poniedziałek, 25 września 2017

Dlaczego, kolego?: "Przeźroczysty chłopiec" A. Krzysztoń



Dobrze,  że mam taką dobrą pamięć!
Podobno kiedyś wszystko zrozumiem...


Macie w domu przedszkolaka albo odrobinę starsze dziecko? Jeśli tak, to mam propozycję wspaniałej lektury, która – co cieszy – pokazuje punkt widzenia małego człowieczka, który musi na co dzień zmagać się z wielkim światem. Antonina Krzysztoń w Przeźroczystym chłopcu otwiera przed dorosłymi drzwi do świata maluchów. Zerkniecie do środka?

Słuchaj, koleżko!


Życie przedszkolaka do łatwych nie należy – wiem, bo córa w tym roku zaczęła zerówkę, i widzę, ile ją te wszystkie zmiany kosztują. Pomijam wstawanie o świcie, jedzenie śniadania "na szybko", błyskawiczne ubieranie i wszystko to, co rano trzeba zrobić, by sprawnie się wyrobić. Przedszkole to wielkie emocje! Tyle się dzieje, ciągle wychodzi coś nowego, a mały człowieczek musi to wszystko jakoś ogarnąć i, co ważne, pogodzić z rodzinnym życiem i innymi ważnymi sprawami. Takie przedszkole to nie tylko ogromne wyzwanie dla mamy czy taty, ale przede wszystkim dla dziecka.




Poznajcie Frania, który jest w takiej właśnie sytuacji. Wraz z naszym małym bohaterem przejdziemy przez przedszkole – macie ochotę na taki "powrót do przeszłości"? Będzie się działo, bo nasza przygoda obejmie cały rok przedszkolny, wszystkie pory roku wraz z ważniejszymi świętami – okazjami do świętowania.

Franek w zabawny, typowy dla dziecka i niesamowicie emocjonalny sposób opowie nam – koleżkom – o swojej codzienności, która nie jest wolna od pewnej dawki magii. Spodziewajcie się takiego dziecięcego, nieco naiwnego wyobrażenia świata i tłumaczenia pewnych zjawisk w niemalże bajkowym klimacie. Co nie oznacza, że będzie to historia błaha – o nie!

Czasem dorośli nie zdają sobie sprawy z tego, jak dobrymi obserwatorami są dzieci – te małe istoty często rozumieją więcej, niż się nam wydaje. Niestety bywa też tak, że nie potrafią poukładać sobie w główkach pewnych spraw, np. rozwodu rodziców, śmierci kogoś bliskiego czy choroby. Myślimy (my, dorośli), że wszystko jest jasne, a okazuje się, że nie do końca... 

Płynnie przejdziemy przez cały roczny cykl; przyjrzymy się jesieni, podpatrzymy Świętego Mikołaja, powąchamy wspólnie z Franiem oszałamiający bez. Poza tym zerkniemy za przedszkolne kulisy, obserwując rodzące się między dziećmi relacje. Życie rodzinne nie zostanie odstawione na boczny tor – to bardzo ważna strefa życia małego człowieka, który ocenia pracę i zachowanie rodziców. 

Wejdziemy z chłopcem w magiczny świat balonów, marzeń i ciepłych chwil; spojrzymy na świat oczami dziecka, które urzeknie nas swoim tokiem rozumowania i otworzy nam oczy na wiele spraw. 

Ciepła opowieść


Mojej córce bardzo podobała się ta historia. Jest teraz na czasie, więc te wszystkie przedszkolne problemy mocno ją intrygują (nieco starsze dzieci również się w niej odnajdą). Polubiła Frania, (ża)Bunię, Bociana i roztańczoną Noemi. Przeżywała wspólnie z bohaterami niektóre trudne sytuacja (choć część była trudna do ogarnięcia, bo naszej rodziny nie dotyczą), ale też śmiała się, kiedy było bardzo pozytywnie. 

Książeczka jest napisana w bardzo lekkim i dowcipnym klimacie – opowieść nie męczy, pochłania się ją szybko, zatem zaledwie dwa wieczory poświęciłyśmy na lekturę. Poza tym książka jest pięknie wydana – treść uzupełniona została ilustracjami autorki – prostymi, przejrzystymi i zabawnymi, w odcieniach szarości. I dobrze, bo pozostałe barwy wyciągamy z tekstu, który tętni życiem, atakuje kolorem, przy czym mocno pobudza wyobraźnię.




Niektóre momenty mnie rozbroiły – Antonina Krzysztoń pokazuje świat dziecka z niesamowitą wrażliwością, a słowa, które padają z ust dziecka, robią większe wrażenie na czytelniku – do młodego czytacza trafiają, bo ich forma jest odpowiednia, a do starszego... cóż, czasem warto spojrzeć z drugiej strony na sprawy pozornie oczywiste. Myślę, że ta historia przyniesie pociechę wielu Milusińskim, którzy muszą zmagać się z niezrozumiałym światem dorosłych. Wydaje mi się też, że rodzice będą mogli przemyśleć pewne sprawy, zastanowić się, czy poświęcają dzieciom tyle czasu, ile mogliby im poświęcać.

Historia bardzo nam się podobała. Jest zabawna, ważna, pouczająca, prosta w odbiorze, ale dająca spore pole do rozmyślam. Przeźroczysty chłopiec – tytuł musicie rozbroić samodzielnie, ale myślę, że poradzicie sobie z tym bez problemu – jest doskonałą lekturą, nad którą można się rozwodzić, maglować ją, przewracać na wszystkie strony i z wielu oglądać... To takie niewyczerpane źródło do roztrząsania wspólnie z maluchem – wiele dobrego i wartościowego, a przy tym nie "na ciężko", ale delikatnością, lekkością i humorem. Czego trzeba więcej?

Na koniec dodam, że to literacki debiut autorki. Dlaczego dopiero teraz? Antonina Krzysztoń powinna pisać, tworzyć kolejne opowieści w takim niezwykle ciepłym klimacie, i z mądrością. Takich książek brakuje.