środa, 20 września 2017

Cykl: Zostań bohaterem #1


Pierwsza odsłona nowego cyklu! Jak poradzili sobie nasi bohaterowie? Z czym musieli się zmierzyć? Przekonacie się!




Kochani,

zapraszam Was na pierwszą odsłonę cyklu: Zostań bohaterem. 

Jak wiele historii można napisać, znając jedynie zarys sytuacji? A może powieść jest tak przewidywalna, że nasi piszący bohaterowie nie odkryją niczego nowego?

Skąd pomysł?


Często spotkam się ze stwierdzeniem, że książka (cała lub w pewnych momentach) była do bólu przewidywalna. Sama również nie uciekam od tych słów, bo zdarza mi się przewidzieć zakończenie historii już na początku opowieści, a częściej orientuję się w sytuacji gdzieś po drodze. Albo jeszcze inaczej: czytamy i skręca nas w środeczku, bo sami postąpilibyśmy zupełnie inaczej. Zastanawiamy się nawet, dlaczego autor nie wpadł na takie rozwiązanie. 

Jak wybrnęli nasi piszący bohaterowie? Czy zaproponowali ciekawe wyjście z pewnych – nie oszukujmy się – trudnych sytuacji?

Poza tym to doskonały sposób na bliższe poznanie z książką, który jednak jest wolny od wszelkich spojlerów. Mam nadzieję, że zachęci Was do lektury.

Na dodatek to świetna okazja do poznania innych blogerów, autorów i czytelników. Pamiętajcie, że każdy może wziąć udział w zabawie. Do tej pory zgłosiło się ok. 20 osób!

Podsumowując, chodzi o dobrą zabawę.

Same korzyści :)


W rolach głównych wystąpili



Sandra * Bohater fikcyjny * blog * FB
Ula * Drzwi do innego wymiaru * blog * FB
Jarek * Pan Wilk * strona * FB



Naszych piszących bohaterów rzuciłam w nieznane. Dostali jedynie zarys sytuacji i określiłam gatunek, w obrębie którego mogli się poruszać (dobrze by było, gdyby całość była spójna, racja?). Wyruszyli do schyłku XXI wieku.

Wybrałam książkę, która zaskoczyła mnie świeżością i brakiem oczywistości. Ciekawa byłam, jak bohaterowie poradzą sobie z sytuacjami, nad którymi sama zastanawiałam się jakiś czas temu. Nasza przygoda  cykl  zacznie się od książki Janusza Lasgórskiego Piętno Pielgrzyma. Naznaczona.


To jak? Lecimy?
Zapraszam do lektury :)


INTRUZ

Tropikalny las, całonocna burza, piękny poranek i dziwne uczucie – jakby ktoś Cię wciąż obserwował. 


Po porannej toalecie wracasz do namiotu. Przekomarzasz się z przyjaciółką, która Ci towarzyszy, gdy nagle za jej plecami dostrzegasz intruza. Widzisz piękną, gibką, opaloną dzikuskę. Pod Waszą nieobecność zdążyła wejść do namiotu i właśnie jest w trakcie przetrząsania jednego z Waszych plecaków. Co robisz?



Sandra

Pierwsza myśl – spokojnie, to człowiek jak każdy inny, jakoś się dogadamy. Druga – to d z i k u s k a, może nie być tak łatwo. Zatrzymuję koleżankę i bezgłośnie wskazuję na namiot. Po szybkiej naradzie decydujemy się jakoś ją przepłoszyć, nie narażając się na atak. Nie mamy pod ręką niczego do obrony, wokół same drzewa i krzaki. Uzbrajamy się więc w kilka dużych liści wyglądających jak liście bananowca, znajdujemy parę co większych gałęzi, roztrzepujemy włosy, żeby wyglądać na szalone i groźne, a potem biegniemy w stronę namiotu, robiąc dużo hałasu i modląc się, by nieproszony gość przestraszył się i uciekł.

Ula

Przede wszystkim pytam się jej co u diabła robi w naszym namiocie i kim jest, a wcześniej nakazuję przyjaciółce się ukryć – zawsze to jakiś element zaskoczenia, jeśli okaże się, że nieznajoma ma niecne zamiary. To co robię dalej zależy od jej odpowiedzi (zakładając, że mówimy w tym samym języku. Gorzej, jeśli nie…). Na pewno jednak zachowuję dystans wobec nieznajomej i nie ufam jej w stu procentach. Gdzieś z tyłu głowy kołaczą mi się nauki mamy – „nie ufaj nieznajomym i nie wsiadaj z nimi do samochodu”. W prawdzie jestem w namiocie, a nie w aucie, i to ona weszła do środka… ale zasada jest ta sama. Właściwie zastanawiam się, czy profilaktycznie jej nie ogłuszyć i nie zwiać. 

Jarek

Dzikuska nie zauważyła naszego nadejścia. Chyba była zbyt zajęta grzebaniem w naszych torbach napotykając w nich najwidoczniej rzeczy, których nigdy nie oglądała wcześniej. Przyłożyłem palec do ust dając do zrozumienia mojej przyjaciółce, by zachowała ciszę, a wzrokiem wskazałem na intruza. Pomimo, że nieznajoma była kobietą, czego nie mogłem nie zauważyć na pierwszy rzut oka biorąc pod uwagę jej wyjątkową urodę, podniosłem z ziemi jakiś gruby kawałek drewna, nie wiedząc, co mogę po niej oczekiwać. Gdy byliśmy od niej zaledwie dwa metry moja przyjaciółka nadepnęła na gałąź, która z trzaskiem pękła. Dzikuska momentalnie się odwróciła. Przez chwile sądziłem, że nas zaatakuje. Nie zrobiła tego. Wtedy zobaczyłem w jej oczach strach. Patrzyliśmy na siebie stojąc bez ruchu. Nie miała gdzie uciec. Siedziała w namiocie, a jedyna drogę ucieczki zasłanialiśmy jej my. Podniosłem otwartą rękę w górę na znak tego, że nie mamy wobec nie złych zamiarów. Wyczekiwała. Odrzuciłem wciąż trzymany w lewej ręce kij daleko od siebie. 

  Nie bój się – powiedziałem najłagodniej jak potrafiłem. Wiedziałem , że nie rozumie, ale liczyłem iż mój ton głosu ją uspokoi. Myliłem się. Dziewczyna z szybkością jakiej nawet nie brałem pod uwagę, rzuciła się w bok, pomiędzy wejście do namiotu a mnie. Nawet nie wiem kiedy wykonała swoimi naprawdę długimi nogami kilka susów i zniknęła w zaroślach. Spojrzeliśmy na siebie. Moja towarzyszka odezwała się pierwsza.

- Co to było?

  Nie wiem – odpowiedziałem nadal zszokowany sytuacją i odkryciem, że nie byliśmy tu sami.

  Ja za to wiem jak na nią patrzyłeś – powiedziała z wyraźnym wyrzutem w głosie  i nadymając w złości policzki, jak gdyby kompletnie nic przed chwilą nadzwyczajnego nie zaszło, weszła do namiotu. 



SAMOZNISZCZENIE

Masz zamiar przejąć statek kosmiczny – cudo nowej generacji. Wchodzisz do „kokpitu” – dostajesz się tu (wraz z towarzyszącą Ci zjawiskową kobietą, która – widzisz, czujesz i wiesz – pragnie Cię) bez większych problemów. Siadasz na potężnym fotelu pilota i… statek uruchamia procedurę samozniszczenia: licznik tyka (choć nie wiesz, ile zostało Wam czasu), wszystkie drzwi zostały zablokowane. Wokół gładkie powierzchnie, żadnych guziczków. I co teraz?




Sandra


Wpadam w panikę. Przez chwilę szukam jakichś wystających kabelków, zastanawiając się już, czy zwykle przecina się czerwony, czy niebieski, żeby zatrzymać tykającą bombę. Kiedy ich nie znajduję, próbuję wszystkiego – od klaskania (dwa klaśnięcia na włączenie światła, trzy na wyłączenie autodestrukcji...?), przez rozkazy („samozniszczenie, stop!”), prośby („proszę przerwać procedurę samozniszczenia”) i groźby („wyłącz się, bo jak nie...!”), po szukanie tajemniczego miejsca, który uruchamiałby panel sterowania. W końcu sadzam na fotelu pilota kobietę, która do tej pory stała spokojnie, obiecując sobie, że jeśli system ją zaakceptuje, to się z nią ożenię.


Ula

Zaczynam sprawdzać, czy ów gładkie powierzchnie nie są aby jakimiś ekranami dotykowymi, wołam komendy wszelakiego rodzaju – skoro nie ma guziczków, to może to cholerstwo działa na głos? W końcu jakoś tym sterować trzeba, prawda? Opcje są dwie: jeśli któraś z metod zadziała, to cudownie, lecimy. A jeśli nie to… no skoro już mam przy sobie zjawiskową kobietę, która leci na mnie, to wolę zginąć w jakiejś przyjemnej sytuacji, niekoniecznie siedząc jak ten kołek w fotelu – postanawiam więc „wypróbować” razem z moją towarzyszką wspomniane powierzchnie płaskie. I fotel. Fotel też. 

Jarek

  Szlag – wymamrotałem słysząc złowieszcze odliczanie zaraz po tym jak posadziłem tyłek na fotelu pilota.

  Co teraz? – zapytała z przerażeniem w oczach towarzysząca mi piękność.

  Hasło.

  ????

 Potrzebujemy hasła by zatrzymać procedurę samozniszczenia statku.


SKRĘPOWANI WIĘŹNIOWIE

Uzbrojona grupa łapaczy przetrzymuje więźniów na płycie autostrady. Pojmani są skrępowani, widać (już z daleka), że większość mocno krwawi. Nie rozpoznajesz wśród tych mężczyzn i kobiet nikogo znajomego, ale wiesz, jaki jest powód i konsekwencje takiej łapanki. Uzbrojenia Ci nie brakuje, ale czeka Cię walka wręcz; masz przy sobie doświadczonego wojownika. 





Sandra


Walka wręcz nie jest moją najlepszą stroną, więc dzielimy się zadaniami – on odwraca uwagę napastników zdecydowanym atakiem, a ja w tym czasie staram się uwolnić jak najwięcej osób. W razie czego sama dołączam do walki, osłaniając tych, którzy jeszcze nie zdążyli uciec lub z powodu obrażeń nie mogą tego zrobić. Jednocześnie zachęcam paru silniejszych mężczyzn, by albo pomogli nam z napastnikami, albo pomogli w ucieczce najbardziej poszkodowanym. 



 Ula

Zbliżam się razem z wojownikiem do łapaczy, ubezpieczając go bronią. Kiedy jesteśmy już dostatecznie blisko, on atakuje jako pierwszy, a ja usiłuję zdjąć jak największą liczbę wrogów z pomocą pistoletu (czy cokolwiek tam mam pod ręką), a kiedy to jest już niemożliwe, wkraczam do akcji i ramie w ramię z wojownikiem walczę z przeciwnikami. Krew się leje, flaki latają a pojmani ludzie wrzeszczą. W powietrzu krąży helikopter ekipy telewizyjnej. Wojownik odnosi ciężką ranę, która zmusza go do odwrotu, zostaję sama pośród wrogów, nie mam szans, czytelnik już myśli, że za moment zginę… i w tym momencie powinno wydarzyć się coś, co odmieni losy walki, ale w jakiś mocno dobry sposób. Najchętniej wplotłabym w tę historię smoka, ale coś czuję, że nie tędy droga :’) 



Jarek

 Mamy bardzo mało czasu – wyszeptałem do kryjącego się ze mną w zaroślach towarzysza.

 Masz plan? – zapytał zdając się całkowicie na mnie.

 Nie ma czasu na plan. Na szczęście jest ich tylko dziesięciu. Nie ma co czekać. Spróbujemy ich zaskoczyć.

Odłożyłem zdobyczny AK-47. Z tyłu za pasek spodni wsadziłem dwa kolty. 

Podejdę do nich udając przypadkowo znajdująca się tu osobę. Przy odrobinie szczęścia nie odstrzelą mnie w pierwszej chwili, a gdy uda mi się do nich zbliżyć na odległość pewnego strzału odstrzelę tylu ilu zdołam. Ty podczołgaj się rowem wzdłuż drogi. Na pewno ktoś wycofa się właśnie do niego. Miejmy nadzieję , że wszyscy, których nie trafię. A dalej to już wiesz co…


ŻONY UKOCHANEGO

Dowiadujesz się przypadkiem, że Twój upatrzony ukochany jest żonaty i to nie z jedną, ale z całym zastępem kobiet, ma też dzieci – sporo. Ukrywał przed Tobą tę informację. Spotykasz się z nimi; one wiedzą o Tobie wszystko; Ty nie wiesz nic.




Sandra


Próbuję rozeznać się w sytuacji. Pytam, od kiedy o tym wiedzą i dlaczego się na to godzą. Nakłaniam je do tego, aby się zbuntowały. Przekonuję, że to uwłacza godności ich wszystkich, bo tak naprawdę nie kocha żadnej z nich. I próbuję pogodzić się z faktem, że zaślepiona miłością, mogłam nieopatrznie zostać jedną z nich.

Ula

No więc przede wszystkim staram się nadrobić zaległości, sprawdzam wszystkie panie w sieci, a może nawet inwestuję w jakieś detektywa, kto wie? Niezależnie od tego czego się dowiaduję przekonuje kobiety, aby wspomogły mnie w wykastrowaniu „ukochanego” (tudzież innej, równie wyrafinowanej karze). Bo chyba nie muszę nadmieniać, że tytuł ukochanego stracił on bezpowrotnie? No, chyba że akcja toczy się w krajach arabskich – wielożeństwo i te sprawy. Wtedy od biedy jestem gotowa wybaczyć. Niech zna serce bosmana. 

Jarek

 Jesteście w dużo lepszej sytuacji ode mnie – rzuciłam zamiast przywitania siadając na fotelu naprzeciw nich – Wiecie o mnie od dawna, a ja o was zaledwie od kilku dni.

Chwilę milczały. Patrzyliśmy na siebie. W końcu ta, która była podobna do Cher, tylko sporo od piosenkarki młodsza, odezwała się pierwsza:

- Zależy jak patrzeć. Byłaś pierwsza. Niby drobiazg, ale wiele zmienia.

Teraz ja chwile milczałam. Nie wiedziałam od czego zacząć. Ta sama dziewczyna uprzedziła mnie znów się odzywając:

 No i zakazał nam się z tobą kontaktować. To cię wyróżnia z naszego grona. Przed nami nie robił tajemnicy, że ma inne. Oszczędzał cię. Zastanawiam się dlaczego …


DZWON

Znajdujesz się w obcej (dla Ciebie) osadzie, gdzie jednak ciepło Cię przyjęli, ponieważ Twój towarzysz jest znany, lubiany i ceniony. Ty jesteś trochę zadziorną i pyskatą niewielkich rozmiarów kobietą. Nie możesz spać, więc postawiasz wybrać się na małą wycieczkę. Tak, mówiono Ci, że schody są zniszczone, mury stare i masz tam nie wchodzić. Zakazany owoc smakuje jednak najlepiej – wieża dzwonnicy kusi! I co? Przez przypadek poruszasz sercem dzwonu, czego nie zrobił nikt od… bardzo dawna. Do czego to prowadzi?




Sandra


Dźwięk dzwonu jest tak potężny, że jestem pewna, iż obudziłam wszystkich w osadzie. Ptaki podrywają się nagle do lotu, a z wieżyczki widzę, jak kilka spłoszonych zwierząt ucieka w głąb lasu. Kiedy myślę, że już po wszystkim i zaczynam obmyślać plan wytłumaczenia się, ziemia pod moimi stopami zaczyna drżeć. Stare mury nie wytrzymują i po chwili wieża zaczyna się sypać. Czym prędzej rzucam się w stronę schodów, w ekspresowym tempie zbiegam na dół i wybiegam z budynku. Wieża wytrzymuje jeszcze kilka sekund, a potem całkowicie się zawala. Widok dzwonu na środku gruzowiska utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem w tym miejscu skończona, co więcej – chyba właśnie popsułam reputację swojego towarzysza.


Ula

Cholera wie, ale znając moje szczęście, to obudziłam jakiegoś smoka, demona albo innego czorta, który od wieków grzecznie drzemał spętany czarem. Coś czuję, że ziemia zadrżała, z gór posypały się lawiny, nad pobliskim lasem wzniosła się chmura przerażonego ptactwa. Holibka, było tego dzwonu nie ruszać! Zapewne też czeka mnie jakaś sroga kara ze strony osadników, a żem człowiek o języku niewyparzonym, to na pewno sytuację jedynie pogorszę pyskowaniem. Zgadłam?

Jarek

Gong dzwonu przeraził mnie. Niby nie mogło być inaczej skoro świadomie poruszyłam jego sercem ale dźwięk , który się z niego wydobył przeszedł moje oczekiwania. Był bardzo głośny. Przez chwile nawet mnie ogłuszył. Gdy po kilku sekundach wrócił mi słuch gdzieś z za wieży doszły mnie krzyki. Nie było złudzeń, obudziłam cała osadę i raczej im się to nie spodobało sadząc po intensywności ich krzyków. Nawet nie próbowałam się skryć. Bo niby gdzie? Echo dzwonu zamilkło, a głosy ludzi były coraz bliżej. Zrezygnowana usiadłam pod dzwonem i czekałam na rozwój wypadków. 








Powiem Wam, że wśród tych wypowiedzi, tylko jeden raz rozwiązanie pokryło się z tym, które zaproponował Janusz Lasgórski i wiecie, co? Przez przypadek! To doskonała wiadomość, bowiem okazuje się, że historia – Piętno Pielgrzyma. Naznaczona  nie jest w żadnym razie przewidywalna! Gorąco zachęcam Was do lektury – tam szukajcie rozwiązania tych wszystkich trudnych sytuacji. A może zaproponujcie swój ciąg dalszy?

Więcej na temat cyklu przeczytacie =>Lasgórski<=, Autora  znajdziecie na FB =>Janusz Lasgórski – autor<=, a książki możecie kupić na stronie wydawcy =>chcesz książkę?<=


Kochani, jak się Wam podobają te rozwiązania? Kto Waszym zdaniem poradził sobie najlepiej, która wersja była najciekawsza?


Już wkrótce kolejne 3 osoby staną do "walki" na słowa i pokażą, na co je stać :) Uczestnikom pięknie dziękuję za udział w zabawie; mam nadzieję, że dobrze się bawiliście.