poniedziałek, 10 lipca 2017

Sam sobie katem: "Notatki samobójcy" M.T. Ford




Wyznam wam coś: widok własnego nazwiska oraz słów "oddział psychiatryczny" potrafi człowiekowi zepsuć dzień.




Notatki samobójcy autorstwa Michaela Thomasa Forda to propozycja dla młodzieży, ale wydaje mi się, że warto podsunąć ten tytuł również starszemu odbiorcy. Dlaczego? Książka w bardzo humorystyczny sposób porusza niesamowicie ważne sprawy. Uświadamia, tłumaczy, ale też pokazuje, że z każdej nawet najbardziej patowej sytuacji można znaleźć jakieś wyjście... i niekoniecznie jest nim samobójstwo.

Być sobą


Szpital psychiatryczny to jedno z takich wdzięcznych, kuszących literacko miejsc. Kiedy akcja toczy się na oddziale zamkniętym, nic nas jakoś specjalnie nie powinno dziwić  bierzemy od razu poprawkę na to, co się tam wyprawia, spodziewając się anormalnych zachowań, wyjątkowych, a przy tym mocno zarysowanych postaci oraz scen, które w jakiś sposób wpłyną na nasze tu i teraz. Tak, psychiatryk to miejsce, w którym zawsze coś się dzieje.



Jeff jest nastolatkiem, który próbował popełnić samobójstwo, ale  jak to zwykle w życiu bywa - coś poszło nie tak i chłopiec został odratowany. Młodzieniec trafia do szpitala psychiatrycznego na oddział dla dzieci i młodzieży z problemami, gdzie ma spędzić dokładnie 45 dni, poddając się terapii indywidualnej i grupowej.


Dlaczego trzeba ostrzegać ludzi przed tym, kim się jest?
Dlaczego nie można po prostu być sobą?


Chłopiec wciąż wypiera swoją obecność w tym miejscu. Pozostałych pacjentów traktuje jak świrów, a sam uważa, że trafił tu bezpodstawnie, twierdzi, że to miejsce nie dla niego. Początkowo nie chce współpracować, jest zagubiony, a jego bronią stają się  czarny humor i cięta riposta. Jeff nie chce i nie potrafi mówić o tym, co skłoniło go do podcięcia sobie żył. Wydarzenia, które miały wpływ na jego decyzję, ukrywa niemalże do końca swojej "odsiadki", trzymając nie tylko lekarzy, ale i nas (czytelników) w napięciu. Czy podejrzewamy, co zaszło? Nie do końca, chociaż notatki chłopca zawierają pewne podpowiedzi. Czy szokuje nas to, co skłoniło Jeffa do takiego, a nie innego działania? Cóż... nie zawsze chodzi o to, by szokować, czasem trzeba po prostu zwrócić uwagę na coś, co czasem urasta do rangi końca świata.

Co przeskrobał Jeff? Nic, po prostu spróbował przez krótką chwilę być sobą...


Znaleźć inną drogę


Notatki samobójcy to dobra książka. Narrator utrzymuje naszą uwagę, wciąż podsuwając nowe tropy dotyczące przeszłości, ale też opisując swoją codzienność. Bywa zabawnie  Jeff podchodzi do tematu "na wesoło"  ale i przejmująco, rozdzierająco, a także pouczająco. 

Na co historia zwraca uwagę? Przede wszystkim na brak tolerancji wśród rówieśników, ale nie tylko! Bardzo ważnym aspektem tej opowieści jest konieczność zaakceptowania siebie, z czym wielu nastolatków ma problem. To początkowo małe ziarenko, które z czasem mocno się zakorzenia, bujnie wyrasta i nie daje się wyplewić. Wiecie, nigdy nie wiemy, co siedzi w czyjejś głowie  każdy walczy z własnymi demonami, a środowisko rówieśnicze, społeczeństwo, rodzina (niestety) niczego nie ułatwiają.

Co mi nie pasowało? Jeff jest doskonałym manipulatorem, do czego oczywiście ma prawo, ale wydaje mi się, że tu autora nieco poniosło, a może nie zrozumiałam zachowań doktora prowadzącego? Wyobraźcie sobie, że młody chłopak wpływa na działania lekarza  nie jakieś ważne, związane z leczeniem, ale takie przyziemne: zgolenie brody czy zmiana fryzury. Coś tu jest nie tak... Czy to próba przypodobania się chłopcu i szansa na zdobycie jego zaufania? Nie wiem.

Historię połyka się w kilka chwil. Po pierwsze jest napisana bardzo prostym językiem. Po drugie niewiele tu stron, a kolejne rozdziały są jakby zbiorem zapisków z pamiętnika  brak tu dystansu, narrator jest z nami blisko. To poczucie bliskości pozwala nam wczuć się w sytuację chłopca  szybko zdobywa ona naszą sympatię (pomimo całej sytuacji), z niecierpliwością czekamy, aż odsłoni wszystkie karty, choć nie poganiamy go, czekając cierpliwie i na każdym kroku wypatrując jakiegoś  znaku. 

Warto przeczytać, choćby po to, by zastanowić się nad sobą i swoim podejściem do drugiego człowieka. Szczególnie polecam tę książkę młodzieży, która wciąż poszukuje swojej tożsamości, ale niektóre czynniki  niepewność, strach przed odrzuceniem, wewnętrzny niepokój  wydają się nie do pokonania. 

Samobójstwo nigdy nie jest dobrym wyjściem, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał pomóc. W czym tkwi sekret? Trzeba po prostu zaufać i spróbować wydobyć się z tego dołka, który każdego dnia wypełnia się lepkim i gęsty mułem. Warto.