niedziela, 5 lutego 2017

Ujawniona przepowiednia musi się ziścić: "Klątwa przeznaczenia"



To, co zakryte, może się zmienić,
ale raz ujawniona przepowiednia zawsze się ziści.


Od zawsze przerażają mnie opasłe tomiska. Nie, nie obawiam się liczby stron czy tego, że na lekturę będę musiała poświęcić nieco dłuższą chwilę, którą mogłabym przeznaczyć na dwie lub trzy inne książki. Nie o to chodzi, ale o taki wewnętrzny niepokój, że stracę mnóstwo czasu i energii na dobrnięcie do końca historii - zbioru zapychaczy, pomiędzy które wciśnięto coś konkretnego. Klątwa przeznaczenia liczy ponad 800 stron, zatem to mnóstwo kartowej przestrzeni, którą można zapchać czymkolwiek, byle więcej i rozleglej, byle tylko. Moje obawy były zatem uzasadnione, a biorąc uwagę fakt, że to debiut... byłam przeprażona! Historia, którą zaproponowały Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka, to jednak konkret, który uświadomił mi, że czasem warto zaryzykować.



Kobieto, puchu marny!


Wierzycie w Przeznaczenie? Czy chcieliście znać swoją przyszłość? Wyobraźcie sobie, że możecie już dziś, w tej chwili, natychmiast dowiedzieć się, jaki Los Was czeka, ale kiedy już odkryjecie karty przyszłości, nie będziecie mieć żadnego wpływu na to, co się wydarzy. Przyjęlibyście to ze spokojem, bez względu na środki, którymi dysponujecie i bez zważania na okoliczności? A może za wszelką cenę staralibyście się zmienić to, co nieuniknione?





Arianne jest młodziutką adeptką magii, którą Los rzucił w paszczę Lwa, dosłownie! Dziewczyna - jeszcze niewinne dziecko - staje przed koniecznością starcia z bezwzględnym i okrutnym, a przy tym brutalnie męskim światem, którym rządzą: syf, seks, pieniądze i przemoc. Dotąd chowana pod kloszem, nie zdawała sobie sprawy z tego, co jej przeznaczone, a poznając zasady Związkowców, którym ma się podporządkować, musi przyznać, że nie miała pojęcia o prawdziwym życiu. Wstyd, upodlenie i poczucie bezradności będą towarzyszyć dziewczynie każdego dnia i... nocy, ale Los przecież nie może się mylić, a misję trzeba wypełnić.

Severo, Lew, Mistrz Walk to mężczyzna, który wypełnia swoim ego każdy skrawek wolnej przestrzeni i myśli oraz wnętrza niemal wszystkich rozpustnych (i najchętniej wysoko urodzonych) kobiet. Jest doskonale zbudowany, niesamowicie przystojny, biegły w sztuce walk, ale i w alkowie (jego mroźny Olbrzym jest nie tylko postrachem, to wręcz "przedmiot" pożądania). Oddany przyjaciołom, chociaż gburowaty i trudny w obyciu, znany jako bezwzględny i brutalny potwór w ludzkiej skórze, a jednak ukrywa artystyczną duszę. Pełen sprzeczności Lew, któremu przeznaczona jest krnąbrna, młodsza o dwadzieścia lat dziewica. 

Ja po prostu nie potrafię mówić o swych uczuciach, zawsze więc wybiorę czyn ponad słowa, by ci okazać to, co noszę w sercu.

Z pewnością nie można było uniknąć pewnych sztampowych rozwiązań. On jest potężny, bogaty i przystojny, a ona krucha, delikatna i niepozorna. Ogromną rolę odgrywa tu również seks, a jednak bohaterowie Klątwy przeznaczenia mają nam nieco więcej do zaoferowania. Kiedy w grę wchodzi niejasna przeszłość jednego i ukrywana skrzętnie tożsamość drugiego, od razu robi się ciekawiej. Powoli odsłaniane tajemnice wprawią w zdumienie samych bohaterów, a cienka nić porozumienia, którą nawiązują, zaprowadzi ich w niejeden ślepy zaułek.

Czy w świecie, w którym poczęcie dziecka, Zakazane Uczucie oraz pocałunek w usta są równoważne ze śmiercią, może narodzić się miłość? Czy można pokochać potwora, który gwałtem zhańbił ciało, a każdym uczynkiem zadaje cios poczuciu własnej wartości? I w końcu, czy można obdarzyć uczuciem swoją zabaweczkę, a przy tym nie dać się upokorzyć lub zabić? Przeznaczenie to klątwa, która musi się ziścić, a z Losem nie sposób wdać się w dyskusję...  Czy jednak na pewno wiadomo, co ich czeka? Absolutnie!

Bez monotonii


Udało się! Klątwę przeznaczenia przeczytałam z zapartym tchem, chociaż z racji jej rozmiarów - na raty. Z niecierpliwością czekałam na wieczór, byle tylko móc ponownie zanurzyć się w proponowany przez Autorki - nieco okrutny i wypaczony, ale fascynujący - świat. To nie jest jedna z tych powieści, które zmienią Wasze życie czy zmuszą do przewartościowania wartości. To nie tak, ale oczekujcie porządnej dawki sprzecznych emocji i ostrych barw splecionych w magiczną pętlę, która powoli zaciska się wokół szyi.

W tej powieści znajdziecie wszystko, czego można oczekiwać po fantastyce: porządną szczyptę magii, doprawioną rubasznym humorem, interesujących bohaterów (szczególnie drugoplanowych) oraz starcie dobra ze złem, które tylko pozornie są oczywiste. Klątwa przeznaczenia to opowieść bogata w barwy i kształty, które zgrabnie łączą się w niezwykłe obrazy. Na pierwszy plan wysuwają się uczucia oraz delikatna gra, której brakuje faworyta - tu wszystko może się zdarzyć i się zdarzy, a zakończenie zaskoczy i pozostawi Was w próżni niedowierzania. Tego się nie spodziewacie!  

Nie sposób nie wspomnieć tu o narracji, która przez jednych zostanie uznana za zabieg wprost genialny, ale dla innych może stanowić nie lada przeszkodę w tej literackiej podróży. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, czy można uczynić historię niezwykle osobistą, a przy tym bardzo ogólną - można, wystarczy poprowadzić narracje w obu kierunkach. W powieści przeważa ta trzecioosobowa, która od czasu do czasu ustępuje miejsca wyznaniom i myślom dziewczyny podanym czytelnikowi w pierwszej osobie. To dziwne połączenie, które może nie wybija z rytmu, ale wyznacza odmienne tempo czytania niemal każdej sceny. Początkowo byłam nieco zaskoczona, może nawet niechętna tym zabiegom, ale z czasem (dość szybko) wbiłam się w tę opowieść i - co mnie dziwi - taka forma jej snucia ma w sobie coś, jakąś kapkę magii, której nie potrafię wyjaśnić. Będziecie musieli ocenić tę rewelację sami :)

No i moją największą bolączką była "magiczka", słowo jak każde inne, ale go po prostu nie lubię - taki mój mały fetysz ;)

Mnie ta opowieść zauroczyła i już dziś zapowiadam, że przeczytam wszystko, co wyjdzie spod pióra Autorek i nieważne, jak bardzo opasłe będą to historie. Już się nie obawiam, ale wyczekuję z utęsknieniem powrotu do tego paskudnego świata (biorąc pod uwagę rolę, jaką odgrywają w nim kobiety, to już chyba zakrawa na masochizm), który tak mnie zafascynował.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorkom *klik*

Premiera już wkrótce (luty/marzec) - na pewno dam Wam znać, a już dzisiaj zachęcam do wyłuskania zaskórniaków z małej sakiewki i odłożenia ich na zakup tego tomiska. Przed Wami wielogodzinna podróż w krainę magii, zbrodni i miłości - warto się zabezpieczyć na tę okoliczność.