wtorek, 11 kwietnia 2017

O tolerancji: "Wędrowne ptaki" Michael Roher



Ludzie często boją się obcych. Dlatego nie chcą się z nimi niczym dzielić ani nawet zbliżyć do nich.



Wędrowne ptaki autorstwa Michaela Rohera to książeczka przeznaczona dla dzieci od 5 roku życia – tytuł, który ze względu na tematykę, od razu przyciągnął moją uwagę. Historia może stanowić punkt wyjścia do oswajania "inności" oraz – za tym idzie – do rozmowy na temat tolerancji, zrozumienia, empatii i traktowania drugiego (różniącego się od nas) człowieka. Lubię takie mądre opowieści.

Rzecz o tolerancji


Dzieci obawiają się tego, czego nie znają – czynnikiem lękotwórczym może być rzecz, sytuacja lub osoba. Oswajanie z "innością" może jednak przebiegać bezproblemowo i całkiem przyjemnej atmosferze. Tolerancję można próbować zaszczepić dziecku już w najwcześniejszych latach jego życia. Nie bezkrytyczną naiwność i bezwzględną ufność, ale empatię. 
Wędrowne ptaki to opowieść o wielkiej przyjaźni Łukasza - chłopca Stąd – i Paulinki - dziewczynki, która przybyła do miasteczka wraz z grupą innych Wędrownych Ptaków. Przybysze wyróżniają się spośród lokalnej społeczności, zaciekawienie budzi ich wygląd, problemów dostarczają bariery językowe. To ludzie Stamtąd – obcy, którzy przybyli tylko na chwilę, a już samo to, że nie są Stąd sprawia, że "tubylcy" nie potrafią obdarzyć ich zaufaniem. Przybysze chcieliby  osiąść gdzieś na stałe, ale nikt nie chce udzielić im pomocy. Nikt, poza jedną kobietą, która udzieliła im schronienia na zimę. Kobieta nazywana jest odważną i szlachetną, bowiem wbrew powszechnemu "odwróceniu", ona zbudowała wielkie gniazdo dla wszystkich, którzy nie mają gdzie się podziać.

Na szczęście wśród wszechobecnej znieczulicy i niechęci zdarzają się i tacy ludzie, którzy potrafią zrobić coś dla drugiego – jakby nie było – obcego człowieka. 


Słowem i obrazem


Wędrowne ptaki to opowieść o dobroci serca, zrozumieniu i rodzącej się przyjaźni, która rodzi się mimo przeszkód i przeciwności losu. Historia wzrusza małego człowieka i uczy go tolerancji, zrozumienia, ale przede wszystkim pozwala postawić się w sytuacji Wędrownego Ptaka - czy nie jest tak, że my też możemy być kiedyś w takiej sytuacji, że będziemy Wędrownymi Ptakami? Może, oczywiście, i właśnie w ten sposób łatwiej jest wytłumaczyć dziecku zagubienie i smutek przybyszów, ale i zwrócić jego uwagę na możliwość podejścia do "obcości" w sposób "normalny", ze zrozumieniem. 


Historia przywodzi na myśl losy uchodźców, ale szczerze powiem, że nie wchodziłam z córką na polityczny grunt, nie tłumaczyłam aktualnej sytuacji w kraju i nawet nie odniosłam się do tego rzeczywistego przypadku. Chociaż można, owszem, ale uznałam, że na to jeszcze dla mojej pięciolatki za wcześnie.

Książeczka jest bardzo porządnie wydana. Grube strony, szyte, ubrane w twardą okładkę – to niemalże gwarancja wielokrotnego kartowania, czytania, przeglądania i miziania bez obawy przed rozklekotaniem. Tak wydane książki dla dzieci lubię i cenię sobie najbardziej. Na uwagę zasługuje też odpowiedni format (210x286mm), który ułatwia czytanie i daje możliwość zapełnienia kart mnóstwem ilustracji.


Przyznaję, że mnie ilustracje nie przypadły do gustu, chociaż muszę przyznać, że są klimatyczne – w nieco ciemnych barwach z porządną domieszką pomarańczowego. Ważniejsze jest jednak to, że córa przyjęła je z nieskrywanym zainteresowaniem – z uwagą śledziła wyrazy twarzy bohaterów, sposób ich przedstawienia i tło. Dziecku się podobało.


Czy warto się skusić na Wędrowne ptaki? Owszem, to jedna z lepszych historii dotyczących bezpośrednio tematu tolerancji dla małych czytelników. To wspaniała, ciepła, ale i zmuszająca do refleksji opowieść, która pomoże zaszczepić w dziecku takie małe ziarenko zrozumienia, które – przy odpowiedniej pielęgnacji – może szybko zakiełkować i wydać piękne kwiaty.

Polecam!

Za wspaniałą lekturę dziękujemy Wydawnictwu