poniedziałek, 18 września 2017

Sekretne hasło i zaginione ikony: "Mataszkowie i mazurska przygoda" T. Stochmal




Tym razem zapragnęli spokoju i ciszy z dala od miejskiego zgiełku. Chcieli przeżyć wakacje na łonie przyrody - może nie w miejscu zupełnie odludnym, ale na pewno spokojnym, niezależnie od pory roku.




Kolejne wakacje i... Mataszkowie powracają z następną fascynującą przygodą. Tym razem nie zwiedzimy Helu czy Torunia, ale wybierzemy się z naszymi bohaterami do niezwykłej krainy – na Mazury. Z czym kojarzy się Wam to miejsce? Z pewnością pierwsze, co pomyślicie – jeziora. Tomasz Stochmal udowadnia jednak, że poza niewątpliwie zielonym klimatem, pięknym otoczeniem, ciszą i spokojem Mazury kryją w sobie zaskakujące tajemnice. Nasi Milusińscy mają szansę przeżyć niezwykłą mazurską przygodę! To już trzecia podróż z rodziną Mataszków, która bawi, ciekawi i... kształci.

Klasztor, hasło i staroobrzędowcy


Mogłabym napisać tylko: przeczytajcie, bo to ciekawa opowieść, lub krok po kroku opowiedzieć Wam, czego się może cie tym razem spodziewać. I tak źle, i tak niedobrze, prawda? Ostatnie dni spędziłam na poszukiwaniu złotego środka i zastanawianiu się nad tym, jak Was zainteresować, nie zdradzając przy tym zbyt wielu szczegółów. Dlaczego? Wydaje mi się, że rodzic też powinien mieć uciechę z poznawania historii! 


literatura przygodowa dla dzieci


Tym razem nasi mali poszukiwacze poznają legendę o zagubionych ikonach – podobno było ich więcej, ale dawno temu zakonnice z Wojnowa ukryły gdzieś część obrazów – z obawy przed zniszczeniem lub kradzieżą. Mataszkowie trafiają na pierwszy ślad, który zupełnie nic im nie mówi. Z czasem okazuje się, że ta jedna mała wskazówka to część większej całości. I tym razem nieco zmienimy plan działania, bo do odgadnięcia będzie hasło – przed odkrywcami fascynujące poszukiwania!

Tomasz Stochmal zabiera młodego czytelnika w niezwykłą, kulturalną przygodę. Poznamy przeszłość oraz tradycję i zwyczaje staroobrzędowców. Dowiemy się, jakie stroje nosili, kim w ogóle byli (są!) i czym się charakteryzują. Co dobrego? Autor w bardzo zgrabny sposób odnosi się do zagadnienia tolerancji i współistnienia różnych religii, wyznań – można żyć w zgodzie, a jednocześnie zachować swoje zwyczaje; warto oswajać "obcość", bo to ona jest źródłem fascynacji i... kształci!

Dlaczego warto?


Przede wszystkim powieści przygodowe autorstwa Tomasza Stochmala są niedługie – to niecałe 100 stron (nawet ciut mniej) – ale naszpikowane akcją, tu nie ma nudy, jest dynamika. Wciąż coś się dzieje, na każdym kroku spotykamy jakiś problem do rozwiązania, wskazówkę, która zaprowadzi nas do skarbu, czasem wkradnie się dreszczyk emocji. Wielkie poszukiwania prowadzone są w rodzinnym gronie – dzieci wraz z rodzicami i Wujkiem odkrywają tajemnice. Mali Mataszkowie nie są zdani na siebie, ale wspólnie z dorosłymi podążają szlakiem tajemnic – zawsze pod kontrolą, zawsze bezpiecznie. Znów zachwyca aktywność i chęci rodziny do wspierania niesamowitych pragnień małych odkrywców – dzieci nie są "zbywane", ale zachęcane do poznawania świata, a i dzielą się swoją wiedzą oraz doświadczeniem (niektóre sprawy w ogóle nie poszłyby do przodu, gdyby nie pomoc dorosłych).

Książeczka jest dobrze napisana – czyta się ją szybko, a wszelkie słowa, które (z racji poruszanej tematyki) mogą nastręczać dziecku trudności, zostały zapisane w Słowniczku na końcu książki. Na dodatek, co jest też sporym ułatwieniem dostajemy mapkę okolicy, więc możemy na bieżąco śledzić trasy, którymi poruszają się nasi bohaterowie. Mając mapkę w książce, możemy spróbować odszukać tę okolicę na "normalnej" dużej mapie – to kupa radości!




Tomasz Stochmal kolejny raz udowadnia, że wakacje spędzone w Polsce wcale nie muszą być nudne, a już tym bardziej nie trzeba spędzać ich w domu, przed komputerem, z paczką chipsów w łapkach. Mataszkowie wyjeżdżają rodzinnie, żywią się lokalnym jedzeniem – aż ślinka cieknie, kiedy się czyta o tych wszystkich wspaniałościach! – i spędzają czas aktywnie (jeżdżą na rowerach, spacerują, biegają, oddają się swoim pasjom). Wiecie, to zachwyca i naprawdę chciałabym, że dzieciaki spędzały czas w ten sposób, żeby przynajmniej miały taką szansę, jakąś alternatywę...

Mam nadzieję, że Wy dacie szansę autorowi! Dlaczego? Wydaje mi się, że żaden autor (przynajmniej ja na takiego jeszcze nie trafiłam) nie potrafi zaciekawić dziecka zabytkami, jak robi to Stochmal. Małym odkrywcom pokazuje piękno i tajemniczość starych murów klasztoru, zaniedbanych chat i cmentarzy; zachęca do poszukiwań, pozwania, aktywnego życia. Autor udowadnia, że nawet zwykły wakacyjny wypad może stać się wielką i niezapomnianą przygodą. Trzeba tylko chcieć!

Dziękuję Autorowi i wydawnictwu Stotom za kolejną niesamowitą opowieść. Wiecie, to niby nic niezwykłego – pfff, Polska, co może być w tym kraju takiego dobrego? – ale, gdy spojrzy się dokładniej, zatrzyma na moment... można odkryć coś niesamowitego. I to mnie urzeka – ta magia na wyciągnięcie ręki ukryta w codzienności, tuż obok.

Odwiedź FP :)


Jeśli macie ochotę przeczytać z dzieckiem wartościową opowieść (lub podsunąć mu takową), to historie z Mataszkami w roli głównej sprawdzą się wyśmienicie. 

Mataszkowie i mazurska przygoda to opowieść, która zachęca nie tylko do aktywnego, kreatywnego i rodzinnego spędzania czasu, ale też do otwarcia się na "coś innego", do zgłębiania wiedzy i poznawania innych kultur. Wszystko z pożytkiem dla dziecka.

Poznajcie też:
Tom I: Mataszkowie i tajemnice Helu
Tom II: Mataszkowie i skarby Torunia