niedziela, 4 czerwca 2017

Nie przekraczaj granicy: "Nic nie mów" Naomi Ragen


Leżymy rozpłaszczeni na dnie studni, a nad nami kołysze się ostre wahadło, obniżające się z każdym ruchem. Kulimy się w mroku, w panice zastanawiamy się, jak je powstrzymać albo jak uciec.



W połowie maja premierę miała trzydziesta trzecia książka z serii Kobiety to czytają!, od której [o serii mowa] – chyba już powinnam wyznać to głośno – jestem uzależniona. Jak zwykle będziemy mieli okazję zmierzyć się z aktualnym problemem – nie jakimś tam powierzchownym czy wyssanym z palca dyrdymałem, ale z realną, potężną machiną obezwładniającą. Naomi Ragen zagra na naszych emocjach, szarpiąc nerwy na malutkie strzępy – zaboli! Nic nie mów to historia oparta na faktach; opowieść nie o jednej, ale o wielu matkach, nie o konkretnym dziecku, a o wszystkich, które ucierpiały w imię światłości. To już nie są domysły, nie ma tu miejsca na fikcję, to się po prostu dzieje...

W poszukiwaniu światłości


Nietrudno wpaść w pułapkę. Nie jest ważne tu wykształcenie, oczytanie czy nawet siła charakteru, bowiem wystarczy chwila nieuwagi, ciąg życiowych porażek, z których trudno się podnieść, potrzeba bycia kochanym i rozumianym, by wyłączyć czujność – choćby na krótką chwilę – co zwykle wystarcza... Ofiarami padają mężczyźni spragnieni szacunku, przekonani o swojej wyjątkowości i kobiety, które chwytają się brzytwy, by przetrwać, oraz ich dzieci – istoty słabe, niewinne, pozbawione prawa decydowania o sobie.

Naomi Ragen porusza temat kontrowersyjny, bolesny i dołujący. Wejdziemy w życie jednej z żydowskich rodzin, przyjrzymy się bliżej pragnieniom, niespełnionym marzeniom i bezsilności, która pochłania tlącą się ostatkiem sił nadzieję. Kawałek po kawałku, krok po kroku, chwila za chwilą, słowo do słowa. Na świcie nie brakuje tych, którzy wykorzystają moment nieuwagi, gorszą kondycję psychiczną czy rodzinną tragedię, by utulić w ramionach i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Ludzie z charyzmą, siłą przebicia, wiarygodni i niezwyciężeni – najlepsi przyjaciele, którzy sprowadzają na rodziny nieszczęście.


Autorka nie oszczędza czytelnika, od razu rzucając go na głęboką wodę, by powoli, niespiesznie zanurzać mu głowę w pomyjach strachu, bólu i ludzkiej niegodziwości. Walczymy, próbujemy zaczerpnąć tchu, ale im głębiej wchodzimy w tę opowieść, tym trudniej zrozumieć nam zasady gry. Nie chodzi o to, że są on skomplikowane, ale o nagrodę – obiecaną światłość – która wymaga niebywałego poświęcenia. 

Czuła się, jakby układała puzzle, nie mając wzoru ani pojęcia, czy i ilu elementów brakuje i jak je dopasować. To, czym w tym momencie dysponowała, za nic nie chciało ułożyć się w logiczną całość.


Na ostry dyżur trafia chłopczyk – dziecko jest nieprzytomne, makabrycznie skatowane i wychudzone. Jego matka już jest w szpitalu, ale nie z nim... Daniella siedzi przy łóżku drugiego syna, który został przywieziony na oddział z rozległymi, bolesnymi oparzeniami na łydkach; chłopiec nie uskarża się, milczy, tuli do matczynej piersi. Wśród szpitalnego zgiełku słychać ciche szepty matki: Nic nie mów. Nic nie mów. Nic nie mów... Jakie tajemnice kryje kobieta w bieli, która utrzymuje, że to był wypadek? Co musiało się zdarzyć, by koszmarnie poparzony maluch cierpiał w ciszy, bez łez i krzyku?

Wiemy, że dzieciom stała się krzywda, jednak nijak nie możemy zrozumieć, w jaki sposób do tego doszło... Przecież maluchy były pod opieką kochającej matki. Przecież dzieci się nie skarżą, ale bronią jej zaciekle. Przecież to tylko trzy niepozorne słowa – NIC NIE MÓW – a jednak nie sposób przekroczyć tej magicznej granicy, za którą kryje się prawda... Wystarczyłoby słowo, znak, sygnał, a jednak policja wciąż odbija się od muru milczenia. Do czego musi dojść, by tama pękła i ile jeszcze zła spadnie na dzieci, zanim matka uzna, że jednak są ważniejsze od wiary, a bezwzględne posłuszeństwo prowadzi do zguby?

Wstrząsająca opowieść


Wciąż obstaję przy tym, że nie tylko kobiety znajdą w tej serii coś dla siebie. Tematyka poruszona w Nic nie mów dotyka nie tylko ich, ale również mężczyzn, trafiając we wrażliwe struny każdego człowieka, który ma w sobie choćby odrobinę empatii. Zapewne matka czy ojciec mocniej odczują ten ból, ale czy będąc człowiekiem w ogóle, można przejść obok krzywdy wyrządzonej dziecku obojętnie? Nie wydaje mi się; chciałabym, żeby tak nie było.

Historię poznajmy dwutorowo – z jednej strony mamy teraźniejszość pełną bólu, w której ważne jest dojście do prawdy, z drugiej poznamy powody, słowa, kroki przybliżające Daniellę i jej rodzinę do punktu, z którego nie było już odwrotu. Marzenia i małe radości przeplatają się z zawodem oraz trudem codzienności. Wielka miłość przechodzi w nienawiść, niechęć ustępuje miejsca oddaniu i uwielbieniu. Kiedy jeden problem zostaje zażegnany, na jego miejsce od razu wtacza się kolejny. Możemy śmiało stwierdzić, że nasi bohaterowie zostali wystawieni na ciężką próbę, której efekty poznacie w finale tej opowieści. Spojrzenie na przeszłość Danielli uzmysławia nam, jak czasem niewiele trzeba, by zrezygnować z tego, co się kocha nad życie w  celu osiągnięcia wyższego szczęścia. 

Każdorazowo się dziwię. Nie potrafię pojąć, jak ludzie wykształceni, myślący dają się złapać w sidła sekty. Nie do pomyślenia jest dla mnie ślepe oddanie, zapatrzenie czy tłumaczenie bestialstwa w imię jakiejś wyższej wartości. Nic nie mów pokazuje mechanizm prania mózgu na poziomie zaawansowanym; bez zbędnego owijania w bawełnę, ale też bez oceniania, bo nigdy do końca nie wiadomo, kto jest tu katem, kto ofiarą... 

Nic nie mów to historia, która jest w stanie rozwalić człowieka na milion malutkich, bolesnych, ostrych kawałków. Ta opowieść odbiera wiarę w ludzi, ale też udowadnia, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście. To będzie trudna przeprawa okraszona bólem i smutkiem, która wywoła w Was mnóstwo sprzecznych emocji, niedowierzanie i poczucie bezradności wobec sytuacji, która (niestety!) nie jest odosobnionym przypadkiem. Warto przeczytać, by mówić o tym głośno i  pewnie. Warto podjąć próbę zrozumienia, by wiedzieć, że zawsze istnieje szansa na ratunek – trafić we właściwe ramiona, wyjrzeć poza to, co przesłania resztę świata i przerwać tamę milczenia. 

Za możliwość przeczytania tej historii i pogłębianie mojego uzależnienia dziękuję Wydawnictwu: