niedziela, 19 listopada 2017

Jaki jest, każdy widzi: "Świat kupek" T. Pratchett



Kupa nie zawsze przyniesie szczęście, ale na pewno jest pożyteczna.



Kilkanaście lat temu odbywałam regularne wyprawy do Świata Dysku. Świat ten (w kształcie dysku, żeby nie było wątpliwości) opiera się na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie olbrzymiego żółwia, który wytrwale płynie przez wszechświat. To miejsce niesamowite, pełne niezwykłości – bliskie nam, choć wynaturzone. Niewątpliwie Terry Pratchett był jednym z pisarzy, po którym można się było spodziewać wszystkiego, a nawet jeszcze więcej. To "jeszcze więcej" może być na przykład opowieścią o kupkach – żartobliwą, z przymrużeniem oka, ale ważną i wartościową. Dziś opowiem Wam o Świecie kupek – historii, która rozbraja.

Przedmowa i pomocna rada dla rodziców od panny Felicity Beedle

Co zdradzać dzieciom na temat realnych spraw świata ludzi, pozostaje kwestią nieodmiennie bliską wszystkim rodzicom. Tradycyjnie, prośby młodych osobników o oświecenie w kwestii, skąd się biorą dzieci, można zwykle bez znaczących szkód pokierować w stronę bocianów i grządek kapusty. Chociaż kiedy dziecię osiąga – powiedzmy w ten sposób – wiek zrozumienia, rodzic winien spiesznie dopilnować, by zostało rzetelnie poinformowane. W dobrze prowadzonym domostwie powinno to być osiągalne bez przesadnych rumieńców, o ile rodzice są rozsądni.
Jednakże gorąco wierzę, że unikanie tłumaczenia dzieciom, co wpada do środka i co wypada z ich ciał, sprawia, że temat staje się wstydliwy, ze skłonnością do wywoływania nerwowego chichotu. To, co zjadamy, a następnie wydalamy, odgrywa istotną rolę w ludzkim społeczeństwie, zwłaszcza tym, co z dumą określamy społeczeństwem cywilizowanym. Z doświadczenia wiem, że sposób myślenia inteligentnych rodziców, kiedy stykają się z tym tematem, kieruje się zwykle pomiędzy dwa stolce, że tak się wyrażę. Z pewnością stać nas przecież na coś więcej niż stwierdzenie, że to nieładne.
Naszym kluczem będzie tu wspólnota ludzka. Królowie, królowe, a nawet osoby podobne do lorda Vetinariego, muszą przecież jeść i wydalać. Czemu zatem miało by to powodować komentarze lub żarty? Postanowiłam więc wysłać młodego Geoffreya na krótką przechadzkę po tym, co możemy uznać za odwrotną stronę naszego świata, by oglądał ją z zainteresowaniem, z ciekawością i ze zdrowym rozsądkiem – w końcu nieczystości jednego człowieka są kompostem dla innego. W tej konkretnej sprawie muszę zaznaczyć, że wychowałam się na wsi, gdzie nocne nieczystości cotygodniowo zakopywano w ogrodzie, na gruncie specjalnie na ten cel przeznaczonym. Pamiętam, wraz z wieloma innymi mieszkańcami wsi, że w następnym roku rosły tam pomidory, choć nikt ich nie sadził – i były to naprawdę piękne pomidory!
Jak powiadają, co odpływa, to powraca, choć nie musimy się przyglądać, kiedy nas mija. Ale zachowywanie się jak koty i wiara, że jeśli czegoś nie widzimy, tego nie ma, to sposób myślenia, który nie uchodzi w eleganckim towarzystwie. Bez nawozu, bez gnoju nie istniałoby rolnictwo, a bez rolnictwa nie byłoby ludzi wartych uwagi.
Tak więc dedykuję tę książkę mojemu staremu przyjacielowi, Harry’emu Królowi, człowiekowi, który gnój potrafi zmieniać w złoto.


Młody Geoffrey przyjeżdża do Babci z wizytą. Dzieci znudzone szybko znajdują sobie coś do roboty, a wrodzona ciekawość często pcha je w stronę dziwnych pomysłów. Chłopiec postanawia kolekcjonować kupki wszystkich żyjących w Świecie Dysku zwierzątek, by finalnie otworzyć Wielkie Muzeum Kupek i, być może, coś na tym kiedyś zarobić. Geoffrey jest przekonany o tym, że ludzie będą odwiedzać to miejsce, by podziwiać zgromadzone przez niego eksponaty. Co więcej, dostaje porządne wsparcie od dorosłych, którzy zachęcają go do poszukiwań – pomagają spełniać te dziecięce marzenia.





Chłopiec poznaje ludzi, którzy na co dzień obcują z tym "surowcem", poznaje znaczenie kupki w życiu człowieka, zwierzątek, ale również możliwości jej wykorzystania w pirotechnice, medycynie, zabawie! czy biznesie, po prostu. Moi Drodzy, na fekaliach można zarobić i musicie wiedzieć, że to całkiem opłacalny i niezwykle ważny dla ludzkości biznes, choć może do najprzyjemniejszych nie należy.

Na czym ten świat stoi?

Na rynku książki znajdziecie mnóstwo publikacji, które poruszają tematykę wydalania. Nic w tym dziwnego, bowiem dzieci są po prostu ciekawe świata, który je otacza, ale też zainteresowane funkcjami swojego ciała. Poza tym kupka to temat rzeka, który można ruszyć (można i kijem) z wielu stron, a i tak zawsze sporo zostanie do dodania. Oczywiście kolejne tematy do rozmów rodzą się w trakcie lektury i wierzcie mi – dzieci są uważniejszymi obserwatorami rzeczywistości, niż nam, dorosłym, się wydaje. Zawsze zaskakują.

Powrót do Świata Dysku uważam za udany. Tym razem ruszyłam na wyprawę w towarzystwie córki, która chyba podeszła do motywu przewodniego z większą powagą niż ja. Historia o kupkach – tak, to naprawdę jest opowieść o fekaliach (standardowych, egzotycznych, pospolitych i wyjątkowych) – działała na nas dwojako: mnie bawiła (prawie do łez), u Ewy uruchomiła strumień pytań: Jak? Po co? Dlaczego? – każda sytuacja wymagała rozłożenia na czynniki pierwsze i muszę przyznać, że to były naprawdę poważne rozmowy (o rolnictwie, ludzkim ciele, znaczeniu pieniądza, pomyśle na biznes, ludzkiej pracy i szacunku). Nie spodziewałam się takie odbioru tej historii!

Świat kupek to historia przezabawna – opowieść panny Felicity (wziętej autorki literatury dziecięcej w Świecie Dysku) uzupełniona została o przypisy do treści, które wywołują salwy śmiechu, ale też wyjaśniają to i owo. Bajka jest spójna, doskonale skomponowana, przemyślana i... naprawdę  trudno to przyznać, ale czytałam o tych wszystkich kupkach z ogromną przyjemnością, a wielkie poszukiwania kolejnych eksponatów okazało się wciągające. Serio, byłam ciekawa, jak skończy się ta opowieść.

Książkę trzeba, bo nie można inaczej, traktować z przymrużeniem oka. Przedstawiona w niej opowieść est tak absurdalna, że naprawdę trudno podejść do niej na poważnie, choć – jak zaznaczyłam – niesie wartościowe treści. Historia uzbrojona została w adekwatne do treści ilustracje. Kiedy tak się im przyglądam, dochodzę do wniosku, że trzeba mieć naprawdę spore poczucie humoru, by zilustrować tę opowieść.



Jeśli macie ochotę na powrót do Świata Dysku lub po prostu chcecie podsunąć dzieciom opowieść o rzeczy ludzkiej – warto o tym rozmawiać! – Świat kupek z pewnością przypadnie Wam do gustu, a przy okazji pozwoli wyrwać się na jakiś czas do miejsca, w którym temat tabu to przeżytek.