czwartek, 1 czerwca 2017

Podsumowanie maja: książki, wyprawy, plany i czyste szaleństwo


Dziś będzie pomieszanie z poplątaniem, czyli odrobina mojej codzienności słowem i obrazem.





Kochani,
maj był szalony, totalnie i kompletnie porąbany. Dawno nie musiałam tak bardzo spiąć tyłka i wydaje mi się, że opanowałam działanie w mistycznym "międzyczasie" do perfekcji. 

Dzisiejsze podsumowanie będzie nieco bardziej osobiste niż zwykle, na co wpływ miało mnóstwo różnych czynników. Zatem nie o samych książkach będzie, ale ogólnie – oczywiście szelestu stron nie zabraknie, bo nie byłabym sobą, gdybym odpuściła :)

Zrobiłam sobie przerwę


Ponad tydzień spędziłam w cieplutkiej Turcji, bez dostępu (normalnego) do sieci, bez pracy, recenzji. Totalny luz, czas tylko dla rodzinki i dla siebie. Poczytałam, popływałam, zrzuciłam chyba ze trzy warstwy skóry...







Rzutem na taśmę - w ramach przedłużenia tego słodkiego nic nierobienia – odwiedziliśmy Krasiejów. Jura Park jest wspaniały! Cały dzień wędrówki szlakiem dinozaurów, plac zabaw, Małpi Gaj (nie polecam śmigania po belkach w japonkach – nie, to nie był dobry pomysł), a do tego Oceanarium i kino 5D. 









Tuż przed wyjazdem dostałam niesamowitą propozycję, którą przyjęłam bez wahania, chociaż z obawą. Nie wiedziałam, czy dam sobie  radę, czy ogarnę, ale stwierdziłam, że to wielka szansa, wspaniała inicjatywa, ogromna rzecz, więc nie mogło być inaczej – wszystko we mnie krzyczało: DZIAŁAJ! O wspaniałym projekcie – "Blogostrefie. Jedynym takim czasopiśmie dla blogerów" – pisałam w zeszłym tygodniu. Zerknijcie *TUTAJ*. 



Pierwszy numer pojawi się już w połowie lipca. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że każdy Bloger znajdzie w nim coś dla siebie – początkujący i stary wyjadacz – a do tego sami możecie podsuwać propozycje tematów, o których z przyjemnością poczytalibyście na łamach czasopisma. 

Zapraszam Was tu: 


Instagram
Facebook

Piszcie do nas na: blogostrefa@yellowpear.pl Wszelkie sugestie mile widziane :)







Zaczytany maj




Maj był zaczytany, ale zabrakło mi czasu na podzielenie się z Wami tym wszystkim, co udało mi się pochłonąć w wolnej chwili. W maju na blogu pojawiły się recenzje kilku książek dla dorosłych i dla dzieci. Klikając w zdjęcie, przeniesiecie się na odpowiednią stronę. Potraktujcie to jako podróż między wymiarami :)




Kolejna cegiełka, za którą zabierałam się niemal od dnia jej premiery i w końcu przysiadłam. Dość pokaźnych rozmiarów, ale od razu zaznaczę, że jeśli kręci Was apokalipsa i kosmiczne klimaty oraz odrodzenie Nowej Ziemi, to w żadnym wypadku nie powinniście się zniechęcać – wchodzi jak ciepła bułeczka. Książka o ciekawym tytule 7 Ew autorstwa Neala Stephensona to jedna z lepszych w tym klimacie, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Ścisła czołówka!












Słyszeliście już o Małych cudach autorstwa Heather Gudenkauf? Ja wcześniej nie miałam pojęcia o tej książce, chociaż nazwisko pisarki kojarzę... i niestety na tym koniec, bo nie miałam wcześniej okazji przeczytać żadnej z jej książek. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale już dziś wiem, że nie ostatnie.










Kolejna książka z serii na F/Aktach za mną. Tym razem historia zapowiadała się o tyle ciekawie, że autor znał ofiarę i jedynie jego dociekliwość, ogrom pracy i przerzucanie kolejnych tomów akt, pozwala czytelnikowi poznać nieco bliżej kulisy strasznej, paskudnej zbrodni z lat siedemdziesiątych. W Ostatniej wizycie autorstwa Jacka Ostrowskiego mamy do czynienia z porwaniem, które wstrząsnęło Polską, a potem z brutalnym mordem. To historia o pewnym zwyrodnialcu, delikatnie mówiąc.













Książka pt. Margo kusiła mnie już od dnia premiery. Przeczytałam kilka pochlebnych recenzji i jedną – ujętą w zaledwie kilku słowach – która mnie niesamowicie zaintrygowała. Ściągnęłam (książkę znajdziecie na Legimi) na czytnik i tak czekała na ten wielki dzień, kiedy w końcu odłożę niepewność na bok i się za nią wezmę. Dlaczego odkładałam lekturę? Bałam się rozczarowania. Z piórem Tarryn Fisher miałam wcześniej do czynienia dwukrotnie – raz przy Never, Never w duecie z Colleen Hoover i potem, już w pojedynkę, przy okazji Mimo moich win. Pierwsza totalnie mnie rozczarowała, chociaż zaczęło się śpiewająco, druga przeszła bez echa, nie dając mi powodu do sięgnięcia po kolejne tomy cyklu. Postanowiłam jednak dać autorce jeszcze jedną szansę, zrobić kolejne i, jak sądziłam, ostatnie podejście.












Byłam pewna, że prędzej czy później sięgnę po Celę 7 autorstwa Kerry Drewery. Pochlebne recenzje oraz intrygujący opis utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto poświęcić tej książce dłuższą chwilę – podejrzewałam, że dłuższą, ale przeczytałam tę historię w błyskawicznym tempie.













Takiej historii jeszcze nie czytałam - tak niesamowicie bliskiej, a jednocześnie tak kosmicznie dalekiej. Paweł Reszka dał czytelnikom coś zarazem przerażającego i dającego nadzieję. Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy to zbiór wywiadów z lekarzami, rezydentami, specjalistami, studentami medycyny. Lekarze różnią się wiekiem, doświadczeniem, miejscem pracy, płcią. Autor, aby być bliżej "problemu" - w samym sercu "sprawy" - zatrudnił się w szpitalu jako sanitariusz; jak twierdzi sanitariusz znajduje się na samym dole drabiny szpitalnej hierarchii. Dziennikarz został zwolniony, kiedy wyszedł na jaw charakter jego pracy, jednak udało mu się przeprowadzić dziesiątki wywiadów z lekarzami, z czego my dostaniemy porządny "wyciąg". Nie znajdziecie tu nazwisk, nie będzie danych konkretnych szpitali. Lekarze zachowując anonimowość, zgodzili się na szczerą rozmowę. Dostajemy mocne, niekoloryzowane, szczere, przejmujące opowieści. Nie obejdzie się bez emocji - często skrajnych.












Czytałam już wiele książek dotyczących zbrodni przeciwko ludzkości, ale do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z tematyką poruszoną przez Annę Malinowską w Brunatnej kołysance. Tu znalazłam coś nowego, nad czym wcześniej w ogóle się nie zastanawiałam. Nie wiem, czego oczekiwałam po lekturze tej książki, chociaż moje wyobrażenia krążyły raczej wokół krwawego oblicza wojny, niż jątrzących, wciąż otwartych ran. Pomyliłam się, bowiem to zupełnie inna odsłona złamania człowieczeństwa.










Lubię powieści Colleen Hoover, od czasu do czasu. E-booka kupiłam zaraz po premierze, ale – jak widać – swoje musiał odleżeć, zanim nadeszła na niego odpowiednia pora. O to właśnie chodzi; lubię twórczość tej autorki, ale muszę ją sobie odpowiednio dawkować, by się nie przejada. Ugly Love to ciekawa propozycja z gatunku New Adult, który – ze względu na treści z natury raczej niezaskakujące – również pochłaniam w niewielkiej ilości, czasem nie sięgając po nie miesiącami. Kiedy jednak mam ochotę na coś dobrego, wiem, że książki Hoover to dobry wybór.











Świeżutka propozycja od Wydawnictwa Od deski do deski! Z premedytacją nie przeczytałam, z jaką tym razem sprawą będę musiała się zmierzyć – nie musiałam, bo książki z serii NA F/AKTACH biorę w ciemno. 10 maja premierę miała Czarna autorstwa Wojciecha Kuczoka. Z twórczością autora miałam już do czynienia przy okazji lektury Gnoju, który nie do końca wpisał się w moje klimaty, aczkolwiek po blisko roku wciąż doskonale pamiętam tę historię, zatem ma to coś (przyznaję teraz, po czasie, przetrawieniu i chwili refleksji). Czarna to jednak zupełnie inna opowieść, w której - co mnie naprawdę dziwi – odnalazłam się bez żadnych problemów.









Ogród małych kroków to historia z gatunku tych, po które sięgam raczej rzadko. Coś mnie jednak do niej ciągnęło – zadziałał elektryzujący opis Wydawcy i miejsce akcji – łyse pole, które z wolna przeradza się w piękny ogród. Z ogrodnictwem jestem teraz na bieżąco, więc tym chętniej sięgnęłam po książkę Abbi Waxman. To był dobry ruch, tego mi było trzeba. Premiera 14 czerwca!



Dziecięce klimaty







Po Koralinę Neila Gaimana sięgnęłam z rozpędu. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, nie czytałam opisu Wydawcy. Nie było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, ponieważ czytałam wcześniej Amerykańskich bogów, którzy średnio przypadli mi do gustu, oraz Gwiezdny pył, który bardzo lubię. Weszłam w świat zaproponowany przez autora bez uprzedniego rozeznania się w temacie, zatem nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Co znalazłam? Historię, którą byłabym zachwycona, gdybym miała naście lat mniej.







Lubicie baśnie? Ja uwielbiam, ale ja to nic – moja córa je kocha, więc często sięgamy po klasykę, ale też świeżutkie propozycje. Tym razem miałyśmy okazję przeczytać Baśń o perle autorstwa Anny Gibasiewicz. Powiem Wam, że jestem pod wrażeniem, ale nie o mnie tu mówimy – Ewa jest zachwycona.








Każdy z nas ma jakieś wady. Różnimy się, i dobrze, bo gdybyśmy wszyscy byli jednakowi, życie byłoby po prostu nudne, a świat byle jaki. Wydawnictwo Prószyński i S-ka książeczką pt. Kura, co tyła na diecie autorstwa tajemniczego Pana Poety zapoczątkowało cykl bajek (w formie wierzy), które będą się odnosić do ludzkich przywar. Moim zdaniem to bardzo ciekawy projekt, który może przynieść młodym czytelnikom – już od trzeciego roku życia – oraz ich rodzicom wiele dobrego. W rolę naszych "przewodników po niedoskonałości", którzy będą uczyć akceptacji, tolerancji i niezależnego myślenia, wcielą się ptaki: Kura, Wróbel, Kruk... Czego się od nich nauczymy albo czego powinniśmy się wystrzegać?





Inne ważne sprawy



Już w poniedziałek w Polskę ruszy książka Hanny Greń. Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę będziecie mieli okazję przeczytać w ramach akcji Book Tour. Zachęcam Was do wpisania się na listę.


Wszystkie szczegóły znajdziecie TUTAJ.







Podsuwanie Wielkiej Wymiany Książkowej:








Z okazji Dnia  Matki 

Miałam przyjemność napisać dwa teksty gościnne :) To było wyzwanie, którego podjęłam się z przyjemnością.





Książka, którą każda mama powinna przeczytać u Anny Tabak i Motyw matki w literaturze na blogu Klaudii Z książką do łóżka to teksty, w których znajdziecie mnóstwo książkowych inspiracji, ciekawych propozycji i kompletnie różnego spojrzenia na macierzyństwo. Warto zerknąć!



Jestem ciekawa, kto dotarł tutaj, bo to jeszcze nie koniec.


Książkowe łupy 


Ostatnio żyję na walizkach. Ciuchów nie trzymam w szafach – robię szybką przepierkę i dalej w drogę. Ma to swoje dobre strony, bo coś się dzieje, ale zebranie wszystkich łupów w jednym miejscu okazuje się nie lada wyzwaniem. Nie zmieściłam na zdjęciu wszystkich książek. Nie zrobiłam pięknego zdjęcia, na którym moglibyście zobaczyć dokładnie, co udało mi się upolować, chociaż mam nadzieję, że coś tam ciekawego wypatrzycie :)



Nie muszę chyba mówić, że czeka mnie totalna reorganizacja biblioteczki? Żeby jednak nie było, że tak rzuciłam i już... 


Na koniec – tak, to już naprawdę koniec – opowiem Wam o moich najbliższych planach. 

Plany


Zacznę od tego, z czym nie zdążyłam w maju, czyli na blogu pojawią się recenzje książek: 
  • Nic nie mów, 
  • Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani, 
  • Akademia Pennyroyal,
  • Baśń o Latającym Rumaku. 
Poza tym pojawi się wpis o tym, jak "Świerszczyk" uratował nam życie w samolocie oraz relacja z Festiwalu Książki w Opolu. I mnóstwo innych wpisów. Wiecie, to troszkę szalone, ale jak wpadłam w ciąg, to muszę korzystać. Poza tym trwają prace nad "Blogostrefą" – czyste szaleństwo! 

I... i jeszcze dużo mogłabym napisać, ale uznajmy, że na razie wystarczy :)

Jak Wam zleciał maj? Pochwalcie się w komentarzach!