środa, 19 lipca 2017

Dlaczego "Świerszczyk"?

Dziś kolorowo, zadaniowo i kształcąco. 
Jesteście ciekawi, dlaczego i za co lubimy "Świerszczyka"? 



Odkąd "Świerszczyk" pojawił się w naszym domu, jest nieprzerwanie ulubionym czasopismem mojej Córy – takim, na które faktycznie czeka, o które pyta, które daje ZA KAŻDYM RAZEM mnóstwo radości. Magazyn pozwolił nam spojrzeć na kolorowe magazyny z zupełnie innej strony – to już nie tylko dodatki w postaci plastikowego badziewia, które szybko się psuje i w gruncie rzeczy jest kompletnie zbędne, ale porządne treści, ciekawostki, zagadki i zadania, których rozwiązywanie dostarcza satysfakcji. 



W czym pomaga nam "Świerszczyk"? 


Nauka czytania. Nie naciskam na Córę, co prawda chciałabym, żeby już czytała, by mogła samodzielnie wybiera się w podróż do innych światów, ale... ma jeszcze czas, a ja nie chcę zniechęcać. Ostatnio napisała do mnie (przy okazji omawiania jednej z książek dla dzieci) Czytelniczka, która nie mogła pojąć, dlaczego moje dziecko jeszcze nie czyta. Skąd takie pytanie? Bo przecież ja czytam jak potłuczona. Bo w końcu ona zaczęła, kiedy miała niecałe pięć lat. Pogratulowałam pani tak wczesnego startu i zapewniłam, że moje dziecko z pewnością za jakiś czas dołączy do rzeszy czytających. Tylko po co to przyspieszać, skoro obecnie jej do tego nie cięgnie? Mogę jednak Czytelniczkę uspokoić – nie bronię dziecku, a wszelkie próby wspieram z całej siły.




"Świerszczyk" wspiera naukę czytania. Raz, że oferuje ciekawe treści – za każdym razem teksty krążą wokół innego tematu –  i dwa, rozkład treści, ich przejrzystość, czcionka i objętość tekstów sprzyjają podejmowaniu samodzielnych prób czytania.

W magazynie znajdują się stałe działy:

* Małe czytanie, czyli krótkie czytanki, w których znajdziecie dodatkowo słowa zastąpione obrazkami.

* Z pamiętnika świerszczyka Bajetana Hopsa - tekst, który pomaga dziecku zlokalizować kolejne literki w tekście.

* Wielkie czytanie, czyli dłuższe opowieści – te szczególnie łapią za serducho i prawie zawsze są u nas punktem wyjścia do większej dyskusji. Na końcu znajdują się pytania do tekstu, które sprawdzają poziom zrozumienia tekstu, a do tego "bardziej angażują".

* Wierszykowo i Ukryte słowa - krótkie, tematyczne wierszyki. 




Nauka pisania. Nigdy nie podejrzewałam, że moje dziecko polubi krzyżówki, a jednak! Poza zabawą w Poszukiwacza Odpowiednich Obrazków, a potem Odkrywcą Nazwy, Córa przeistacza się we Wpisywaczkę. Każda krateczka to jedna literka – jak to zazwyczaj w krzyżówkach bywa. I tak, od literki do literki, pomalutku, metodą prób i błędów – uczy się pisania. To świetny sposób!


Ćwiczenia z myślenia. To jeden ze stałych działów w "Świerszczyku", do którego podchodzimy na razie z pewną rezerwą – niestety Ewka jeszcze nie wszystko ogarnia – ale mimo wszystko zawsze znajdziemy tu coś odpowiedniego: labirynty, kolorowanie zgodnie z kluczem, uzupełnianie diagramów czy dopasowywanie. Myślę, że jeszcze rok i będzie śmigać w tym dziale śpiewająco.




Inspiracja. "Świerszczyk" nas inspiruje. Zawsze znajdziemy w nim propozycję jakiejś  ciekawej lektury, ale to nie wszystko! W czasopiśmie znajdziecie dział Kolorowe zabawy, a w nim propozycje na zrobienie czegoś z niczego. Proste prace manualne z wykorzystaniem łatwo dostępnych materiałów to pomysł na wspaniałą zabawę. Instrukcja krok po kroku jest czytelna. Nic trudnego, a tyle radości!

Trening uwagi i spostrzegawczości. Moja Córa uwielbia te zabawy! Znajdowanie różnic czy poszukiwanie kształtów ukrytych w obrazach sprawia jej wielką przyjemność. Żadnemu elementowi nie przepuści i często siedzi nad "zagadką" tak długo, do czasu aż nie znajdzie rozwiązania. Poszukiwania sprzyjają trenowaniu umiejętności skupiania się.




Zabija nudę! Kiedy lecieliśmy na urlop, "Świerszczyk" musiał lecieć z nami. Całe szczęście, że nie zabrakło go w bagażu podręcznym, ponieważ to gazeta, która zwalcza nudę. Wystarczy długopis, odrobina miejsca i można działać. Mogę z dumą stwierdzić, że "Świerszczyk" wybawił z nudy wielu małych  oczekujących – dzieci wspólnie poszukiwały rozwiązań, czytały (te większe) historyjki, wspólnie rozwiązały krzyżówkę i zaśmiewały się z przygód Kotka Mamrotka. Co prawda nasza gazetka wyglądała po tym "posiedzeniu" jak po starciu z tornadem, ale i Córa była zadowolona z takiego obrotu sprawy, i te obce dzieciaki, które – wiem to na pewno – nie słyszały wcześniej o "Świerszczyku".


Z czego to wynika? Rodzice po prostu nie wiedzą, że "Świerszczyk" nadal jest wydawany i dostępny w każdy kiosku. Wiecie, przez chwilę czułam się jak siewca dobrych wiadomości, a Córa zachwalała magazyn jak najlepsza menadżerka. To było wspaniałe i kształcące – dla nas również – doświadczenie.

Numery


"Świerszczyk" jest dwutygodnikiem. Numery są tematyczne – treści dobierają są ze względu na pory roku, zbliżające się święta czy po prostu kręcą się wokół jakiegoś konkretnego tematu. Każdy mały czytelnik znajdzie tu coś dla siebie – od dinozaurów, kotków, rodzeństwa, po małe ojczyzny, operę oraz zabawy w podróży.

W każdym numerze znajduje się kartonowa "wkładka" – "Świerszczykowy Klub Książkowy" proponuje niekończącą się zabawę, a każdy kolejny numer dostarcza nowych materiałów! O co chodzi? Do dyspozycji dostajemy kilka kwadracików z obrazkami i kilka okrągłych medali, a w każdym numerze nową odsłonę gry, w której nie dość, że wykorzystamy te wszystkie dodatki, to jeszcze za każdym razem spojrzymy na nie w inny sposób. "Gra miejscowa", "Gra Zabawkowa", "Gra Literowa" i wiele, wiele innych, to doskonała propozycja na rodzinne wieczory – zbliża, zachęca do czytania, rozwija wyobraźnię i zaskakuje! Świetna sprawa...


W najnowszym numerze gra przybrała nieco inną formę, bowiem tym razem – wielkie zaskoczenie – mamy do czynienia z planszówką. Wspaniałe jest to, że czasem trzeba tak niewiele, by zyskać tak wiele: wciągającą zabawę, iskierki w oczach dziecka i "dziękuję, było super!". Warto :)

Nasza miłość do...


"Świerszczyk" to jedyne czasopismo, które z przyjemnością podsuwam swojemu dziecku, to też jedyna gazeta, o którą pyta, na którą czeka i którą porywa w łapki przede mną. Najpierw Córa zabiera się za różnice, Ukryte obrazki czy przeglądanie kartoników z gry... dopiero potem "Świerszczyk" trafia w moje ręce – wspólnie czytamy, pomagam przy Ćwiczeniach z myślenia, w międzyczasie wycinając kartoniki, bo przecież TRZEBA zagrać :) 

Słodzę? Być może, ale widzę, z jakim entuzjazmem podchodzi do tego magazynu moje dziecko, obserwuję rosnącą kolekcję gazetek i mnożące się kartonikowe obrazki, widzę uśmiech na twarzy córy, kiedy czytamy komiksy, ale też zdziwienie, gdy przeglądamy Ciekawostki.

I wiecie, to jest to!

"Świerszczyka" możecie zaprenumerować – wtedy trafi prosto do Waszej skrzynki pocztowej – lub polować na niego w kioskach, salonikach prasowych oraz w marketach. Warto dać szansę temu magazynowi, bo jest po protu dobry – idzie z duchem czasu, zaskakuje i dostarcza mnóstwa radości. 


Czym się zajmują Czytające Wiedźmy?

Linki
FP: Czytanie lubi dzieci – mnóstwo inspiracji od Czytających Wiedźm
FP: "Świerszczyk" dla dzieci –strona magazynu 

Ja widzicie, dzieje się, a to jeszcze nie koniec ;)