wtorek, 5 września 2017

Pan Poeta "Kruk, co kracze pokrakanie"





A jeśli chcesz zrozumieć też znaczenie obcej mowy,
powiem ci coś, co rzekł mi ktoś:
Języków ucz się nowych!



Na bajki Pana Poety czekamy, a kiedy już trafiają w nasze łapki – wielokrotnie je kartkujemy, lustrujemy każdą ilustrację i czytamy – nie raz, nie dwa, ale kilka razy. Czasem robimy sobie przerwę, ale tylko na chwilę, by potem, z ponownym zachwytem, powrócić do świata ptasich bohaterów. Kurę, o tyła na diecie znamy już prawie na pamięć; Wróbel, co oćwierkał sąsiadów wciąż jest przez nas omawiany, a teraz do tej ptasiej ferajny doszedł Kruk, co kracze pokrakanie. Jak nowy bohater został przez nas przyjęty? Cieplutko i z uśmiechem, bo to kolejna świetna i wartościowa bajka – zabawna i z morałem!


Ważna sprawa


Rozumiemy, że nauka języków to ważna sprawa – bez tego ani rusz zawodowo, bez (przynajmniej podstaw) nieco trudniej na urlopie za granicą. Ale jak przekonać dziecko, by chętnie podeszło do tego tematu? Z pewnością warto mu przedstawić taką sytuację, gdzie to właśnie znajomość obcego języka jest konieczna do porozumienia się z innymi. Powiecie, że można i bez tego? Oczywiście, da się bez tych dodatkowych umiejętności funkcjonować, ale jednak warto sobie (i innym) to życie ułatwić.



Kruk, co kracze pokrakanie to trzecia z serii bajek Pana Poety, która zachwyca dowcipnym językiem, kusi barwnymi ilustracjami (autorstwa Joanny Młynarczyk), bawi i do dodatkowo pomaga zrozumieć pewne sprawy.

Tym razem głównym bohaterem wierszowanej opowieści jest Kruk, który w planach ma tylko krakanie. Czy Kruk mówi jakimś szyfrem, skoro nie bardzo rozumiemy, co chce nam przekazać? Czy da sobie radę z nawiązaniem kontaktu z innymi ptakami, skoro sam zna tylko kra, kra i kra? Nasz Kruk wzbudza sensację! Pojawia się w obcym mieście, poznaje lokalne zwyczaje i sam daje się poznać, choć niestety nikt nie rozumie, co ten obcy – dziwny i fascynujący - ptak ma do powiedzenia. Dochodzimy tu do zagadnienia tolerancji, która przejawia się w próbie oswojenia inności. Nie ma mowy o wyobcowaniu czy szydzeniu z "dziwnego gościa", ale też brakuje tu płaszczyzny do porozumienia, chociaż – co ważne – chęci są.



Bajkę o kruczym krakaniu warto przeczytać z maluchem, ale też podsunąć ją dorosłemu – w końcu sprawy małe i duże, współczesne problemy codzienności – dotyczą nie tylko najmłodszych czytelników. Co w tym wszystkim jest najlepsze i jaki wniosek, morał płynie z tej historii? Otóż, moi Drodzy, na naukę nigdy nie jest za późno.

Wydanie znów zachwyca


Niewątpliwie ogromną zaletą bajek autorstwa Pana Poety jest fakt, iż są po pierwsze krótkie i w tej swojej zwięzłości skoncentrowane na jednym współczesnym problemie, i po drugie – są pisane wierszem, co stanowi ciekawą alternatywę dla literatury dziecięcej, którą kojarzy głównie – niestety! – z prozą! Nie bez znaczenia dla atrakcyjności treści pozostaje tu jej śpiewna, rytmiczna forma – wierszyk bardzo szybko wpada w ucho, zatem już po kilku czytaniach dziecko zaczyna płynnie recytować. To właśnie ta chwila, kiedy serducho rodzica się cieszy. Poza tym – oprócz tej całej radości z czytania i recytowania – książka porusza pewien ważny problem (jak to u Pana Poety bywa), a całość – krucze zachowanie, wnikliwa obserwacja postaci, z którymi się spotyka oraz towarzyszące temu emocje – stanowi doskonały materiał do dalszych rozważań i rozmów z dzieckiem. A co może dziecko? Sporo, bo z jednej strony stawia się w sytuacji przybysza, którego nikt nie rozumie, ale z drugiej – dostrzega pewną niesprawiedliwość (?), bo "dlaczego nikt się nie nauczył krakać?" – pyta moja córa. Cóż... trudno wyjaśnić, dlaczego się nie rozwijamy, prawda? Wiecie, co mnie jednak najbardziej przekonuje? Prostota...



... i oczywiście wydanie. Książeczka w twardej oprawie sprawdza się doskonale. Dodatkowe wzmocnienie w postaci szytych stron daje nam spore pole do popisu. Wspominałam, że często wracamy do tych bajek, a wiadomo, że ciągła eksploatacja sprzyja "psuciu". Powiem Wam jednak, że na razie nie zauważyłam żadnych uszczerbków na żadnej z książek z tej serii, co cieszy. Porządne wykonanie daje rodzicowi poczucie dobrze ulokowanych pieniążków – dziecku, nie oszukujmy się, jest to praktycznie obojętne; no, problem zaczyna się pojawiać wtedy, gdy ulubiona czytanka rozpada się w dłoniach. Tu na szczęście! takie rewelacje nam nie grożą.



Wrócę jeszcze na moment do ilustracji, bo czym byłaby dobra opowieść dla maluchów bez tego elementu? Ilustracje są znaczące, pełne humorystycznych zdarzeń, dynamiki oraz barw i szczegółów. I czasem te szczegóły przykuwają uwagę maluchów najmocniej –  tu jedna uwaga, czyli dziecko zawsze czujne: "Mamo, ale dlaczego czarny dziób, skoro tu jest żółty?". No i bądź tu mamo mądra :D



Bajki Pana Poety to nie lada gratka dla małych czytelników – poezja dla Milusińskich! Warto przeczytać.

Z niecierpliwością czekamy na kolejne utwory! Ciekawe, czym tym razem zaskoczy nas autor? Czy będzie kolejna ludzka wada wzięta na tapet, czy może inny układ rymów (te w Kruku... prezentują się inaczej niż w poprzednich książeczkach), a może tym razem Pan Poeta zaskoczy nas czymś zupełnie nowym? Jedno jest pewne: cokolwiek to będzie, będzie dobrze!

Za tę pokrakaną, ale w żadnym razie nie pokraczną opowieść dziękujemy wydawnictwu


Książeczka dostępna tutaj :)

Odwiedźcie Pana Poetę - fajne "rzeczy" robi ;)