wtorek, 7 marca 2017

Mlaskanie w dobrym stylu: "Infekcja: Genesis"



Ślady po ugryzieniach były wszędzie, nie wyłączając twarzy. Wokół ofiar walały się wnętrzności i fragmenty skóry, tworząc groteskowy street art.




Dotychczas wszystkie zombie, które napotkałam w czasie swoich literackich wycieczek, były takie zagraniczne. Przywykłam już do tego, że gdzieś tam, hen daleko za oceanem te potworne maszkary masakrują ludzkich niedobitków. To było takie oczywiste. Do czasu. Za mną pierwsze spotkanie z zombiakami w wersji pl. Infekcja. Genesis autorstwa Andrzeja Wardziaka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła – ta historia w niczym nie ustępuje amerykańskim wizjom. Jestem zadowolona.

Jatka w Warszawie


Dzisiaj żałuję, że nie znam Warszawy. To miasto, w którym byłam tylko kilka razy i za każdym razem się w nim gubiłam. Kojarzę kilka punktów orientacyjnych, ale to za mało, by przeżyć, niestety. Zapewniam Was, że gdyby wizja Autora jakimś cudem się ziściła... zginęłabym pierwsza! 





Piękny letni lipcowy dzień, skwar i zaduch. Ludzie zajęci są swoimi sprawami, życie toczy się w może nieco zabieganym, ale normalnym, stabilnym tempie. Tłumy w metrze, korki na ulicy, kolejki w marketach – jak co dzień. I nagle w tę znaną wszystkim melodię wkrada się charcząca nuta; świat zaczyna wariować! Ludzie rzucają się na siebie niczym dzikie zwierzęta, ulice usłane są wybrakowanymi zwłokami, ubrania przesiąknięte krwią a powietrze smrodem rozkładających się z wolna ciał. Chaos. To chyba najlepsze słowo, którym można opisać to, co się  działo. Może nie jesteśmy przyzwyczajeni do widoku zwłok, ale zapewniam Was, że kiedy martwi powstają, możemy uznać, że mamy nieco większy powód do niepokoju.

W dość niecodziennej sytuacji postawił Autor swoich bohaterów, a nadając im indywidualne cechy – różni ich doświadczenie, płeć, wiek, zawód, poziom inteligencji – stworzył niezwykle interesujący obrazek z zagładą ludzkości w tle. Czytelnik poznaje kilka różnych, chociaż połączonych głównym motywem, historii. Poznamy policjanta i jego nieco denerwującą (kobieta-foch!) żonę, typowego pracownika niezadowolonego z własnego życia, młodą i wysportowaną dziewczynę, która utknęła na dachu, komandosa i młodego włochacza w glanach, którzy próbują się wydostać spod ziemi oraz chłopaka, który zabarykadował się we własnym mieszkaniu. Wspaniała kombinacja! 



Zaskakujące, jak szybko ludzie potrafią zmienić się z ofiary w kata.



Garstka ocalałych zabierze nas w intensywną i niebezpieczną podróż po Warszawie. Nie będzie jednak chwili na podziwianie widoczków, zwiedzanie zabytków czy przebieżkę po centrach handlowych. Prawdę mówiąc, nie znajdziecie siły na  złapanie tchu, bo wiecie: po pierwsze zombiaki wyskakują z każdego zakamarka, a po drugie wroga należy docenić, a on (ku uciesze czytelników) ewoluuje – tak tylko ostrzegam. 

Jednak Infekcja: Genesis to nie tylko krew, flaki i nadgryzione ciała – to przede wszystkim obraz człowieka, który musi stanąć do walki z nieznanym i – co wcale nie jest takie proste – wybrać między dobrem a złem. Wiadomo, czego można  oczekiwać po zombie, ale nigdy nie ma się pewności, jak w sytuacji ekstremalnej  zachowa się żywy człowiek.

Mlask, mlask


Infekcja: Genesis to smaczny, choć nieco obślizgły i już może trochę nieświeży kąsek. O co chodzi? 

Po pierwsze będzie krwawo, niektóre opisy okażą się niezwykle sugestywne i nie unikniemy tu pewnych moralnych problemów, ale to w końcu oczywiste. Wyobrażacie sobie inwazję zombiaków, które grzecznie dzielą się świeżym mięskiem, by na końcu posprzątać z "patelni"? Nie, bo wtedy nie byłoby radochy, a opowieść stałaby się kompletnie niewiarygodna (mimo swej ogólnej niewiarygodności). Ułożone zombie? Absolutnie!

Po  drugienieświeży kąsek. Jeśli czytaliście już historie, której bohaterami były te średnio urodziwe istoty, to ich wygląd, zachowanie i potrzeby nie będą Was w stanie zaskoczyć. Zombie jak zombie – nie wyróżnia się z tłumu, a i sposób  pozyskiwania nowych towarzyszy nie robi wrażenia. Tu już nie można niczego nowego wymyślić, ten temat jest już wyczerpany.

Ale! Samą historię czyta się z ogromną przyjemnością, a przygody, w których ocaleni biorą udział, są pomysłowe, ciekawe i wciągające. Do tego zgrabna plątanina ludzkich losów i świetne, obiecujące porządną kontynuację (zobaczymy, jak to wyjdzie) zakończenie. 

Infekcja to – obok Apokalipsy Z – jedna z lepszych książek o zombie, które miałam okazję przeczytać. Jeśli szukacie dobrej rozrywki z mlaskaniem w tle, to ta historia powinna Was zadowolić.