sobota, 30 września 2017

Znowu to zrobił! "Pan Wilk tam i z powrotem" J. Wilk





Zapachy to podróże w czasie.



Są takie książki, których się wyczekuje; to historie, które wiemy, że musimy przeczytać, bo ciekawość zżera nas od środka. Wygłodniali śledzimy autora i jego poczynania, rzucamy się na każdy strzęp informacji, jaki się nam podrzuca, by z tych urywków składać sobie powoli, ale systematycznie obraz tego, co nas czeka. Dodajemy jeden do jednego – pamięć poprzednich tomów łączymy z oczekiwaniami wobec kontynuacji – i z pewną obawą, ale i takim przyjemnym mrowieniem wyglądamy znaku: czy to już? 

Na trzeci tom przygód swojego bohatera Jarosław Wilk kazał długo czekać swoim czytelniczkom. Czy to dobrze? Dziś wiem, że tak, bo chociaż chciałoby się łyknąć coś na szybko, lepiej pozwolić temu dojrzeć. Szczerze mówiąc, nie dziwi mnie, że autorowi trudno było się rozstać z tą historią - mnie również było trudno. Pana Wilka tam i z powrotem próbowałam sobie dawkować – planowałam czytać rozdział, może dwa, a góra trzy dziennie, by jak najdłużej pozostać z tą opowieścią. Nie wyszło, ponieważ im głębiej wchodziłam w wilczy klimat, tym trudniej było mi się wyrwać z tego literackiego świata.




Książkę przeczytałam też drugi raz – już w wersji drukowanej. Zarwałam kawał nocy (domyślam się, że nie tylko), by ta moja recenzja była pełna i adekwatna do treści. Recenzję napisałam już wcześniej, ale zostawiłam sobie furtkę, by ewentualnie coś dopisać, ująć lub może zmodyfikować. Powiem Wam jednak, że nie ruszam całości – moje zdanie na temat Pana Wilka tam i z powrotem nie zmieniło się.

Jakiś czas po przeczytaniu drugiego tomu, rozmawiałam z Wilkiem na temat kontynuacji. Jarek powiedział, że mnie zaskoczy i powali, w co ja oczywiście nie uwierzyłam. Nie chciałam nawet podchodzić zbyt entuzjastycznie do obiecanych rewelacji, żeby się po prostu nie rozczarować. Znacie to uczucie, kiedy wiele sobie obiecujecie, a potem przychodzi wielka, potężna fala żalu? Tego się obawiałam.

Znowu to zrobił


Już przy okazji recenzowania drugiej części przygód Wilka byłam pod wrażeniem tego, że autorowi udało się mnie zaskoczyć, co - przyznacie sami – rzadko się zdarza w przypadku kontynuacji. Myślę sobie jednak, że to chyba taki znak rozpoznawczy Jarosława Wilka – z książki na książki, ze strony na stronę jest coraz lepiej, bardziej intrygująco i... inaczej? W trzecim tomie autor pobił sam siebie, co wydało mi się niemożliwe. Znowu to, Skubaniec, zrobił!

Za sobą zostawiał wszystko, przy sobie nie miał nic, a przed sobą tylko to,
w co sam już nie wierzył.
Można śmiało powiedzieć, że nasz bohater Wilk ewoluował. Co prawda to nadal nieokrzesany osobnik, który kocha kobiety i dobre wino, a wieczory doprawia szczyptą szaleństwa i nietuzinkowej seksualności, ale... coś się zmieniło. Nasz Wilk dorasta – na szczęście nie dziadzieje. Po niewybrednych ekscesach przychodzi czas na zadumę nad życiem i konieczność walki o jutro, a jest o co walczyć. W obliczu śmierci przyjdzie naszemu bohaterowi zmierzyć się i z chorobą, i (przede wszystkim) z sobą samym. Taki rachunek sumienia zaprowadzi nas w te zakątki wilczego serca, których nie mieliśmy okazji odwiedzić wcześniej, ba! my nawet nie mieliśmy pojęcia, że one w ogóle istnieją! Gotowi na pełną emocji podróż w głąb wilczej, ale i swojej własnej duszy? 

Gówna wokół nas przecież jest bez liku.
Trudno czasem się nie umazać.

Jarosław Wilk zakrzywił czasoprzestrzeń, totalnie zbijając mnie tym zabiegiem z tropu – Pan Wilki tam i z powrotem to powieść wielowymiarowa. Tej wielowymiarowości dopatrywać się możemy nie tylko w mnogości miejsc i czasów, które przyjdzie nam odwiedzić, ale przede wszystkim w znaczeniu tej powieści. Myślę, że każdy podejdzie do niej inaczej, ale zawsze zgodnie z własnymi doświadczeniami, wierzeniami i z właściwą sobie emocjonalnością. Autor podrzucił nam tyle ważnych i często bardzo trudnych tematów do przemyśleń, że po prostu trudno przejść obok tych zaczepek obojętnie... Nie da się czytać tej historii bezkrytycznie, tępo przyjmując do wiadomości i bezwolnie przyglądając się kolejnym scenom – nie, to się czuje, o tym się myśli i właśnie tu dostaje się małe ziarenko prawdy o świecie, życiu i miłości – czy wykiełkuje? Warto przekonać się osobiście. 

Wyważona opowieść o miłości


Książkę przeczytałam z przyjemnością – z pewną obawą, owszem, ale ta szybko usunęła się w cień. Bałam się tego, że autor całkiem "znormalnieje", nachalnie waląc w ciężkie tony, i zabierze to, za co polubiłam jego powieści: niebanalny dowcip, którym mnie totalnie oczarował już na samym początku mojej wilczo-czytelniczej podróży, niebłahą erotykę – wiecie, uwielbiam takie dobrze poprowadzone wątki, które rzeczywiście mają znaczenie i wartość dla akcji – oraz naturalną, niewymuszoną emocjonalność. 




O tej emocjonalności mogłabym wiele powiedzieć, bo to chyba jeden z najtrwalszych haczyków, na które dałam się złapać. Emocje u Wilka są absolutnie obezwładniające: to taka mieszanka wybuchowa, w której raz wyczujemy słodycz, by chwilę później spijać soki pełne goryczy. Brzmi znajomo? Z pewnością z głównym bohaterem można poczuć tę bliskość – taka ludzką, normalną więź, którą chciałby się pielęgnować. Ale to nie wszystko! W tym miejscu dzieje się coś dziwnego, a my wchodzimy z Wilkiem na nowy poziom odczuwania, przenosząc się w takie zakątki, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Zaskoczenie, szok, porządna dawka wstrząsów i takie ciche westchnienie, kiedy kolejna strona już za nami... Wilk pozostawia nas z wielkim pytaniem o sens wszystkiego, a kiedy rzuca nam pod nogi kolejne kłody... cóż, trafia w bardzo czułe strony. Miejcie jednak na uwadze, że wszystko (a przynajmniej zdecydowana większość opowieści) doprawione jest dobrym humorem, barwnymi wspomnieniami, pozytywnymi akcentami – to się po prostu świetnie czyta, bo nigdy nie wiemy, co na nas za chwilę "spadnie".

Pamiętacie Mruka? Matko, uwielbiałam tego kociaka, którego – przypomnijmy sobie – Wilk skutecznie zamroził. Mogę Wam jedynie zdradzić, że nie było to jego – Mruka – ostatnie miauknięcie. Futrzak będzie miał jeszcze wiele dobrego do powiedzenia w tym swoim kocim, mocno zadziornym i kompletnie popieprzonym stylu. 


Pan Wilk dotrze wszędzie? ;)


Początkowo zastanawiałam się, po co autor tak kombinuje, fundując nam podróż w czasie i przestrzeni. Podejrzewałam, że to po prostu spierniczy, że przedobrzy, ładując nam zbyt wiele, ale wybrnął. Dziś mogę przyznać, że struktura tej powieści jest bardzo dobrze przemyślana – nie znajdziecie tu zbędnych zapchajdziur, które kompletnie niczemu nie służą, ponieważ wszystko ma sens i tworzy zgrabną całość.

Tak w ogóle, to na tym skończę, bo złego słowa nie mogę powiedzieć o tej historii, co mnie niemiłosiernie wnerwia. Mogę Was jednak zapewnić, że jeśli pokochaliście Wilka z poprzednich części, pokochacie i tego – inaczej, na innym poziomie, ale wkręcicie się w tę opowieść. Nie zabraknie wybuchów śmiechu, chwili zadumy, szybszego bicia serca i kręcącej się w oku łezki – emocjonalny miks? Owszem. Jeśli czytacie dla emocji, lubicie inteligenty dowcip i ciekawi Was, co też ten autor tym razem wymyślił, zachęcam do lektury Pana Wilka tam i z powrotem. Jesteście gotowi na fascynującą podróż w iście wilczym klimacie?




Na koniec powiem Wam, że mam przyjemność być ambasadorką trzeciej książki Jarosława Wilka, ale nie chwalę tej historii, bo kopnął mnie taki zaszczyt. Miałam okazję najpierw zapoznać się z opowieścią, a dopiero potem zdecydować, czy w ogóle chcę być "jej częścią". Przeczytałam i nie miałam już żadnych wątpliwości. Z przyjemnością napisałam rekomendację na okładkę i z radością dzisiaj polecam Wam tę książkę, bo warto. Po prostu.

Trochę się z autorem pośmialiśmy, że literackie wilki i "puchatki" raczej nie chodzą parami (jeśli znane są Wam preferencje naszego bohatera, zrozumiecie), a jednak... czasem życie zaskakuje, bo jest totalnie nieprzewidywalne, jak ta opowieść...




Kochani, już wkrótce na stronach wszystkich Ambasadorek ruszają specjalne akcje – dobre, wartościowe działania, które Wam pozwolą zdobyć książkę, a innym dadzą nadzieję. Jarek kupił mnie tym pomysłem – absolutnie rozwalił system. O co chodzi? O pomoc kobietom w potrzebie. Reszty dowiecie się już na dniach!




Bądźcie na bieżąco: Pan Wilk
Jeśli chcecie kupić książkę tradycyjnie: zerknijcie tu.
Reszta potem :)