzie może jeszcze znaleźć bohatera ze Świerszczykowej Gry Powieściowej), dostrzegam skupienie w czasie rozwiązywania ćwiczeń z myślenia i doceniam, bardzo doceniam fakt, że zawarte w nim historie uwrażliwiają małego czytelnika, zwracając jego uwagę na to, co jest ważne, a przy tym uczą i rozwijają jego wyobraźnię. To wspaniałe, że w tak krótkiej formie można zawrzeć tak wiele cennych "rzeczy". I ta dzika radość, kiedy coś się uda, kiedy kolejna zagadka została rozwiązana i następne słowo "zagnieździło się" w krzyżówce. To cieszy, a czas spędzony w ten sposób  nauka poprzez zabawę  nie jest stracony.

A na koniec zwierzę się Wam z czegoś. Bardzo się cieszę, że nie mamy kota, ponieważ byłabym zmuszona zrobić kocią maskotkę z rękawiczki. Powiem Wam w sekrecie, że jestem kompletnym plastyczno-szyciowo-wycinankowym beztalenciem! W poprzedni numerze (tym z dinozaurami) na jednej z ostatnich stron pojawiła się instrukcja. Uwierzycie mi, że wszystko wymierzyłam, pocięłam, posklejałam i... wieko wyszło za krótkie? Mam antytalent do tego typu zabaw, ale wszystko można uratować za pomocą różowej wstążki  co prawda wiedźmy gustują raczej w ciemnych barwach, ale Czytające Wiedźmy mogą więcej :)



Miuczący "Świerszczyk" dostępny jest do ostatniego dnia lutego. Marzec przywitamy już z nowym numerem, więc nie zwlekajcie  magazyn znajdziecie w kioskach  czy salonikach prasowych lub możecie niczym się nie przejmować i zamówić prenumeratę *klik*.



Ściana w pokoju wzbogaciła się o wizerunki kotków. I przyznajemy, że wcale nie jest nam przykro, że pocięłyśmy "Świerszczyka", o nie!  Został wykorzystany w 100%

Więcej informacji na temat rozwijanych kompetencji, misji, plusów i Świerszczykowego Klubu Książkowego znajdziecie na stronie magazynu.




 Rada Czytających Wiedźm