środa, 29 marca 2017

Zdalna sekcja zwłok: "Odcięci"




(...) jak to możliwe, że w świecie, w którym codziennie umierają ludzie, człowiek tak rzadko styka się bezpośrednio ze śmiercią.


Czytaliście jakąś książkę autorstwa Sebastiana Fitzeka? Ja miałam już do czynienia z takimi tytułami: Śmierć ma 143 cm wzrostu (książka wydana została ponownie w tym roku pod tytułem Ostatnie dziecko), Pasażer 23, Odprysk, Klinika oraz Kolekcjoner oczu. Przede mną jeszcze Pasjonat oczu, ale zanim zabiorę się za tę książkę, opowiem Wam o Odciętych – historia w duecie: Fitzek (autor thrillerów psychologicznych) plus Tsokos (autor książek popularnonaukowych i lekarz medycy sądowej). Z takiego połączenia sił musiało wyjść coś  dobrego.


Paul, Linda i Piekło


Jak to u Fitzeka bywa – nic nie jest takie oczywiste, jakim się na początku wydaje. Autor wciąga nas zawsze w naznaczoną szaleństwem i bestialstwem grę, podsuwając tropy, by chwilę później przekonać nas o tym, że nie mamy pojęcia, o co chodzi w całej historii. 

Czuła, jak jej usta wypełniają się śliną. Najchętniej by ją połknęła, ale bała się, że ślina też będzie miała trupi zapach, który przeniknął jej już do mózgu.


W Odciętych wyraźnie widać wpływ drugiego autora – opisy sekcji zwłok są tak sugestywne i plastyczne, ukazane niemal szczegółowo, że aż ciary przechodzą. Jedno wielkie fuj, ale wróćmy do początku...



Paul zawodowo kroi trupy. Pewnego dnia na jego stół trafia wybrakowana kobieta, we wnętrzu której znajduje się mały "pojemniczek" a w nim wiadomość przeznaczona specjalnie dla patologa. Treść zawiera imię jego siedemnastoletniej córki i numer telefonu. Kiedy mężczyzna dzwoni na podany numer, słyszy przerażające słowa nagrane przez Hannah na poczcie głosowej: tato, ja zginę. Dziewczyna została porwana, jest gdzieś, przez kogoś przetrzymywana, a kolejna wskazówka (istnieje jeszcze szansa) znajduje się w nie mniej przerażającym "opakowaniu", do którego jednak nie ma dojścia, ale...

Linda uciekła na wyspę, gdzie stara się poskładać swoje życie do kupy, co jednak sprawia jej ogromne trudności, bowiem jest wciąż "terroryzowana" przez mężczyznę, z którym dzieliła przez dłuższy czas łóżko. Wyspa jest odcięta, a morze zdradliwe, np. na jego brzegu można się natknąć na zwłoki, a obok nich? Woreczek. A w woreczku? Telefon. Kiedy Linda nawiązuje połączenie, jej wnętrzności wielokrotnie fikną koziołka, bowiem nie na co dzień ma się możliwość wykonania sekcji zwłok według instrukcji przekazanej przez telefon.


Przekombinowanie?


Odcięci to ciekawy thriller, który wciąga i zaskakuje. Już na początku autorzy zmylili tropy, by w finale pokazać czytelnikowi, jak długo można żyć w niewiedzy. Zakończenie zaskakuje – tego nie można mu odmówić – a jednak jest moim zdaniem przekombinowane i naciągane (chociaż na szklanym ekranie zrobiłoby wrażenie). Nie jestem przekonana do tego rozwiązania, a kiedy dotarłam do końca historii, prychnęłam. Trudno mi się pogodzić z takim zakończeniem, co nie oznacza, że Was rozczaruje – trzeba przyznać, że jest spektakularne. 

Książkę czyta się szybko, na co mają wpływ: świetny pomysł na zdalną sekcję zwłok, plastyczne opisy tejże oraz prosty i nieprzekombinowany język – prosty, nie prymitywny. Z niepokojem śledzimy kolejne poczynania bohaterów, podejrzewając każdego z osobna i wszystkich razem. Staramy się ich rozszyfrować, zastanawiamy się, jakie kolejne kroki zostaną podjęte i co z tego wszystkiego wyniknie. Autorzy igrają z czytelnikiem, wodząc go na manowce.

Co mnie urzekło najbardziej? Oczywiście opisy sekcji zwłok – krwi tu niewiele, ale te wszystkie zapachy, faktury, kolejne oddzielane elementy... Jest w tym jakaś magia, a człowiek od razu solidaryzuje się z Lindą i po cichu kalkuluje swoje "predyspozycje" do pokrojenia martwego ciała. Nie powiem Wam, do jakich wniosków doszłam...

Odciętych warto przeczytać ze względu na prowadzoną z czytelnikiem – od samego początku – grę pozorów. Chyba właśnie z tym kojarzą mi się książki Fitzeka – zawsze zaskakuje, mniej lub bardziej. Każde podejście do jego twórczości wiąże się u mnie z węszeniem, wyczekiwaniem i podwojeniem uwagi – wiem, że gdzieś mnie zaskoczy, ale nigdy nie mam pewności, który to będzie zaułek.

Polecam miłośnikom stalkerów, sekcji zwłok i dynamicznej akcji – wszystko to i ciut więcej znajdziecie w Odciętych.