sobota, 6 maja 2017

"7 Ew", czyli porządne science fiction z zagładą ludzkości w tle





Każdy kiedyś umiera. Z siedmiu miliardów ludzi, którzy dziś zamieszkują Ziemię, prawie wszyscy będą martwi za sto lat, a większość znacznie wcześniej. Nikt nie chce umierać, ale godzimy się z myślą, że śmierć prędzej czy później po nas przyjdzie.




Kolejna cegiełka, za którą zabierałam się niemal od dnia jej premiery i w końcu przysiadłam. Dość pokaźnych rozmiarów, ale od razu zaznaczę, że jeśli kręci Was apokalipsa i kosmiczne klimaty oraz odrodzenie Nowej Ziemi, to w żadnym wypadku nie powinniście się zniechęcać – wchodzi jak ciepła bułeczka. Książka o ciekawym tytule 7 Ew autorstwa Neala Stephensona to jedna z lepszych w tym klimacie, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Ścisła czołówka!

Niedobry Księżyc


Tego chyba jeszcze nie było – przynajmniej ja dotychczas nie natknęłam się na takie rozprawienie się z gatunkiem ludzkim, Księżyc pewnej nocy rozpadł się na kilka kawałków, zmieniając wizerunek nieba. Te kawałki, zderzając się ze sobą, rozpadały się na mniejsze, aż końcu potężny rój meteorytów – Kamienny Deszcz – spadł na naszą planetę i na wiele tysiącleci zmienił ją w płonący żywym ogniem glob.

Przygotowujemy się od prawie dwóch lat, czekamy na kataklizm, na chwilę, gdy rozpęta się piekło... i ono właśnie się rozpętało, tyle że w odmienny sposób, niż się spodziewaliśmy.


Science fiction

Sprawa wielkiej wagi wymaga poważnych przygotowań. Wielcy tego świata chcą walczyć o przetrwanie naszego gatunku, a to wiąże się z wysłaniem odpowiednio wyselekcjonowanych "osobników" w kosmos. Przetrwała garstka ludzi – jeśli oczywiście patrzeć na tę liczbę z punktu widzenia całej cywilizacji.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza wprowadza nas doskonale w stan zagrożenia: będzie nam dane obserwować eksplozje, poczujemy ten niepokój, ale i spokój, z jakimi ludzie podchodzą do tematu, weźmiemy udział w licznych pożegnaniach i – chociaż daleko tej książce do wyciskacza łez – można się w tym miejscu porządnie wzruszyć. W tej części autor skupił uwagę na przygotowaniach, zarzucając nas mnóstwem informacji o budowie "Arki w Chmurach" i związanych z tym przedsięwzięciem licznych trudności.

Druga część kręci się wokół życia, które toczy się w roju, czyli wokół wielkiego skupiska miniarek, w których ludzie próbują odbudować świat. Będziemy tu mieć do czynienia z zagadnieniem rodzącej się władzy, licznymi przepychankami oraz wszystkim tym, co może zaskoczyć człowieka w kosmosie; biorąc pod uwagę konieczność przebywania w zamkniętej puszce, wiele może się zdarzyć. Czy wszystko dobrze wyliczyli? Czy przyjęty system "kontroli" się sprawdzi? Wiadomo, że w ciągu pięciu tysięcy lat wiele się może zmienić, a ci, którzy przewodzili tej kosmicznej ucieczce już pomrą, ale co dalej?

Trzecia część doskonale odpowiada na to pytanie. Bardzo zgrabna i zaskakująca wizja przyszłości, której początku należy upatrywać wśród 7 Ew. O co chodzi? 7 Ew pojawi się dopiero pod koniec drugiej części, zatem i ja nie zdradzę Wam tej tajemnicy. Powiem jedynie, że pomysł jest wyśmienity!

Niesamowita opowieść


7 Ew to historia, która zaskakuje przede wszystkim pomysłem, ale jeszcze bardziej wykonaniem. Autor z niebywałą dokładnością i szczegółowością maluje przed nami obraz Ziemi, którą znamy i tej, której można by oczekiwać. Nagromadzenie nowinek technicznych, śmiałe międzygalaktyczne rozwiązania (często szalona prowizorka) i mnóstwo – OGROM – szczegółów pozwalają nam doskonale wczuć się w klimat tej opowieści. Nie podejrzewałam, że to powiem, ale ta książka – mimo  swojej objętości – nie ma nic wspólnego z typowym dla takich cegiełek "przegadaniem". Nie, tu jest to wskazane, a całość połyka się z przyjemnością i taką dziwną potrzebą wiedzy, chęcią zrozumienia tego, z czym musiał walczyć nasz gatunek.

Poza zaawansowaną inżynierią nie brakuje tu czynnika ludzkiego – co jest moim zdaniem najciekawsze w tego typu historiach. Mechanizmy znane nam z codzienności zupełnie tracą na wartości wobec sytuacji zagrożenia, a próba odbudowy, czy może raczej stworzenia nowego świata na starych zasadach będzie kusić niejednego, ale czy to możliwe? Zahaczymy o problemy moralne – takie ludzkie (przynajmniej w tych warunkach) – przyjrzymy się miłości i przyjaźni oraz nienawiści. Będzie się działo.

Co zaskakuje? Spójność. Wszystkie trzy części są ze sobą zgrabnie połączone – autor zachował ciągłość, której nie zabrakło logiki, co doskonale widać w trzeciej części. Tę pochłonęłam z największą przyjemnością.

I z tym Was zostawię. Jeśli lubicie poczytać od czasu do czasu dobre science fiction lub chcielibyście "łyknąć" coś konkretnego, kompletnego i pomysłowego, co doskonale wpisuje się w kosmiczny klimat - polecam.