piątek, 25 sierpnia 2017

Życie to improwizacja: "Witraż" A. Korzeniewska



(...) żyj bez znieczulenia, zawsze, nawet za cenę późniejszego bólu. Tylko taki chwile, na sto procent prawdziwe, liczą się w życiu. Nigdy nie zasłaniaj się złudzeniami.



Dziś mam dla Was słów kilka na temat nowości wydawnictwa Od deski do deski. Książka Agnieszki Korzeniewskiej Witraż to wyjątkowo sensualna opowieść o szarej prozie życie przeplatanej migotliwymi światełkami. 




Książka trafiła do mnie w cudnym opakowaniu – Poczta Książkowa jak zwykle stanęła na wysokości zadania, a ja – jak to bywa za każdym razem, kiedy mam do czynienia z takimi magicznymi przesyłami – miałam opory przed rozpakowaniem. Aż żal wybebeszać takie cudeńko! Nie jednak tego złego... wnętrze okazało się równie smakowitym kąskiem, jak opakowanie, w którym przybyło.

Gra światła i cienia


Czasem trafiam na książki, które pozornie nie mają w sobie niczego niezwykłego, a jednak pochłaniam je z takim smakiem, chęcią i przyjemnością, że trudno mi potem, już po skończonej lekturze, powrócić do codzienności. Otulona magią barw przechodzę gładko przez korytarze utkane ze cieni – po plamach światła.



Bruksela. Trzy emigrantki. Wielkie nadzieje. Trudne sprawy. Zuzanna, Melania i Magda starają się, z różnych powodów, odnaleźć swoje miejsce w życiu na emigracji. Różni je praktyczni wszystko: podejście do świata, status, powód, dla którego opuściły Polskę i sposób, w jaki próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jest jednak coś, co je łączy: każdego dnia muszą mierzyć się z codziennością, a te nie zawsze bywa łaskawa. Ile trzeba z siebie dać, by odnaleźć spokój i spełnić swoje marzenia?

Okazuje się, że życie potrafi nas zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Nigdy nie jesteśmy gotowi na to, co życie ma nam do zaoferowania, a nasze działania to w gruncie rzeczy czysta improwizacja – wciąż musimy kombinować, reorganizować i przewartościowywać. Zmieniamy priorytety, które trzymały nas w ryzach od lat, by móc odetchnąć innym powietrzem, pełną piersią. Witraż to powieść o płynności życia, wyrywaniu się z cienia i, niestety, niebeztroskim biegu w stronę światła.

Zmysłowo


Autorka kupiła mnie sposobem prezentacji treści. To niesamowite, jak można podać niełatwą opowieść w tak sensualnej odsłonie. Witraż chłoniemy wszystkimi zmysłami – barwy, dźwięki i emocje chłoniemy każdą komórką swego ciała. Ta niesamowita zmysłowość narracji nie dotyczy jednak seksualności, nie – tu nie chodzi o delikatne erotyczne mrowienie, ale o nasączenie tej opowieści takim ekscytującym wyczekiwaniem, tęsknym wyglądaniem za szczęściem...

Początkowo nie wiedziałam, w jaki sposób odnieść się do tej historii; czekałam na jakieś spektakularne połączenie losów tych trzech kobiet i nijak nie mogłam dopasować do siebie elementów tej barwnej układanki. Losy się splatają, owszem, ale równie dobrze te trzy indywidualności mogłoby istnieć całkiem osobno i nigdy się nie zejść w jednym puncie. Takie rozwiązanie uświadamia nam, że gdzieś obok nas żyją ludzie, którzy mają podobne marzenia i po swojemu walczą o siebie każdego dnia. My – zajęci swoim życiem, w starciu z własnymi problemami – nie chcemy nawet spojrzeć na to, co dzieje się wokół. Widzimy tylko swoją samotność, a spoglądając przez jedno kolorowe szkiełko, nie ogarniamy całości; tracimy.

Witraż to powieść, którą czyta się niespiesznie, z przyjemnością smakując każde zdanie i z zadowoleniem obracając je w myślach. To tak, jakby wpaść nagle w korytarz utkany z kolorowych szkiełek i przemierzając go z fascynacją, potykać się od czasu do czasu o ostre kamienie ukryte w plamach cieni.

Za tę barwną wyprawę do Brukseli dziękuję