czwartek, 29 czerwca 2017

Czytana dla emocji: "Woda, która niesie ciszę"



(...) nie warto siedzieć i bezustannie rozpamiętywać złych rzezy. Przeszłości nie zmienisz, ale w tej chwili możesz zacząć kształtować przyszłość.

Nadszedł czas na trzecią część z cyklu Żywiołów autorstwa Brittainy C.Cherry (książki możecie czytać w dowolnej kolejności, ponieważ historie nie są ze sobą powiązane). Po wspaniałej przygodzie z Powietrzem, którym oddycha i sporym rozczarowaniu Ogniem, który ich spala weszłam z pewną obawą w Wodę, która niesie ciszę. Dziś mogę stwierdzić, że ta historia zdobyła moje serducho, chociaż wątek kryminalny zdecydowanie nie jest mocną stroną autorki. Co więcej, pomimo wszystko, uważam, że ta część jest najlepsza z całego cyklu; jak na razie, bo przed nami jeszcze jeden żywioł – ziemia. 

Świat się kręci, ponieważ bije twoje serce


Mutyzm funkcjonalny całkowity objawia się niezdolnością dziecka do mówienia, choć maluch jest zdrowy, jego mózg nieuszkodzony, aparat mowy sprawny. Rezygnacja z porozumiewania się ze światem za pomocą słów często bywa skutkiem traumatycznych przeżyć.


Maggie jest gadatliwą dziewczynką, która nagle przestaje mówić. Oczywiście jej wycofanie nie wzięło się znikąd, a powód jest bardzo konkretny; dziesięciolatka przeżyła coś, co zmieniło jej życie na zawsze: odebrało głos, zamknęło w czterech ścianach, oddzieliło od życia na zewnątrz grubym murem, wpędziło w koszmar, z którego nie może się obudzić. Każdego dnia prześladuje ją twarz diabła, słyszy jego szept, czuje zapach i palce zaciskające się na jej szyi. Mężczyzna wdziera się w jej umysł, siejąc w nim spustoszenie.

Jest jeszcze on – Brooks – chłopiec, który dźwiękiem (jego życie jest muzyką) i wdziękiem rozjaśnia życie Maggie. Kiedy zdarzyła się ta tragedia, a dziewczynka przestała mówić, obiecał jej, że zawsze będzie będzie ważna w jego życiu, podarował najpiękniejszy dar – przyjaźń. On jest ostoją, ona zbłąkaną duszą, która szuka bezpiecznej przystani. Los jednak lubi płatać figle, a życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli. Życie Brooksa zmienia się w okamgnieniu, a z radosnego, niezwykle pozytywnego chłopaka wyrasta wrak. Czasem wystarczy jeden moment, chwila nieuwagi, która może by tragiczna w skutkach.

Cherry odpowiada na pytanie: jak pomóc komuś, kto tej pomocy nie potrzebuje? Porusza kwestię decydowania o sobie, podejmowania trudnych decyzji i ucieczki przed światem oraz najbliższymi. Czy miłość wystarczy, że wyciągną kogoś na powierzchnię, by podarować mu jeszcze jeden, nieskażony strachem i bólem oddech?


Człowiek powinien się trzymać tych, którzy w niego wierzą, kiedy sam tego nie robi.

Woda, która niesie ciszę to opowieść o wielkiej miłości, która kwitnie latami, chociaż od zawsze nasi bohaterowie noszą ją w sercach. Jednak poza wspaniałym uczuciem, które łączy tych dwojga, porusza – jak to w powieściach Cherry bywa – multum innych, ważnych kwestii. Pomijając traumatyczne zdarzenia, które wpłynęły na głównych bohaterów, autorka rozciąga przed nami niezwykle emocjonalny obraz życia rodzinnego. Poznamy Cheryl, która nie radzi sobie z chorobą siostry, Calvina – dobrego ducha otaczającego ją opieką, Katie – przybraną matkę wciąż obwiniającą się za to, co zaszło, i Erika – ciepłego, wyrozumiałego i oddanego ojca oraz męża. Wydarzenia z przeszłości kładą się gęstym cieniem na życiu rodziny, odbijając na ich relacjach, prowadząc do nieporozumień. Bezsilność, z którą muszą się zmierzyć, narasta z każdym dniem. Czy komuś uda się złamać tę pieczęć milczenia i wydobyć prawdę na powierzchnię?


Czytana dla emocji


Wątek kryminalny oraz sam przebieg leczenia Maggie leży i kwiczy. Wiele znajdziecie tu nieścisłości, niektóre sceny są tak niewiarygodne i naciągane, że trudno się nie uśmiechnąć, gdy zderzymy się z tak zaawansowanym nonsensem. Na początku pomyślałam sobie, że to w sumie kiepsko, ale już chwilę później uznałam, że jednak wcale mi to nie przeszkadza. Musiałam się zastanowić, czego szukam w powieściach tej autorski: czy jest to napięcie, śledzenie postępów śledztwa i wejście w umysł ofiary, który rozkłada się na czynniki pierwsze, czy chodzi o coś innego. Doszłam do wniosku, że kryminalnej logiki poszukam w kryminałach czy thrillerach, a tę powieść przeczytam dla emocji.

Tych nie brakuje. Historia rozdziera sere, ale też daje nadzieję i leczy rozdrapane wcześniej rany. Najpierw rozbraja, bo dzieje się źle, a kilka chwil później wyciska łzy radości. Małe gesty, pojedyncze słowa, cisza – to wszystko sprawia, że ta opowieść jest tak niezwykła. Wzruszeniom nie ma końca, a każdym kolejnym rozdziałem Cherry udowadnia, że można jeszcze mocniej, głębiej i konkretniej. Owszem, znajdą się tu wyznania ociekające słodyczą, ale w takim wydaniu, zlizuję ten cały lukier z przyjemnością. Nie zawsze bywa kleiście, bowiem to nie jest historia o szczęśliwej szczenięcej miłości, która rozkwita bez przeszkód. Nie, to opowieść o przywiązaniu, bólu i próbie zrozumienia, o walce z przeciwnościami losu, o budowaniu i pielęgnowaniu więzi.

Historię poznany z punktu widzenia Maggie i Brooksa, choć zdecydowanie częściej zajrzymy do umysłu dziewczyny, czasem i on odkryje przed nami swoje uczucia. Ta opowieść ciągnie się latami. Bohaterowie dorastają, przechodzą kolejne etapy bycia razem w świecie i poza nim. Działają na siebie jak magnes – przyciągają się, by za chwilę odepchnąć. To piękna miłość, choć niełatwa, niezrozumiała i budząca sprzeciw. 

Mnie się podobało, bardzo.