niedziela, 30 lipca 2017

Cesarz japońskiego kryminału: T. Honda i "Przeczucie"



Na tym świecie są tylko dwa rodzaje ludzi; zwycięzcy i przegrani. Wszyscy mamy krew tego samego koloru: czerwoną. Piękna, soczysta czerwień.



Czytaliście kiedyś japoński kryminał? Ja popełniłam ten czyn pierwszy raz w życiu, a gdyby nie tajemnicza "niespodziewajka", która przybyła do mnie od wydawnictwa Znak, zapewne nigdy sama bym się na podobną lekturę nie skusiła  myślę, że po prostu nie zwróciłabym na nią uwagi. Na tę też nie musiałam, a jednak coś mnie do niej ciągnęło  czy to ciekawość, czy może chęć spróbowania czegoś nowego? W każdym razie książkę otworzyłam, zaczęła lekturę i... to, poniekąd, wciąga.

Kobieca intuicja


Czy warto kierować się w życiu przeczuciem? Z pewnością nie można na nim oprzeć swojego życia, ale czasem? Ile razy zdarzyło się Wam, że mieliście przeczucie  może coś się zaraz stanie, może coś jest ze sobą związane, a może byliście pewni (tak w środeczku), że sprawa pójdzie w tym, nie w innym kierunku? Nie mogliście tego udowodnić ani nawet jakoś logicznie uzasadnić, ale coś Wam podpowiadało, że musi być właśnie tak? Z przeczuciem to jest tak, że albo wypali, albo okaże się kompletnie nietrafione, zatem czy można opierać się na intuicji w tak ważnych sprawach, do jakich niewątpliwie należy praca zawodowa? A w ściganiu groźnego przestępcy?


Nasza gówna bohaterka kieruje się przeczuciem, co nieszczególnie odpowiada męskiemu gronu, bo jak to tak opierać sprawę morderstwa na intuicji? Reiko jest jednak pod tym względem wyjątkowa, bowiem nieczęsto się myli, a zasada działania jej umysłu jest niebezpiecznie zbliżona do sposobu funkcjonowania psychopatycznych morderców. Kobieta potrafi wczuć się w rolę, przeczucia przeistaczać w fakty, a przy tym walczyć o swoje  wiadomo, kiedy jest się kobietą na wysokim szczeblu policyjnej drabiny, trzeba mieć wyjątkowo twardą dupę. Reiko gra zatem twardzielkę nieustępliwą, zimną sucz, która rozstawia niższych stopniem mężczyzn po kątach  a jednak ma swój bardzo niewygodny sekret odbierający jej całą pewność siebie, spędzający sen z powiem i, co gorsza, ten wraca i atakuje w najmniej odpowiednim momencie. 

Jaką mamy sprawę? Całkiem nieświeżą... Trupa zawiniętego w folię, ciasno związanego sznurem i z rozpłatanym brzuchem nie można nazwać smacznym kąskiem. Dlaczego ktoś podrzucił tak wyjątkowy pakunek w całkiem porządnej dzielnicy, wciskając go pomiędzy liście i gałęzie idealnie przystrzyżonego żywopłotu? Czy to znak? A może ktoś nawalił i nie wywiązał się ze swojego zadania? Niejasny jest też powód tego brutalnego mordu, bowiem ofiara nie miała wrogów, ba, była raczej lubiana w swoim środowisku, a na gruncie zawodowym radziła sobie doskonale, jednak nie na tyle, by stać się celem do odstrzelenia bądź filetowania; zależy z której strony na to spojrzeć. 

Na jednym trupie się nie kończy. Już chwilę później kolekcja paskudnych, często z wyraźnie płynną zawartością pakunków powiększa się. Wszystkie łączy ta sama foliowo-sznurowa oprawa, a jednak znaki na ciałach wskazują, że morderca nie ogranicza się do jednego tylko sposobu uśmiercania. O co w tym wszystkim chodzi? Tokijska policja rozkłada bezradnie ręce, ponieważ wszystko, co namacalne, prowadzi donikąd. I tu pojawia się pole do popisu dla przeczuć, które choć ze standardowym dochodzeniem mają niewiele wspólnego, to jednak potrafią zaskoczyć trafnością.

Jak się czyta japoński kryminał?


Japoński kryminał niewiele się różni od polskiego czy europejskiego  zawiera wszystkie niezbędne elementy, a wyjątkowe jest tu jedynie miejsce akcji  w tym przypadku Tokio  tło społeczne (w końcu nie samą zbrodnią czytelnik żyje) oraz imiona i nazwiska bohaterów. Z tym ostatnim miałam niemały problem, ponieważ początkowo wszystkie te brzmiące obco nazwiska zlewały mi się w jedno. Zdecydowanie za dużo tu imion i nazwisk, które zaczynają się na "k"... Nie było jednak tak źle  na początku (ufff) znajduje się mała ściąga z bohaterami i przynależnymi im specjalnościami. Doskonałe posunięcie, które niewątpliwie pomogło się odnaleźć w treści i nie zgubić wątku.  

Historia przedstawiona została dwutorowo. Z jednej strony mamy postępujące dochodzenie, którego kulisy poznajemy dzięki obecności narratora wszechwiedzącego. Z drugiej zaś strony wejdziemy, odrobinę, w umysł naszego zbrodniarza  poznamy jego pobudki, dowiemy się, skąd w nim te niezdrowe ciągoty, poznamy jego historię o narodzinach pasji i aktualne zainteresowania w dość krwawej odsłonie. Wypowiedzi zbrodniarza ujęte zostały w narracji pierwszoosobowej  te fragmenty zainteresowały mnie szczególnie, bowiem są, delikatnie mówiąc, mocno porąbane.

Przeczucie czyta się dobrze  raz lepiej, raz gorzej. Czasem akcja nabiera tu takiego tempa, że trudno oderwać się od treści, z niepokojem wyczekując kolejnych rewelacji. A jednak dość często zwalnia i zamiast szalonego dochodzenia z paskudztwem w tle otrzymujemy dość spokojny, klarowny obraz życia bohaterów. O ile "pamiętnik" mordercy pochłania się z oblizaniem paluszków, o tyle niektóre fragmenty dotyczące dochodzenia lub spraw minionych mogą okazać się nieco nużące. Niemniej całość prezentuje się apetycznie.

Rozwiązanie tej kryminalnej zagadki przypadło mi do gustu, a wykorzystanie pewnego motywu i związanego z nim ryzyka  co kieruje nas w stronę potrzeb psychologicznych  zrobiło na mnie wrażenie. Można śmiało stwierdzić, że człowiek to niesamowicie skomplikowana istota, która często posuwa się do dziwnych, wręcz absurdalnych zachowań!

Kryminał jak kryminał. Nie znalazłam tu niczego wyjątkowego, co skłoniłoby mnie do sięgnięcia po kolejny tom przygód Reiko. Gdyby autor zdecydował się zaszaleć i wejść jeszcze głębiej i częściej w umysł mordercy, całość na pewno by na tym zyskała. Czy czytać? Jasne, zawsze to coś nowego, a jeśli lubicie kryminalne sprawy, to tym bardziej. Przeczucie to dobry kryminał  nie wybitny, nie niesamowity, ale dobry, jak wiele innych dobrych kryminałów.


Za "niespodziewajkę" i poszerzanie moich czytelniczych horyzontów dziękuję wydawnictwu


Premiera książki już 07.08.2017! 

Lubicie kryminały?