poniedziałek, 20 listopada 2017

Klimatyczna wyprawa w przeszłość: "Imię Pani" Krzysztofa Koziołka



(...) szukanie mordercy było jak układanie puzzli: trzeba było przyglądać się każdemu pojedynczemu elementowi a jednocześnie mieć ogląd na całość.



Lubicie literackie wyprawy do przeszłości? Ja uwielbiam, pod jednym jednak warunkiem: wiarygodność to podstawa. Nie mam na myśli powieści historycznej, która niestety często jest nośnikiem "suchej" wiedzy, ale myślę o kryminałach retro – opowieściach, które poza ciekawą fabułą muszą pozwolić czytelnikowi na wtopienie się w odpowiedni klimat, wejście w nastrój "tamtych lat". Kryminał retro to nie lada wyzwanie dla autora, bowiem  łatwo jest tu przedobrzyć, co objawia się naszpikowaniem treści zbędnymi zapychaczami, byle tylko przekonać czytelnika, że to faktycznie ten czas; nie trudno też o zbytnią pobłażliwość – czasem dostajemy historię, która mogłaby się zdarzyć tu i teraz, a nam nie zrobiłoby to większej różnicy (no i gdzie ten klimat?!); i ostatnia retro pułapka: zakłamanie ówczesnej rzeczywistości, no bo komu chciałoby się sprawdzać, czy tak właściwie było, czy tak mogłoby być?

Na szczęście wielu autorów rzetelnie przykłada się do pracy nad swoimi dziełami – niezliczone godziny poświęcają na chłonięcie ducha przeszłości, a potem rzetelnie oddają nastrój, którym zdążyli nasiąknąć. Z takiego podejścia do tematu powstają takie książki jak Imię Pani – Krzysztof Koziołek wykonał kawał świetnej roboty, by zabrać nas w niezwykle klimatyczną podróż.


Głosy przeszłości


Mamy grudzień 1934 roku. Mroźny wiatr liże stare mury klasztoru, ciężkie myśli przytłaczają spragniony wypoczynku umysł, wyczekiwany urlop dłuży się niemiłosiernie, a Was męczą towarzystwo gospodarzy i bezczynność, do której nie przywykliście. Ten stan zawieszenia nie trwa jednak długo. 




Początkowo stoicie z boku, wnikliwie śledząc rozwój wypadków; kalkulujecie, rozważacie wszelkie za i przeciw, sprawdzacie ślady, w myślach rekonstruując każdy krok prowadzący do niefortunnego wypadku. A wszystko pozwala Wam dojść do wniosku, że to, co zaszło w klasztornej toalecie, nie może być dziełem przypadku. Wkrótce jesteście już przekonani o słuszności swoich podejrzeń... Choć wiadomo, że nieszczęścia chodzą parami, trudno wyjaśnić dramatyczną ich plagę, która pochłania kolejne istnienia.

Gustaw Dewart, jak na prawdziwego komisarza kryminalnego przystało, stara się odkryć prawdę, choć lokalna policja"zdecydowanie mu tego zadania nie ułatwia. Niestrudzony poszukiwacz prawdy działa zatem na własną rękę, a w czasie tego samozwańczego śledztwa przyjdzie mu stawić czoła nie tylko prawdzie, ale też przeszłości.

To jednak nie wszystko. Oczywiście rok 1934 był dla Gustawa szalenie ważny, jednak sprawa, która nie daje mu spokoju, ma korzenie sięgające głębiej, niż się początkowo wydaje. Podążając śladami przeszłości, trafimy do roku 1622 – tu historia zaczyna swój bieg. Małomiasteczkowy klimat lat trzydziestych, ciężka kotara milczenia oraz dziwnie nieustępujące uczucie niepokoju to tylko niektóre z elementów składających się na wyśmienitą ucztę czytelniczą.  


To się czyta!


Krzysztof Koziołek stworzył wyjątkowo dobrą powieść, która zachwyca nie tylko frapującą fabułą, ale przede wszystkim tym pełnym napięcia, zwiastującym tragedię klimatem starych murów otulonych zimową aurą. Czytając Imię Pani, mamy szansę przenieść się na dłuższą chwilę w przeszłość, która nie zgotuje nam ciepłego powitania, ale zamiast tego porządnie zmrozi krew w żyłach i... zmusi do przyjęcia na siebie roli niemego obserwatora, przed oczami którego toczy się walka z czasem, skażoną dramatem duszą oraz zdrowym rozsądkiem. 




Na uwagę zasługuje elektryzujący styl, z pomocą którego autor serwuje nam opowieść tak dobrze skonstruowaną, że można by ją uznać za prawdziwą. Język powieści jest dynamiczny, co zaskakuje, zważywszy na ilość i szczegółowość opisów. Dialogi są konkretne i, co cieszy, brak im sztywności – nie mdlą, ale wprowadzają nas w różnorodne stany emocjonalne – raz bawią (oj, dowcipu tu nie brakuje), by za chwilę wycisnąć z nas łezkę czy dwie. Kiedy trzeba nasz bohater potrafi się zachować jak na wychowanego i wysokiego rangą komisarza przystało; kiedy można rzuci jednak soczystym mięchem, by dosadnie wyrazić te myśli, które chodzą nam właśnie po głowie – szczególnie podczas lektury niektórych fragmentów. Warto jednak zaznaczyć, że tam, gdzie należało, autor nie poskąpił nam "mnisiej stylizacji". Ta zmienność dodaje powieści swoistego kolorytu.

Mnogość szczegółów, dokładność opisów miejsc, w których toczy się akcja, oraz potężna dawka ciekawostek, pozwalają nam poczuć się tak, jakbyśmy tam byli i wraz z Gustawem brnęli w tę wątpliwej przyjemności podróż – być może donikąd. Trudno nie podążać tą wyznaczoną naszemu bohaterowi ścieżką, ponieważ wciąż dręczą nas pytania o to, kto zabił, dlaczego, i jak do tego doszło? Stajemy więc ramię w ramię z Dewartem, znosząc wszelką niewygodę, by odkryć prawdę.




Spędziłam z Imieniem Pani dwa wspaniałe, pełne rozważań i prób rozwiązania zagadki wieczory. Nie odkryłam prawdy od razu, choć uważnie śledziłam każdy szczegół tej historii, starając się połączyć pozornie niepasujące elementy krwawej układanki. Nie chciałam wracać z tej wyprawy, ponieważ bawiłam się wyśmienicie, a podrzucane wciąż przez autora mylne tropy, zwiększały jedynie mój apetyt na więcej i – co chyba oczywiste – wyprowadzały mnie z równowagi, bo nijak nie potrafiłam połączyć danych mi fragmentów w jakąś sensowną całość. Nasiąknęłam nieco tym retro nastrojem – na tyle, że chciałabym przeczytać coś jeszcze właśnie w takim stylu. 




Poszukujecie kryminalnej rozrywki na wysokim poziomie w iście zimowym klimacie, który mocno trąci zapachem starych murów? Imię Pani będzie idealne – to historia, z którą warto spędził mroźny wieczór. Dacie się porwać w lata trzydzieste, choćby na chwilę?



Zapraszam na stronę poświęconą książce =>Imię Pani.

Premiera książki już 23 listopada! Jeśli nie czytaliście zapowiedzi, która pojawiła się kilka dni temu na blogu, zachęcam Was do lektury => tego wpisu <=. Warto się odpowiednio nastroić!

Książkę dostaniecie => tutaj. Polecam :) I koniecznie przeczytajcie => wywiad!