poniedziałek, 29 maja 2017

Widać taka jej uroda: "Kura, co tyła na diecie"


Dieta cud: keks i miód.


Każdy z nas ma jakieś wady. Różnimy się, i dobrze, bo gdybyśmy wszyscy byli jednakowi, życie byłoby po prostu nudne, a świat byle jaki. Wydawnictwo Prószyński i S-ka książeczką pt. Kura, co tyła na diecie autorstwa tajemniczego Pana Poety zapoczątkowało cykl bajek (w formie wierzy), które będą się odnosić do ludzkich przywar. Moim zdaniem to bardzo ciekawy projekt, który może przynieść młodym czytelnikom  już od trzeciego roku życia  oraz ich rodzicom wiele dobrego. W rolę naszych "przewodników po niedoskonałości", którzy będą uczyć akceptacji, tolerancji i niezależnego myślenia, wcielą się ptaki: Kura, Wróbel, Kruk... Czego się od nich nauczymy albo czego powinniśmy  się wystrzegać? 

Kura, co tyła na diecie


Na pierwszy ogień idzie Kura, która chciała zrzucić kilka zbędnych kilogramów, co jednak okazało się trudnym wyzwaniem, bowiem była prawdziwą łakomczuszką. Słowo się jednak rzekło, czas na działanie. Kura w ferworze walki o piękną sylwetkę, uzbroiła się w plany diety, dzienniczek odchudzania i fikuśne sportowe wdzianko. Jak coś robić, to z rozmachem! 




Kura wyciskając z siebie siódme poty  robiąc okrążenia wokół tortu  podskubuje, czegoś w międzyczasie próbuje i mimo ogromnych wysiłków, wciąż tyje. Zawiedziona, zdumiona, wściekła dochodzi do wniosku, że w sumie wygląda całkiem nieźle, a Kogucik kocha ją nad życie, nawet z tym dodatkowy balastem.


Książkę najlepiej ugryź z dwóch stron. Po pierwsze uczyć dziecko akceptacji swojej osoby i to niekoniecznie w odniesieniu do wagi, bo przecież różne kompleksy się nas imają. Po drugie zwrócić uwagę na błędy, które popełniła Kura. Kompleksowe podejście do tej historii pozwoli poruszyć takie tematy jak: ślepe podążanie za modą, pochopne rzucanie się na głęboką wodę, bez koła ratunkowego oraz szeroko pojętą tolerancję. Książeczka może być doskonałym wstępem do rozmowy o zasadach zdrowego odżywiania, zachętą do uprawiania sportu (w nieco bardziej przemyślany sposób, bo nie oszukujmy się  obok pysznego tortu nie sposób przejść obojętnie, szczególnie gdy na diecie pokusy atakują zewsząd) oraz o otyłości, która niestety dotyka coraz większą liczbę coraz młodszych dzieci. Nie zapominajmy też o wymówkach ;)

Ważne sprawy na wesoło!


Nie zapominajmy w tym wszystkim, że Kura, co tyła na diecie to książeczka dla dzieci, o czym przekonacie się od razu, już po pierwszym rzucie okiem na okładkę. 



Historia podana jest na wesoło  bawi nas tekst, cieszą uzupełniające tę opowieść ilustracje  na każdej stronie znajdziecie barwne obrazki, które są świetnie zgrane z treścią utworu. Ciepłe, proste, pastelowe, a nade wszystko zabawne rysunki dodają tej książeczce uroku. Wierszyk nie jest długi, a mimo tego autorowi udało się w tej zwięzłej formie przedstawić problem, zawiązać akcję i doprowadzić do szczęśliwego, choć nieoczekiwanego finału. Uwierzycie, że to wszystko zdarzyło się na zaledwie dwudziestu stronach? 




Pan Poeta bawi się językiem, dobierając słowa tak, byśmy i my mieli całkiem niezły ubaw. Wierszyk wpada w ucho, więc pociecha może szybko podłapać tę czy inną złotą radę. Uwaga: potem możecie usłyszeć porównanie, bo przecież Kura jadła ziarenka tak, jak nam zdarzy się pochłonąć ciasteczko, dwa lub paczkę  z rozpędu.

Macie ochotę na zabawną, z życia wziętą opowieść na czasie, z przyjemnym morałem ? Kura, co tyła na diecie to ciekawa propozycja dla najmłodszych, ale tę łakomczuszkę polubi cała rodzina.

Z niecierpliwością wypatrujemy kolejnych ptasich opowieści :) Następny w kolejne jest Wróbel, co oćwierkał sąsiadów, a jakiś czas potem poznamy Kruka, co krakał pokrakanie. Na książeczki warto zapolować, ponieważ poza ciekawą treścią, są starannie dopracowane, pięknie ilustrowane i oprawione tak, jak lubię  szyte strony, twarda okładka i porządny grubiutki papier, z pewnością pozwolą cieszyć się nimi długooo i... intensywnie :)


Za wielki ubaw dziękuję Wydawnictwu:

 Prószyński i S-ka