niedziela, 30 kwietnia 2017

"Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę"



Nie można kogoś pokochać tylko dlatego, że nie chce się go skrzywdzić odmową. Tak samo, jak nie da się zmusić obiektu swojej miłości do dopowiedzenia takim samym uczuciem.



Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę to pierwsza książka autorstwa Hanny Greń, z którą miałam do czynienia. Pierwsza, ale na pewno nie ostania, bo przyznaję, że przeczytałam ją z przyjemnością i już nie mogę się doczekać drugiego tomu! Zanim jednak to nastąpi, na pewno przyjrzę się bliżej twórczości Autorki, ale po kolei. Dziś opowiem Wam o Koli, łowcy potworów i Plamce.

Polowanie czas zacząć


Kornelia Pliszka to ten typ bohaterki literackiej, który lubię. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę, która została powołana do życia przez zapatrzonych w siebie egoistów – od razu na straconej pozycji. Nie będę Wam jednak opowiadać o jej trudnym dzieciństwie, bowiem warto przyjrzeć się tej sytuacji osobiście, a jest się czemu przyglądać, ponieważ relacje zostały przez Autorkę nakreślone z niebywałą dokładnością i, że tak to ujmę, nie bez emocji – tych nie zabraknie (z pewnością nóż w kieszeni otworzy się Wam nie raz).

Jak kamień w wodę



Kobieta doświadczona życiem, ale nie zniszczona, lecz silna; bierze los w swoje ręce – mimo kłód rzucanych jej ciągle pod nogi. Nie prosi i nie "jojczy", ale dumnie, z wypiętą piersią oraz ironicznym poczuciem humoru brnie przed siebie. Zna swoją wartość, chociaż niejeden oddałby wiele, by ją umniejszyć. Kiedy się przywiązuje, to daje z siebie 200%, tak samo traktuje swoją pracę – nie uznaje półśrodków. Czym zajmuje się Kola? Szyje! Jest samoukiem, ale kreacje, które wychodzą spod jej igły, potrafią zachwycić nawet najbardziej zatęchłe babsztyle. Ma fach w ręku, poczucie estetyki, wprawne oko i niebywały gust.


Historia Kornelii jest jednak bardziej skomplikowana. Jak kamień w wodę to opowieść o "kiedyś" i "jeszcze wcześniej", które znacząco wpłynęły na "teraz". Smutna opowieść o braku zaufania i wielkiej sile plotki, która potrafi przylgnąć do człowieka na długie lata. Czy "brzydka" etykieta może być powodem, dla których nie bierze się na poważanie zgłoszenia gwałtu? A może stare sprawy są wyjaśnieniem bagatelizowania listów z pogróżkami? Sprawdźcie!

Ale to nie wszystko! Poza sprawami nieprzyjemnymi i smutnymi ta historia aż kipi dobrym humorem, a przy tym udowadnia, że prawdziwe miłość i przyjaźń istnieją naprawdę i mają się całkiem dobrze, mimo wszystko. To historia w iście romantyczno-zagadkowym stylu, pełna emocji, dobrych i złych "duszków", zatem każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Kornelia zdecydowanie gra pierwsze skrzypce, jednak nie bez znaczenia pozostaje Gerard – policjant, z którym miała do czynienia "kiedyś" i trafia na niego "teraz", oraz Plamka, czyli kociak, który właściwie wszystko zmienił, ale ciii... więcej nie powiem.

Pochłonięta


Stwierdzenie, że pochłonęłam tę historię jest trafne – ja jej nie przeczytałam, ale przyjęłam ją z prędkością światła. Czyta się doskonale, na co mają wpływ następujące czynniki: świetna historia małej Korneli podana nam na samym wstępie, która sprawnie przechodzi w zmagania z dorosłością, by w końcu w pełnym oczekiwania napięciu, doprowadzić nas do wielkiego finału – ten mocno zaskakuje. Poza tym styl – lekki, niemal śpiewny – który pozwala nam szybko wbić się w treść i pomimo wagi tematu, przejść przez tę opowieść błyskawicznie.

Jak kamień w wodę

Wątek miłosny nie jest mdły i oklepany, co bardzo cieszy (przynajmniej mnie, bo tandetę staram się omijać z daleka). Lubię i cenię sobie takie zagrania – bez zbytków słodkości, ale z pazurem i potężną dawką niepewności. Miłosna gra na wysokim poziomie. Co prawda mamy pewne podejrzenia, jak te gierki się skończą, ale pomimo tego jest ciekawie i nietypowo.

Czy polecam? Jasne, Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę Hanny Greń to smakowita powieść obyczajowa z kryminalną nutką i romantyczną posypką. Pochłania się ją z apetytem, a już po lekturze ostrzy ząbki na kolejny tom.


Za porządne zaczytanie dziękuję Wydawnictwu:

 Wydawnictwo Replika