poniedziałek, 22 maja 2017

To przeraża: "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy"




Lekarz ma dobrze pracować, być miły, uśmiechnięty, nie może się gorzej czuć. Jak jest niemiły, to po prostu jest zwykłym lekarzem, a nie człowiekiem, którego również coś boli. Lekarz nie ma prawa do takich ludzkich spraw.




Takiej historii jeszcze nie czytałam - tak niesamowicie bliskiej, a jednocześnie tak kosmicznie dalekiej. Paweł Reszka dał czytelnikom coś zarazem przerażającego i dającego nadzieję. Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy to zbiór wywiadów z lekarzami, rezydentami, specjalistami, studentami medycyny. Lekarze różnią się wiekiem, doświadczeniem, miejscem pracy, płcią. Autor, aby być bliżej "problemu" - w samym sercu "sprawy" - zatrudnił się w szpitalu jako sanitariusz; jak twierdzi sanitariusz znajduje się na samym dole drabiny szpitalnej hierarchii. Dziennikarz został zwolniony, kiedy wyszedł na jaw charakter jego pracy, jednak udało mu się przeprowadzić dziesiątki wywiadów z lekarzami, z czego my dostaniemy porządny "wyciąg". Nie znajdziecie tu nazwisk, nie będzie danych konkretnych szpitali. Lekarze zachowując anonimowość, zgodzili się na szczerą rozmowę. Dostajemy mocne, niekoloryzowane, szczere, przejmujące opowieści. Nie obejdzie się bez emocji - często skrajnych.

Gdzie jest człowiek?


Jeszcze jakiś czas temu zawód lekarza był jednym z bardziej szanowanych w naszym kraju. Prestiż, pieniądze, kontakty, życie na wysokim poziomie - tak myślało społeczeństwo i tak myśleli o sobie, przynajmniej przez czas, lekarze.
Znieczulica polskich lekarzy
O czym mówią lekarze? Nie znajdziecie tu przechwałek, nie przyklaśniecie wielkim dokonaniom, ale zerkniecie za kulisy. Przyjrzycie się pracy na SOR-ze, w POZ-ach, dacie się wciągnąć w niekończące dyżury. Poznacie marzenia - te pięknie, wielkie i wzniosłe - przyjrzycie się wątpliwościom, brakom, nieprzyjemnościom. Zapadniecie się  w mroku, dając pochłonąć systemowi.

Lekarze bez ogródek mówią o zarobkach, problemach z jakimi muszą walczyć niemal każdego dnia, nie kryją swojego podejścia do pacjenta (wyjaśniają nawet, dlaczego jest tak, jak być nie powinno), opowiadają o kontaktach z innymi lekarzami, a studenci powiedzą Wam co nieco na temat praktyk i relacji uczeń-mistrz. Poruszone zostaną problemy dotyczące doświadczenia i lęku, afera "łowców skór", wejrzymy w życie prywatne tych, którzy ratują ludzkie życie - czy rodzina może funkcjonować w takich pokręconych warunkach? Dowiecie się, jak długo, kiedy i gdzie sypia lekarz, ile jest w stanie zjeść, czego musi sobie odmówić, a na co może sobie pozwolić.

Czemu to służy? Jeśli zastanawiacie się, jak naprawdę działa system, jakie są w nim luki, czego brakuje i jak się w tym wszystkim odnaleźć (lub nie), z pewnością znajdziecie odpowiedzi na swoje pytania. Paweł Reszka nieco odczarował dla nas tę magiczną, zamkniętą strefę. Obnażył (lekarze obnażyli), co trzeba, dał nadzieję tam, gdzie pewnie byśmy jej nie upatrywali.

Niejednokrotnie w czasie lektury zadawałam sobie pytanie: Gdzie jest człowiek? Czy pacjent musi być tylko kolejnym numerkiem na liście, do odhaczenia? Czy lekarz to już tylko bezduszna maszyna do zarabiania pieniędzy?


To przerażające


Jestem wstrząśnięta, przerażona i po cichu liczę na to, że nigdy nie będę musiała zmierzyć z przeciwnikiem (tak, niestety przeciwnikiem a nie sprzymierzeńcem), którym jest polski system opieki. Wiadomo, że niektórych sytuacji nie da się uniknąć, a lekarz pierwszego kontaktu to (przy małym dziecku) niemal podstawa, ale oby tylko tyle...

Kiedy czytałam o niekończących się dyżurach, brakach w kadrze czy sprzęcie, czasie liczonym w minutach na jednego pacjenta (biorą nas taśmowo) oraz o takim ogólnym rozgoryczeniu lekarzy, którzy by wiele chcieli, ale niewiele mogą - jestem przerażona. Pacjenci i lekarze są ofiarami polskiego systemu opieki. Nikt tu nie jest zadowolony i jest to całkowicie zrozumiałe (na pewno długie terminy do specjalisty czy ogromne kolejki nie są Wam obce). Pacjenci próbują ominąć system, ale do tego trzeba mieć pieniądze (albo zamieszkać na SOR-ze). Lekarze starają się ogarnąć sytuację, a przy okazji mieć z tego pieniądze.

Myślę, że tyle wystarczy. Zachęcam Was do przeczytania tej książki! Wydaje mi się, że pochłoniecie ją z zainteresowaniem i błyskawicznie. Język wypowiedzi jest prosty, kolokwialny, czasem pojawią się jakieś wulgaryzmy. Ciągłość myśli została zachowana - mimo oddaniu wielu lekarzom, autor połączył ich wypowiedzi w zgrabną i spójną całość, pozwalając nam przy tym stąpać po bardzo grząskim gruncie - łatwo nie będzie, ale będą emocje! Tak, niewątpliwie Mali bogowie to książka, która nie pozostawia czytelnia obojętnym, bo w końcu każdy z nas siedzi w tym systemie. Czytając wypowiedzi lekarzy, może Was zaboleć, zasmucić, ale też - co ważne - poznacie taki wizerunek polskiego doktora, który cieszy.

Takiego przekroju jeszcze nie było! Autentyczności dodaj fakt, że autor przeplata wypowiedzi lekarzy swoim "Dziennikiem sanitariusza". Sam Reszka zastanawia się, kiedy skończy mu się empatia, gdzie leży ta granica między postrzeganiem człowieka jako rzeczy a żywej istoty. Dostaniecie odpowiedź.

Mnie się podobało. To dobra książka, która pozwala spojrzeć na system z tej drugiej strony i dowiedzieć się, czemu właściwie jest, ja jest, skoro mogłoby być inaczej. Przeczytajcie.