czwartek, 12 października 2017

To tylko "30 sekund" – S. Kubryńska




To nie jest zwykła wojna. Wojny zaczynają się i kończą. Ta wojna nie kończy się nigdy. Ona trwa, jak tradycja, część kultury homo sapiens, przekazywana z pokolenia na pokolenie opowieść o niej nie niesie ze sobą wcale żadnych nadziei na zakończenie. To wojna, gdzie jesteś ofiarą tylko dlatego, że jesteś kobietą.



Intrygujący tytuł, nie mniej intrygująca autorka, którą zdążyłam już poznać przy okazji lektury jej innej książki. 30 sekund to opowieść niebanalna, niemalże surowa. Sylwia Kubryńska kolejny raz uderza w polskie realia i po wnikliwej obserwacji rzeczywistości, raczy nas jej smakiem – gorzkim, zawsze gorzkim...

To tylko 30 sekund


Ile można zrobić w 30 sekund? Jak znacząco pół minuty może wpłynąć na całe przyszłe życie kobiety? I czy warto dla tego urywku chwili poświęcić siebie? Czasem nie zastanawiamy się nad tym, do czego zaprowadzi nas żądza, czego możemy oczekiwać po kilku chwilach. Idziemy, robimy to, czego się od nas wymaga – bo takie już nasze "przeznaczenie" – gubiąc w tym wszystkim siebie. Sylwia Kubryńska kolejny raz podsuwa nam niezły, bo pokaźny kąsek do przełknięcia – zapewniam Was jednak, że to nie delicja, którą można się rozkoszować, ale naszpikowany bólem, beznadzieją i ostatecznością kawał zimnego, gęstego szlamu. Łykniecie?




Już podczas lektury tej książki doszłam do wniosku, że nie powiem Wam o niej nic konkretnego, bo po co ograniczać się do szczegółów, które sami możecie przyjąć we właściwy sobie sposób, niż skupić się na całości? O czym jest ta książka? O kobietach – to właśnie one stanowią sedno tej opowieści. Autorka otwarcie mówi o losie współczesnej kobiety, a wplatając w treść historię z dawnych (bardzo, bardzo) czasów, zwraca naszą uwagę na fakt, że w sumie niewiele się zmieniło. Nie jest to jednak czcze gadanie i bezpodstawne rzucanie mięsem – absolutnie! Między fabułę wplotła autorka porządny materiał – wyciąg z polskiego prawa. Mamy tu zatem przede wszystkim historię młodej kobiety (Marysi), a tuż obok uzupełnienie w postaci konkretnego "zapisu". Powiem Wam, że przyrównując jedno do drugiego, można doznać pewnego olśnienia – mam nadzieję, że na kogoś taka forma podziała i zmusi go do zastanowienia się nad rolą kobiety we współczesnym świecie.

Tematyka książki? Jest kontrowersyjnie, bo i poruszane przez autorkę problemy są na czasie. Aborcja, współżycie, miłość, smutek, brak akceptacji swojej osoby oraz zależność kobiety od mężczyzny i różnice między płciami. 

Ważne sprawy


30 sekund to ciekawa lektura. Uczy – dzięki przytoczonym zapiskom prawnym – wprowadza lekki niepokój (nasza główna bohaterka wiele przeszła i jeszcze wiele przed nią) oraz zmusza do refleksji nad rolą kobiety – kiedyś i dziś.

Jest taki moment w życiu kobiety, kiedy zaczyna wychodzić z jakiejś skóry. Kiedy zaczyna zdejmować maskę. Kiedy ma już dość i to nie tak dość, żeby wyjść na manifestację, żeby dźwigać transparent. Ale jej DOŚĆ jest wielkim protestem, protestem, który nie tylko każe wyjść na ulicę. To protest, który każe wyjść z ROLI.

Pewne trudności może przynieść styl. Książki nie czyta się płynnie, chociaż w gruncie rzeczy jest napisana dobrze - po prostu styl autorki jest, jaki jest. Albo przywykniemy i popłyniemy z nurtem, albo będziemy się trochę męczyć, a zagłębianie się w opowieść nie przyjdzie nam łatwo. Mnie nie przyszło, ale byłam szalenie ciekawa, jak to wszystko się skończy, a właściwie – do czego to prowadzi, bowiem na początku trudno jest określić jakikolwiek cel, choć zamysł rozbroimy dość sprawnie.

Myślę, że to książka nie tylko dla kobiet, choć w większości to właśnie płeć piękna coś z niej wyciągnie: może nabierze siły do walki, może zechce wyjść z roli albo w ogóle uświadomi sobie, że jakakolwiek została jej narzucona.

Książka jest ważna. Porusza współczesny temat, opowiada o współczesnych kobietach – o każdej z nas, bo przecież wszystkie i każda z osoba mogłyśmy (i jeszcze możemy) znaleźć się w pewnych sytuacjach, kiedy odbierze nam się możliwość decydowania o sobie, o swoim ciele. Treść jest jednoznaczna, brutalna, bezpardonowa – tu się nie domyślamy, ale dostajemy konkret do przemyślenia – nie obejdzie się bez poszukiwania siebie między kartami. I nie jest ważne, w co wierzycie, jakie macie doświadczenia, co Was spotkało – jeśli jesteście kobietami, to opowieść, która na pewno trafi w wiele czułych punktów.

Jeśli dacie się wkręcić w styl i mocno zaangażujecie w treść, wyciągniecie z tej historii wiele – ile? To już zależy od Was. Warto przeczytać.