sobota, 25 marca 2017

Od tego wszystko się zaczęło: "Wehikuł czasu"



Przypuszczam, że samobójca, który przykłada pistolet do czaszki, doznaje takiego uczucia jakiego ja doznawałem wówczas, wyruszając w podróż po Krainie Czasu.




Wehikuł czasu autorstwa Herberta Wellsa przeczytałam pierwszy raz kilkanaście lat temu. To jednak taka książka, która nie traci na aktualności, a wręcz zachwyca śmiałą wizją świata przyszłości. Książka ukazała się pierwszy raz w 1895 roku, w Polsce cztery lata później, ale równie dobrze mogła zostać wydana przez współczesnego autora, bowiem takie historie się nie starzeją, a odkrywane wciąż na nowo, wnoszą wiele dobrego do fantastyki naukowej. Wehikuł czasu upolowałam w internetowym antykwariacie za 5 zł – to doskonale wydane pieniądze, ale zapewniam, że książka jest warta o wiele więcej.

Podróżnik po Krainie Czasu


Kto nie chciałby podróżować w czasie? Wydaje mi się, że gdybyśmy mieli okazję, skorzystalibyśmy z niej bez wahania. Takie podróże z pewnością mogłyby wiele wnieść do naszego życia, ale zapewne też wiele namieszać w naszej codzienności. Wyprawa w przeszłość mogłaby odkryć przed nami nowe fakty, które znacząco wpłynęły na obraz świata, jaki znamy teraz. A przyszłość? Czy chcieliście wiedzieć, co czeka ludzkość za 50, 100, 2000 czy 300000 lat?




Podróż w czasie to już nie przelewki. Kiedy Podróżnik skonstruował machinę, nikt mu nie wierzył. Panowie odwiedzający jego domostwo podchodzili do tej sprawy sceptycznie i z lekceważeniem. Kąśliwe uwagi, sarkastyczne uśmieszki, ironiczne spojrzenia - czy tak wita się nowe? To, co nieznane, uruchamia w człowieku pewien mechanizm obronny, który nie pozwala mu – dla zdrowia – uwierzyć. 

Świat się zmienił. Słońce grzeje mocniej. Ziemia wydała nowe gatunki roślin: wspaniałe kwiaty, niesamowicie słodkie owoce. Zwierząt nie ma, zatem człowiek przyszłości to istota roślinożerna. Okolica zdaje się być wielkim, dzikim ogrodem, który nie zaznał ręki człowieka. 

Gdzie? Kiedy? Wraz z Podróżnikiem trafiamy do roku 802701. Czy wyobrażacie sobie, jaka wtedy będzie nasza cywilizacja? W tej wizji człowiek nadal istnie, chociaż znacząco różni się od współczesnych autorowi i od tych, których mijamy na co dzień na ulicy. Eloje to wyjątkowa "rasa", która odznacza się delikatnością, młodzieńczym wyglądem i nieskomplikowanym jestestwem. Język ich ogranicza się do rzeczowników i czasowników. Świętują, szybko się nudzą, są woli, ale tylko pozornie, niemniej czują się bezpieczni w swoim świecie. Poza tym niezwykle delikatnym ludem spotkacie jeszcze zwyrodniali Morlokowie, ale o nich nie powiem nic więcej. 

Ciągła zmienność, niebezpieczeństwa i trudy wyrabiają sprężystość umysłu. Jest to jedno z praw przyrody, na które nie zwracamy uwagi.

Warto się wybrać w tę podróż i sprawdzić, co nas może czekać, bo czy wiemy, jak to kiedyś będzie? Może wizja Herberta się ziści? Dodatkowo możecie liczyć na wątek romantyczny i sporą dawkę grozy. 


Dobre wydanie



Książki z BN z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich towarzyszyły mi przez całe studia. To świetnie wydana literatura, która poza tekstem właściwym zawiera dodatkowo obszerne omówienie tematu. W tym wydaniu będziecie mieli okazję zaznajomić się z zagadnieniem fantastyki naukowej w ogóle oraz już konkretnym odniesieniem do utworów (w tym np. do Wojny światów) Wellsa. Wstęp przeczytajcie jednak na końcu, żeby móc podjąć grę z tekstem samodzielnie.

Język, którym tajemniczy bohater-świadek zdaje nam relację ze zdarzeń, jest jak najbardziej zrozumiały dla współczesnego człowieka. Co prawda zetkniecie się z pewnymi naleciałościami epoki, ale nie wpłyną one w żaden sposób na rozumienie czy odbiór tej powieści. 

Książka nie należy do dzieł opasłych, liczy zaledwie 110 stron Wehikułu czasu plus 46 wstępu, którego autorem jest Juliusz K. Palczewski. Lektura nie imponuje zatem objętością, ale to jedna z tych historii, które zostały skomponowane niemal doskonale – na tak niewielu kartach zawarto konkretną, niesamowitą i pełną opowieść. To nie lada sztuka, ponieważ po lekturze – chociaż zawsze chciałoby się więcej – czytelnik ma poczucie kompletności i skończoności tej opowieści, pomimo otwartego zakończenia.

Czy polecam? Oczywiście. Wydaje mi się, że warto sięgnąć po tę historię bez zastanowienia. Wehikuł czasu to taka powieść, którą mogą czytać Wasze dzieci, a potem ich dzieci i wnuki wnuków, a ta nadal będzie aktualna i wciąż będzie zachwycać. Dla mnie bomba!


Książkę możecie upolować za darmo na portalu