niedziela, 12 marca 2017

Potrzebujesz tylko czegoś prawdziwego: "W spojrzeniu wroga"




Balansując wciąż na krawędzi, dość prędko poznaje się drugiego człowieka.


Pierwszy tom z cyklu Starbound, czyli W ramionach gwiazd, przeczytałam w zeszłym roku. To była naprawdę dobra historia, a do tego uniwersalna (chociaż dla młodzieży i pomimo miejsca akcji), ciekawa i zapadająca w pamięć. Ochom i achom nie było końca, bowiem rzadko trafiają się ta udane międzygalaktyczne opowieści. Kiedy dowidziałam się o kolejnych tomach, kupiłam, bo uznałam, że warto. I dziś, po lekturze drugiego tomu, jestem trochę rozczarowana.


Zakazane uczucie


Jubille jest żołnierką, która chroni cywili i dba o bezpieczeństwo na powoli rozwijającej się planecie Avon. Kobieta wytrwała, postrach maluczkich, twarda jak stal, bez snów i bez serca  jak sądzą naukowcy, to dzięki temu furia się jej nie ima. Doskonale zna swoich żołnierzy, jest oddana sprawie, zrobi wszystko, żeby ochronić tych, którzy jej podlegają.


Flynn  zwany przez nią Romeem  to rebeliant, a żeby było ciekawej: rebeliant nie byle jaki, bo brat jednej z przywódczyń ruchu oporu. Mieszka na bagnach wraz ze swoimi ludźmi, walczy o dostęp do szkół, szpitali, leków i o dobro planety. 


Trodaire. Fianna. Oboje jesteśmy wojownikami  zmęczonymi wojną.

Nic nowego, niestety. Nie powinni być razem, chociaż każde skrycie tego pragnie. Ciągnie ich do siebie, jest chemia, są wyrzuty sumienia, ale na siłę szukają wymówek. Tych dwoje udowadnia, że przeciwieństwa doskonale się przyciągają, szczególnie gdy wojna wisi w powietrzu, a sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Historia wielkiej miłości może się zacząć w najmniej oczekiwanym momencie. Ta zaczyna się od porwania, postrzelenia i ogólnego sponiewierania, chociaż oczywiście wszystko odbywa się "w dobrej wierze" i "niecelowo". Trudno mówić w takiej sytuacji o miłości... Kobieta ma być jego kartą przetargową w rozmowach z "władzą". Szczytny cel, dobry plan, chociaż trudny w realizacji  jego ludzie jej nienawidzą, chętnie zobaczyli jej głowę nadzianą na ostry kij. 

Nie o samym uczuciu będzie jednak mowa. Na szczęście, bo to byłoby okropnie nużące. Młodzi walczą nie tylko między sobą, próbując zachować spokój na planecie. Okazuje się, że mają potężniejszego wroga; jeśli czytaliście pierwszy tom, z pewnością wiecie, z kim przyjdzie im się zmierzyć. 


Potrzebujesz tylko czegoś prawdziwego, czego będziesz mógł się złapać. Jednej prawdziwej rzeczy.



Poza walką o planetę, która wyraźnie daje się wszystkim we znaki, powodując furię i zmieniając ludzi w nieobliczane maszyny do zabijania, poza zagrożeniem z zewnątrz, które należy w końcu zdemaskować, nasi bohaterowie zmagają się ze swoimi demonami. Nie można tu mówić o szczęśliwym dzieciństwie  przykre doświadczenia kładą się cieniem na całym ich dorosłym życiu.

Mieszkańcy tej planety. Kochankowie, wojownicy, artyści, przywódcy. Ich sny są liczniejsze od gwiazd. Każdy umysł jedyny w swoim rodzaju, każda myśl stworzona na chwilę, by przerodzić się w kolejną. Nie pojmujcie, jakie to druzgocąco piękne: być sobą.

Niezwykłości nie zabraknie: powrócą tajemnicze Szepty, o których dowiemy się nieco więcej, ale nie tylko one... Ponownie spotkamy się z bohaterami W ramionach gwiazd. Lilac i Tarver odegrają tu niemałą rolę.  



Zauroczenia nie było




Zacznę od tego, że W spojrzeniu wroga nie jest słabą książką, ale mnie nie powaliła i nie zauroczyła tak, jak zrobiła to jej poprzedniczka. Pomijając niezwykłość świata, w którym autorki umiejscowiły akcję tej powieści, nie dzieje się tu nic tak niesamowitego i pociągającego, żebym mogła z czystym sumieniem uznać, że przepadłam. Nie było to tak dobre, jak podejrzewałam, że będzie. Czytało się jednak szybko i z zainteresowaniem. Dwa wieczory i po krzyku, bez większych starć, choć nieco chaotycznie. 


Narracja jest naprzemienna w pierwszej osobie uzupełniona wspomnieniami/snami Jubille, które początkowo nic nam nie mówią, ale z czasem zyskują bardzo duże znaczenie. Połączenie przeszłości kobiety z teraźniejszością oraz ze zdarzeniami, które rozegrały się w pierwszym tomie, to udane zagranie  nie było nudno, może bez zrywów, ale przyzwoicie, tempo odpowiednie.

Wydaje mi się, że lepiej w tym temacie odnajdzie się młodszy czytelnik, który z pewnością bardziej doceni akcję i relację. Mnie oba te elementy nie zachwyciły, chociaż zaczęło się niezwykle intrygująco. To dobra młodzieżówka, która pozwoli się Wam oderwać od rzeczywistości, zabierając w międzygalaktyczną wyprawę po nieznanym. Poza tym polecam wielbicielkom romansów oraz zakazanej miłości  znajdziecie tu wszystko, czego Wam potrzeba, tak myślę.

Na pewno przeczytam trzeci tom (już wkrótce), ponieważ jestem ciekawa, jak skończy się ta opowieść. Może to tylko klątwa drugiego tomu? Oby!