poniedziałek, 13 listopada 2017

Czyżby zaiskrzyło?: "Pan Przypadek i kobietony" J. Getner

(...) pan zawsze dochodzi do prawdy. Taki ma pan feler.

Jacek Getner powraca z kolejnymi przygodami Jacka Przypadka. To już szósty tom! Pan Przypadek i kobietony to książka, która była dla mnie bardzo przyjemnym zaskoczeniem. W końcu polubiłam głównego bohatera, do którego z początku (przy okazji lektury innych tomów) nie zapałałam sympatią – prawdę mówiąc, był mi ten Przypadek kompletnie obojętny. Do czasu. Tym razem mogę z uznaniem i pewną ulgą przyznać, że nieco kontrowersyjny i dziwny w swej normalności samozwańczy detektyw wreszcie zgrał się z moimi upodobaniami – a może to ja w końcu spojrzałam przychylnym okiem na tego nieokrzesanego szaleńca? 

Trzy zajmujące zagadki


Lubicie kryminalne zagadki? Ja uwielbiam, choć ostatnio rzadko czytam kryminały, tłumacząc to krótkim: tak wyszło. Nie mogłam sobie jednak odmówić przyjemności, by przeczytać przedpremierowo szósty tom przygód Przypadka i dodatkowo podzielić się z autorem moimi wątpliwościami, ale też nie szczędzić mu pochwał. I chyba to zachwyca mnie najbardziej – myślałam, że między mną a głównym bohaterem nigdy nie zaiskrzy, a tu proszę... Nigdy nie mów nigdy!




Wielcy wodzowie zawsze sami hodują swoich morderców.

Zastanawiałam się, ile Wam powiedzieć, by nie zepsuć przyjemności z czytania. To trudne, ponieważ historie są tak skonstruowane, że trzeba się mocno nagimnastykować, by zaprezentować, ale pozostawić element zaskoczenia... Na pewno warto zaznaczyć, że tym razem autor wziął na tapet kobiety, ale nie takie zwykłe (mam nadzieję!), a ich szczególną odmianę – kobietony. Wiecie, czasem zrozumienie jednej kobiety to wielkie wyzwanie dla świata, ale wyobraźcie sobie zgromadzenie wielu takich w jednym miejscu, a na dodatek jakiś punkt zapalny. Wśród tylu zróżnicowanych, a przy tym połączonych w jakiś sposób kobiecych sylwetek, trudno wytypować tę, która jest winna. Dokładając do tego pierwiastek męski – cóż... będzie się działo!

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na humorystyczne podejście do tematu. Naprawdę, jak nigdy nie mogłam wczuć się w odcienie komizmu przypadkowych książek, tak ta wywołała u mnie ciąg parsknięć, lekki uśmieszek i chęć odszukania tak karykaturalnych postaci w swoim otoczeniu. Daleko szukać nie musiałam – te szalone kobietony naprawdę istnieją!



Zaszła tu pewna zmiana


Mogłabym wymienić wiele czynników, które miały wpływ na mój odbiór tej powieści. Nie jest to mój pierwszy kontakt z przygodami Jacka Przypadka i wiem, że nie będzie to też ostatnie spotkanie. Tym razem coś się zmieniło i to zdecydowanie na plus! Tym razem nie chciałam się od tej opowieści oderwać, więc z zapałkami w oczach czytałam do oporu, byle tylko poznać zakończenie. Finał szóstego tomu jest zaskakujący, bowiem zapowiada ciąg dalszy, który równocześnie pozwoli nam na mały skok w przeszłość. Już nie mogę się doczekać kontynuacji!




W każdej książce dostajemy trzy zagadki, które połączone są przede wszystkim sylwetką głównego bohatera, ale nie tylko - począwszy od pierwszego po ostatni (na razie) tom możemy obserwować pewną ciągłość. Zaskoczę Was jednak i być może zachęcę do sięgnięcia po którąkolwiek z części: można śmiało sięgnąć po tę środkową czy nawet końcową i wciąż czerpać radość z lektury. Dlaczego o tym wspominam? Jacek Getner tworzy odrębne historie, które stanowią jedną większą i przede wszystkim spójną całość. Można śmiało lawirować pomiędzy książkami, bez obawy przed utraceniem  gdzieś po drodze "tego czegoś". Przyznaję, że to mnie intryguje, ponieważ nie mam pojęcia, jak autor to robi! Jestem pełna podziwu, bo rzucane ni to od niechcenia informacje dotyczące spraw już zakończonych, jedynie podsycają nasze zainteresowanie, budząc w nas potrzebę zgłębienia przeszłości Jacka Przypadka. Czytaliście kiedyś cykl, który byłby prowadzony w podobny sposób? Mnie zdarza się to po raz pierwszy.

Kryminały Jacka Getnera są wyjątkowe również ze względu na mocno zminimalizowany poziom brzydoty i pominięte opisy aktów - to wielki plus, o czym wspominam już kolejny raz – ponieważ autor pozostawia czytelnikowi spore pole do popisu, podrzucając jedynie fakt, a proponując rozwinięcie sceny we własnym zakresie. Uwielbiam mocne sceny ociekające krwią, co nie oznacza, że nie cienię sobie zaproponowanych przez pisarza rozwiązań. Tak jest dobrze.

Książkę czyta się bardzo szybko, bowiem zaproponowane nam zagadki są interesujące, a podawane – od czasu do czasu – tropy zmuszają nas do wzięcia udziału w wielkiej grze. Często nie wiemy, jak zakończy się intryga, czasem mamy jakieś podejrzenia, które po czasie okazują się błędne i tylko raz na kilka spraw udaje się nam rozwiązać zagadkę. Taki trening myślenia, ciągłe kombinowanie i podsycanie detektywistycznych zapędów wyjątkowo przypadły mi do gustu.

Abstrahując od treści, na uwagę zasługuje postawa autora, który oddaje sprawy w ręce czytelników - tak została wybrana okładka tego tomu – a niektórym bohaterkom nazwisk użyczyły blogerki, m.in. Kasia z Poligonu Domowego, dzięki której w ogóle trafiłam na przypadkowe przygody. Autor udowadnia, że można doskonale współpracować z czytelnikami, by pozostając sobą i realizując swoje cele, dać przy okazji blogerom (i nie tylko) realny wpływ na całokształt opowieści. Wspaniale być tego częścią.


Dziękuję pięknie autorowi za możliwość bycia malutką częścią tej historii. Książkę czytałam jeszcze w wersji surowej i... mogłam się dowolnie pastwić nad tekstem. Wiele tego nie było, co tylko uświadamia mi, jak rzetelnie Jacek Getner podchodzi do sprawy, wciąż szlifując swój pisarski warsztat i za każdym razem dając nam jeszcze lepszą (od poprzedniej) historię. To cieszy najbardziej.