czwartek, 16 marca 2017

Mur z tajemnic: "Para zza ściany"




Prawda leży blisko. Zawsze jest blisko. Trzeba tylko ją zauważyć.



Para zza ściany to książka, która mnie niezwykle zaintrygowała. Rodzice? Zakrapiana impreza? Dziecko w domu? Porwanie? Kusiło! Kiedy jeszcze zapoznałam się z recenzjami Blogerek, które cenię, nie musiałam się długo zastanawiać. Nie wiedziałam, czy nie obiecuję sobie zbyt wiele, ale byłam pewna, że w końcu przeczytam tę książkę. Czy żałuję? Nie! Było w porządku.

Każdy ma tajemnice


Niektórzy małżonkowie twierdzą, że nigdy nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Trudno mi w to uwierzyć, bo przecież każdy z nas je ma. Jedne nic nie znaczą, ale inne... inne to zupełnie inna historia. Na co dzień nie mają one jednak większego znaczenia. A jednak nigdy nie wiemy, czy nie będą mieć go później.


Młode małżeństwo wychodzi na imprezę. To kameralne spotkanie w sąsiedzkim gronie, w przyległym mieszkaniu. Nie ma jednak mowy o całkowitym rozluźnieniu, gdy za ścianą zostawiło się śpiące sześciomiesięczne niemowlę. Co prawda to niedaleko – dwie minuty, szybka kontrola, do tego elektroniczna niania. To musiało się udać, skoro rodzice, mimo tych kilku procentów we krwi, zgodnie z umową doglądają dziecka. Matka ma pewne obawy, wie, że nie jest to odpowiedzialne, ale przecież to tuż za ścianą, przecież ona i mąż czuwają. On z kolei nie widzi problemu. Nic nie może się wydarzyć, dziecko przecież nie opuści łóżeczka. Na pewno nie samodzielnie...

Impreza zakończyła się nieco wcześniej. Matka chciała do domu. Ojciec był zmęczony napiętą atmosferą.  Sąsiedzi pożegnali ich z nieskrywanym żalem, ale też z ulgą. Odkąd Anne i Marco zostali rodzicami, nic nie jest tak, jak było dawniej, a ciepłe dotąd stosunki międzysąsiedzkie uległy nagłemu ochłodzeniu. Para wraca do domu i co? Dziecka nie ma! Na miejscu pojawiają się policjanci z psami tropiącymi zwłoki. Dziadkowie małej służą wsparciem swojej córce, oskarżając o niedopilnowanie jej męża. Sąsiedzi są wstrząśnięci. Opinia publiczna szaleje. Dziennikarze wylewają się na trawnik. Jeden wielki chaos i... żadnej poszlaki. Czy detektyw, który nigdy nie odpuszcza, odkryje, kto stoi za porwaniem? Czy rodzice nie ześwirują, będą trzymali jeden front, a dziecko wróci szczęśliwie do domu? No i co  z tymi tajemnicami? Jak to będzie, kiedy kolejne fakty z życia małżonków ujrzą światło dzienne? Czy warto ufać tej drugiej osobie, a może już czas, by przestać ufać sobie?

Ha! To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w Parze zza ściany.

Portret wewnętrzny


Parę zza ściany czytało mi się dobrze. Zagadka okazała się ciekawa, rozwiązanie w porządku, a zakończenie było intrygujące. 

Może nie jest to książka, która zaskakuje wartką akcją i nie atakuje naszych zmysłów na każdym kroku i może nawet tropy nie były mylone tak, by totalnie zaskoczyć i wbić w fotel, ale mimo wszystko było w porządku. Zdecydowaną zaletą tej opowieści jest portret wewnętrzny matki – ojca również – to jednak kobieta przyciąga naszą uwagę już na samym początku, i to na niej skupiamy się przede wszystkim. To jej sekrety intrygują i zaskakują, jej wyznania i tłumaczenia wprawiają w otępienie. 

Autorka w interesujący sposób pokazała nam to, co dzieje się w głowie rodziców, którzy stracili dziecko. Każda kolejna tajemnica, którą poznajemy w trakcie śledztwa, pozwala na prowadzenie osobistego dochodzenia. Co prawda czasem spotkamy się z pewnym zakłamaniem (rozważanie na temat, kiedy wcześniej pojawił się argument przeciw), ale ogólnie ta historia wypada całkiem nieźle. Szkoda, że niektóre wątki zostały potraktowane powierzchownie, bo mogło wyniknąć z tego bardzo ciekawe tło, świetne wątki poboczne. Tu właściwie skupiamy się przede wszystkim na dziecku, którego nie ma, oraz na rodzicach, którzy chcą je odzyskać, a także na sekretach, które potrafią nieźle namieszać.

Jeśli szukacie książki, która da Wam czas na dojście do prawdy, to Para zza ściany będzie idealna. Może uda się Wam odkryć wszystkie sekrety, a nawet jeśli nie, to wejście do głowy zrozpaczonych rodziców, przez których przemawia nie tylko troska o dziecko, ale też osobiste motywy – będzie ciekawie.