wtorek, 1 sierpnia 2017

Lipcowe klimaty: podsumowanie miesiąca


Lipiec już za nami. Jak Wam minął miesiąc?
Mój był bardzo pracowity!




Dopiero co skończył się czerwiec... Szaleństwo, bo już wchodzimy w sierpniowe klimaty, niedługo koniec wakacji, wkrótce jesień... Za szybko! Jednak, póki co, mamy jeszcze pełne lato – odrobinę ciulate, bo w kratkę, ale jednak. Kiedy się tylko da, łapię słoneczko.



W lipcu wiele się u mnie działo. Czas dzieliłam między rodzinę, bloga, pracę i "Blogostrefę", w międzyczasie czytałam, jeździłam na rowerze i pływałam. Momentami nie wiedziałam, jak się nazywam, ale warto, naprawdę warto dzielić ten czas. Rety, wiecie, jaką to wszystko daje olbrzymią satysfakcję?

Jak zwykle, bo nie mogło być inaczej, zabrakło mi kliku dni na napisanie wszystkich recenzji. Wiecie, coś kosztem czegoś. W zamian za to piekłam szarlotkę, wygrzewałam kości i trochę poczytałam – weekendowo przeważnie. Recenzja nie zając, więc pewnie nie spierniczy, a zatem spodziewajcie się już wkrótce kolejnych i potem następnych... Tak, mogłabym opisywać jedynie wybrane książki, ale obiecałam sobie, że nie będę się opierdzielać i na razie trzymam się tego postanowienia. W każdym razie mam Wam tyle do opowiedzenia!

Z początkiem lipca zaczęłam prowadzić BuJo – no, powiedzmy, bo to wersja kombinowana, która po prostu pomaga mi się zorganizować. Nic wymyślnego, bo całość opiera się głównie na tabelach, ale znalazło się też miejsce dla kalendarza, w końcu ogarniam kupowane kolekcje, nie umykają mi też sprawy blogowe, a do tego wrzuciłam jeszcze co nieco do ogarnięcia własnego puchatkowego tyłka. Zdecydowałam się na segregator, ponieważ mogę przekładać wszystko wszędzie i nieustannie – świetna opcja dla niezdecydowanych. Szczerze polecam.




Zacznijmy od tego, że w lipcu przeczytałam 19 książek. Jedne były krótsze, lektura innych zajęła mi odrobinę więcej czasu. Wśród tych wszystkich tytułów pojawił się tylko jeden, który mocno mnie rozczarował, i jeden z serii "tyłka nie urywa". Reszta była jak najbardziej w porządku. 

Nie o wszystkich opowiem Wam w najbliższym czasie. Z pewnością możecie się spodziewać – już wkrótce – recenzji Piętna Pielgrzyma, kontynuacji. Już pod koniec sierpnia lub na początku września opowiem Wam o trzeciej części przygód Pana Wilka (zostałam ambasadorką tej powieści, co mnie kręci, przeokrutnie, od środeczka). A nowa powieść Krzysztofa Koziołka – Imię Pani – czeka nas dopiero za kilka miesięcy, jednak już dziś powiem jedno: warto zapamiętać ten tytuł.


Podsumowanie lipcowe będzie wolne od moich łupów. Na razie moja biblioteczka jest rozbita na dwa domy, a prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie, co i kiedy doszło... Życie bez telefonu – zepsułam smartfona – nieco utrudniło mi działania, ale ogólnie ogarniam, chyba :) Ogarnęłam na pewno wrzucanie zdjęć na Instagrama z laptopa, to w sumie spore ułatwienie. Znacie InstaPic? Program instaluje na się na komputerze. 

To, co udało mi się przeczytać, postanowiłam posegregować – tak mniej więcej – gatunkami. Myślę, że dość atrakcyjna forma. Przekonajcie się sami.




Poradnik: Rewolucja w odżywaniu




Kolejny poradnik z rewolucyjną, skuteczną dietą za mną. Do tego typu książek podchodzę z dużą rezerwą, zauważyłam, że macie podobne podejście, co mnie cieszy. Nie oznacza to jednak,  że całkowicie odrzucam rewolucyjne metody, które to mogą zmienić moje życie – zawsze warto wydobyć z poradnika coś dla siebie. Nie ma jednak tego złego, bo chociaż ta książka mojego życia nie zmieniła, to jednak jeden z przepisów zamieszczonych w Diecie SIRT zainspirował mnie do zrobienia słodkiej przekąski w zdrowym wydaniu.

Sprawdź przepis na słodkie kulki mocy


Recenzja:


Literatura współczesna 

ze szpitalem psychiatrycznym w tle



W lipcu ciągnęło mnie, jakkolwiek to brzmi, do szpitala psychiatrycznego. Przeczytałam trzy książki, których akcja toczy się właśnie w tym miejscu. Niby wszystko kręci się wokół szaleństwa, co więcej – odnosi się do samobójstwa – ale jednak książki są  kompletnie różne.

Notatki samobójcy to książka skierowana głównie do młodzieży, ale z pewnością powinni przeczytać ją również dorośli, bo nasza tolerancja, umiejętność zrozumienia i poziom zainteresowania dzieckiem często pozostają pod znakiem zapytania. Historia podana jest w dość humorystycznym wydaniu, chociaż tematyka wcale do lekkich nie należy. 

Dziewczynka z balonikami to najsłabsza książka, którą przeczytałam w lipcu. O ile poprzednie dwie budziły jakieś emocje – konkretne – o tyle tu nie znalazłam ich praktycznie wcale. Na szczęści książkę kupiłam tanio i weszła szybko.

Przerwaną lekcję muzyki upolowałam podczas majowej wymiany książkowej. Nie jest to historia całkowicie mi nieznana, ale to jedna z tych opowieści, które przeczytałam dawno, dawno temu i  co mnie mocno dziwiło  niewiele z niej zapamiętałam. Lubicie powroty? Ja od czasu do czasu sięgam po książkę, która kiedyś  w jakimś momencie mojego życia  już się pojawiła. Powroty jednak nie zawsze bywają satysfakcjonujące...


Recenzje:



Współcześnie z pieprzem



Obiecałam Wilkowi, że książkę wykasuję od razu po przeczytaniu, zatem na ładne zdjęcia z Panem Wilkiem tam i z powrotem przyjdzie jeszcze pora, ale już dziś zapewniam Was, że warto jeszcze chwilkę poczekać. Będzie się działo!




Spotkało mnie olbrzymie wyróżnienie. Wraz z Olą ze Stanu: Zaczytanego, dzięki której w ogóle poznałam Wilka, miałam przyjemność napisać rekomendację na tył okładki. 



Powieść obyczajowa



Na opowieść o trudnej miłości zareagowaliście bardzo entuzjastycznie, co wcale mnie nie dziwi. Historia rodzącego się w obliczu zagrożenia uczucia zasługuje na Waszą uwagę. Jeśli lubicie niełatwe wybory i rzutujące na przyszłość decyzje, to Światło, które utraciliśmy jest dobrym wyborem.


Recenzja:


Thriller



Uwielbiam thriller, to jeden z gatunków, po które sięgam często i chętnie. W lipcu miałam okazję przemaglować temat trzykrotnie. Pierwsza była Sekretna kolacja – powieść cechuje potężna dawka obrzydliwości, ale również – żeby nie było nudno – groteskowe podejście do tematu. Dzięki Wam dostrzegałam tu podobieństwa do klimatu, w którym obraca się Tarantino – macie rację! Co cieszy? Autor szlifuje warsztat i posuwa się dalej, dalej i... dalej.

Kolejny był Kolekcjoner Motyli. Do tej historii ciągnęło mnie, odkąd tylko zobaczyłam ją na Legimi *Czytam z Legimi tu*. To był świetny wybór i, mimo dennego zakończenia, historia wciągnęła mnie maksymalnie. Nie mogę już doczekać się drugiego tomu!










Recenzje:



A już wkrótce opowiem Wam o Ocalałych, które skończyłam czytać nie dalej jak wczoraj. Premiery tej książki wypatrujcie 27 września! Jeszcze trochę czasu zostało, ale warto wspomnieć o tej historii już dziś, no i koniecznie zapisać sobie tytuł.




New Adult w polskim wydaniu



Najlżejsza opowieść lipca to Ósmy kolor tęczy. Idealna na lato, na leniwe popołudnie, które chciałoby się przybrać w ciepłe barwy. Jest lekko, pozytywnie i przyjemnie – może życia nie zmienia, ale na pewno pozwala spojrzeć na problem z innej strony, a przy tym udowadnia, że każdy zasługuje na drugą szansę oraz że warto czasem pozwolić sobie na mały ogieniek nadziei, bo być może ten wybuchnie ciepłym płomieniem i ogrzeje zbolałe serducho.
Recenzja:



Z wojną w tle





Wśród przeczytanych nie mogło zabraknąć książki z serii Kobiety to czytają! Wiecie, że nie unikam mocnych treści, a tę książkę zdecydowanie można zaliczyć do niełatwych, bo czy nadwyrężone wojną relacje między matką i córką są banalne? Nie! Wartościowa i pełna smutku lektura, ku refleksji. Skusicie się na Odzyskać utracone?





Recenzja: 


Zamordować dziecko... Na temat tej książki można bardzo wiele powiedzieć, ale z pewnością nie to, że nie trafia w czułe punkty. Mocna opowieść w trójwymiarowej odsłonie. 


Recenzja
Zamordować dziecko: Czasem trzeba?



Na faktach



Lubię dobry horror, a kiedy ten jest w całości oparty na faktach... cóż, zdecydowanie mocno wpływa na myślenie. Strefa skażenia to opowieść o seryjnym mordercy, który charakteryzuje się wyjątkową skutecznością – zabija 9 na 10 "wybrańców". Nie mamy tu jednak do czynienia z człowiekiem! Literatura faktu w wersji fabularnej odnosi się do wirusa ebola. Zapewniam, że nie chcielibyście mieć z nim nic wspólnego.

Uwaga: na zdjęciu nie widnieje duże, skręcone dildo (usłyszałam jeszcze kilka ciekawych zapytań odnośnie do tego szklanego obiektu, ale dildo zdobyło moje serce)  to karafka ;)

A może wyprawa do Czarnobyla? Podobno są tacy, których to miejsce niesamowicie kręci. Ja jednak proponuję literacką podróż, w której będą nam towarzyszyć osoby będące uczestnikami tej tragedii. Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości to reportaż  mocny reportaż, który warto sobie dawkować.




Kryminał



Moje pierwsze spotkanie z japońskim kryminałem, chyba w ogóle z literaturą japońską, uważam za udane, ale nie w pełni satysfakcjonujące. Przeczucie  to kryminał jak kryminał – mamy sprawę (dość krwawą), policjantów (z kobietą na czele) i niesamowitą sylwetkę mordercy. Dobra książka, choć szalonych okrzyków uwielbienia z mojej strony nie będzie.

Premiera już 17 sierpnia!



Recenzja:



Na temat mojego grudniowego patronatu powiem Wam na razie jedynie tyle, że Imię Pani Krzysztofa Koziołka to kryminał retro, a lektura okazała się naprawdę frapująca :)



Horror, czyli powieść budząca grozę



Artur Urbanowicz kolejny raz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Uwielbiam jego powieści i mam szczerą nadzieję, że jeszcze niejedną przyjdzie mi dorwać w swoje łapki. Grzesznik to doskonale połączenie realizmu ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Mafia, akcja, mocne wizje, budzące grozę obrazy.

Premiera już 7 sierpnia!


Dotarły też do mnie książki z Book Toura zorganizowanego przez Darię z bloga Kraina Książką Zwana. To takie mikropowieści, bo liczące dokładnie 34 i 72 strony. Czy można w tak zwięzłej formie przedstawić coś konkretnego? Monika Fudali udowadnia, że owszem, o czym opowiem Wam dokładniej już wkrótce. Kumulacja cierpień i Kumulacja gniewu to opowieści warte uwagi.





Dziecięce klimaty


Spośród książek przeczytanych z córą zdecydowałam się podzielić z Wami opinia na temat jednej, wyjątkowej. Wróbel, co oćwierkał sąsiadów to kolejna propozycja Pana Poety, która uczy, bawiąc. Tym razem autor wziął na tapet problem narzekania. Znamy to, prawda?

Poza książką pojawiła się również opinia o "Świerszczyku". Jeśli nadal zastanawiacie się, czy warto, z pewnością ten wpis pomoże Wam podjąć decyzję. Powiem jedynie, że to nasz ulubiony magazyn dla dzieci. Mnóstwo radości, ważnych treści i kombinowania – lubimy to!  




Recenzje:


Fantastyka i wielka akcja Socjopatki





Wpis:




Woluminy. Głos książki




Pamiętacie o akcji organizowanej przez Szufladopółkę? Otóż, dałam ciała. Owszem, czytałam w miejscu publicznym, ale jak na złość nie miałam miałam ze sobą telefonu, żeby cokolwiek udokumentować. Musicie mi zatem wierzyć na słowo. Wybrałam książkę Katarzyny Piętki Gry i zabawy z dawnych lat i rozruszałam towarzystwo na placu zabaw. Świetna sprawa :)




Zerknijcie do Zuzanny – tam się dzieje:


Patronat medialny



Węszę fantastyczny klimat. Tym razem odchodzimy od smoków i magii, a kierujemy się w stronę przyszłości - do schyłku XIX wieku. Informacja? Nadludzie? Zbuntowani? I Su? Odpowiedzi poznacie już wkrótce. Czytaliście w ogóle pierwszy tom?


Recenzja:

Zapowiedź:





Magazyn "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów"



Czytaliście mój ostatnio wpis przed premierą "Blogostrefy"? Kochani, już wkrótce oddamy w Wasze ręce pierwszy numer magazynu, a jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądały kulisy powstania czasopisma, a do tego chcecie poznać  mały sekrecik. Zapraszam do lektury.

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że w tym magazynie znajdziecie też treści nie tylko dla blogerów, zatem, Drodzy Czytelnicy, zachęcam :) 

Premiera 8 sierpnia!


Przeczytaj:




Sierpień!



Plany na sierpień są – niestety już nie wakacyjne, bo to byłaby czysta rozpusta, ale konkretne i – mam nadzieję – możliwe do zrealizowania. Będę przez tydzień sama w domu! Powiedzcie mi, co się robi z czasem dla siebie?

Na pierwszy ogień pójdą te wszystkie książki, o których nie zdążyłam Wam opowiedzieć w lipcu. Część recenzji jest już gotowa, więc będę działać.

Sierpień to też debiut "Blogostrefy". Koniecznie dajcie znać, co sądzicie o projekcie i potem, kiedy już wszystko będzie jasne, podzielcie się z naszym zespołem redakcyjnym swoimi spostrzeżeniami. Powiem Wam w tajemnicy, że tematy, które pojawią się w drugim, listopadowym numerze, są już ustalone. Bierzemy się za zbieranie materiałów, no i zaczepianie ludzi :) Szykujcie się, będzie się działo!

Pewnie widać, że ostatnio miotam się trochę ze zdjęciami... Wciąż poszukuję, próbuję i kombinują. Mam nadzieję, że sierpień przyniesie mi odpowiedź – że w końcu poczuję: tak, to jest to! Jeśli chcecie mi odrobinę pomóc, a przy okazji zgarnąć książkę, zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Jak tam stoicie z argumentacją?



Dziś biorę się za Opowieść Podręcznej. Jestem ciekawa, o co tyle krzyku, a że klimat jakby mój... 

Opowiadajcie, o tam u Was! Jak minął lipiec? Jakie macie plany na sierpień? Czy udało się Wam znaleźć chwilę na lekturę i czas dla siebie?

Zaczytanego sierpnia :)