poniedziałek, 4 grudnia 2017

Podsumowanie listopada


Aż trudno uwierzyć, że to już grudzień... Zanim jednak na stałe wejdziemy we świąteczny klimacik, wróćmy na chwilę do listopada. Zapraszam Was na podsumowanie miesiąca – w telegraficznym skrócie.





Mogłabym narzekać, że wciąż brakuje mi czasu na pisanie, czytanie czy jakieś konkretne działania socialmediowe, że chciałabym lepiej, więcej i bardziej systematycznie. Listopad zleciał mi błyskawicznie; czas dzielony między rodzinę, pracę, bloga, magazyn, hobby i takie typowe "trzeba", skurczył mi się do granic możliwości. Mogłabym, ale to marudzenie kompletnie niczego nie zmieni, więc po prostu opowiem Wam tym razem, jak było. 

Pamiętajcie, że klikając w tytuły książek, przeniesiecie się do pełnych recenzji :)


Patronat medialny








Krzysztof Koziołek zabiera czytelnika w klimatyczną, pełną napięcia i niewygodnych zdarzeń podróż. "Imię Pani" to kryminał retro w znakomitym, elektryzującym stylu – w sam raz na mroźne zimowe wieczory. Czytelnicza uczta w doskonałym wydaniu!


Kochani, zachęcam Was – tak na dobry początek do przeczytania wywiadu z Autorem, który pojawił się na blogu kilka dni po premierze książki => Najlepiej z książką biegać na golasa. 



Poza tym koniecznie zapoznajecie się z recenzją Imienia Pani => o tu, a do tego bądźcie czujni, bo już wkrótce ruszamy z konkursem!




Przeczytane w międzyczasie







Przed Wami stają otworem drzwi do historii fizyki – niestraszne będą już najważniejsze odkrycia z tej dziedziny ani nawet skomplikowane kosmiczne akcje, bez trudu bowiem odkryjecie początek, jak również równym krokiem będziecie poruszać się w stronę bliżej nieokreślonego końca. Trzeba przyznać, że taka wyprawa to coś niesamowitego, a fizyka podana w tak przystępnej formie po prostu nie sprawia większych problemów.









Chciałoby się mocniej, bardziej, ale w tej formie jest w porządku. Czasu nie zmarnowałam.


Zennor Compton, Twój rok z Bullet Bookiem 



Oczywiście można bez niego żyć i próbować – z całkiem niezłym skutkiem – organizować się na własną rękę, według własnego planu. Myślę sobie jednak, że kiedy dostajemy tak potężną dawkę inspiracji zebraną w jednym miejscu – grzechem byłoby z tego nie skorzystać.







Bądź pięknie zorganizowana to świetna alternatywa do wykonywanych samodzielnie plannerów. W sumie ten organizer ma wszystko to, co przeciętnemu człowiekowi jest do szczęścia potrzebne: coś dla ciała, duszy, sporo wątków organizacyjnych, wiele list i tabel, odpowiednią do niedługich notatek przestrzeń oraz dobrze rozpracowany system monitorowania. Motywuje, inspiruje, pozwala na ogarnięcie podstaw i ciut więcej. Do użytku na co dzień, na dobry początek bulletowej przygody.










Kolejny raz przyznaję z ulgą, że Thomas Arnold stanął na wysokości zadania. Autor nie poszedł na łatwiznę, nie podsunął czytelnikom błahej sprawy, ale stworzył tak zawiłą, misternie utkaną intrygę, że aż miło! 







Kolejny raz przekonałam się, że jednak te książki – z tej serii – wchodzą mi z niebywałą przyjemnością. To takie połączenie obyczajówki z jakąś kryminalną sprawą, która jest powiązana z pewnym niewygodnym faktem. Dlaczego niewygodnym? Bo trudno jest dokonać właściwego wyboru, nie sposób osądzić, brakuje właściwych odpowiedzi.








Prawdę mówiąc, miałam ochotę porzucić tę książkę i zapewne, gdyby nie to jedno opowiadanie, odpuściłabym mniej więcej w połowie. Zmarnowałam czas, by przekonać się, że nie każdy powinien pisać, po prostu. Nie mogę jednak uznać tej książki za dno. Dlaczego? Może Was przekona takie podejście do spraw, a może w każdym z tym opowiadań tkwi jakiś większy potencjał, którego ja nie dostrzegłam? Chyba po prostu zbyt wiele sobie obiecywałam, licząc na coś zupełnie innego...









Ach, co to za historia! Pierwsze spotkanie z powieścią autorki – K.C. Hiddenstorm – uważam za niezwykle udane. I pomyśleć, że pewnie sama nie zainteresowałabym się tym tytułem, bo jakoś niespecjalnie rzucił mi się w oczy wśród tego natłoku nowości i "starości" wydawniczych. Wracając jednak do sedna, czasem wystarczy opis wydawcy, by zachęcić mnie do lektury – to zgubne, wiem, bo te bywają mylące lub o wiele ciekawsze niż treść książki, ale czasem... Wiecie, to jedna z tych książek, od których nie chciałam się oderwać, bo po prostu musiałam – MUSIAŁAM – dowiedzieć się, dokąd dotrze główna bohaterka.








Przez krótką chwilę miałam ochotę odłożyć tę książkę, grzecznie podziękować autorce i zaproponować, że wyślę ją komuś, kto zrobi z niej większy użytek. Na szczęście chwile mają to do siebie, że mijają, a ta – ufff – szybko odeszła w zapomnienie. 








Lubicie kryminalne zagadki? Ja uwielbiam, choć ostatnio rzadko czytam kryminały, tłumacząc to krótkim: tak wyszło. Nie mogłam sobie jednak odmówić przyjemności, by przeczytać przedpremierowo szósty tom przygód Przypadka i dodatkowo podzielić się z autorem moimi wątpliwościami, ale też nie szczędzić mu pochwał. I chyba to zachwyca mnie najbardziej – myślałam, że między mną a głównym bohaterem nigdy nie zaiskrzy, a tu proszę... Nigdy nie mów nigdy!








Rzadko czytam książki, których akcja toczy się w Meksyku, właściwie nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć żadnego tytułu, który zabrałby mnie w te rejony. Małgorzata Sambor-Cao mnie tam zaciągnęła, a raczej rzuciła od razu w największe bagno, jakie mogłam sobie wyobrazić – to niewielki pokoik – sam środek piekła. 




Dziecięce klimaty








Wiecie, to takie wspaniałe uczucie, kiedy mamy dowód na to, że dzieciaki chcą czegoś więcej i starają się o to walczyć. To 25 dowodów – kompletnie różnych, wyjątkowych – które pozwalają nam sądzić, że w uczniach klas 1-6 drzemie ogromny potencjał, a żeby go wydobyć, trzeba jedynie dać dzieciom szansę – niby tak niewiele, a jednak aż tyle.

Książka jest doskonałym rozrusznikiem; akcja "Czytanie na dywanie" sprawdziła się u nas wyśmienicie, a uczniowie wykonali ilustracje do przeczytanej bajki.











Na rynku książki znajdziecie mnóstwo publikacji, które poruszają tematykę wydalania. Nic w tym dziwnego, bowiem dzieci są po prostu ciekawe świata, który je otacza, ale też zainteresowane funkcjami swojego ciała. Poza tym kupka to temat rzeka, który można ruszyć (można i kijem) z wielu stron, a i tak zawsze sporo zostanie do dodania. Oczywiście kolejne tematy do rozmów rodzą się w trakcie lektury i wierzcie mi – dzieci są uważniejszymi obserwatorami rzeczywistości, niż nam, dorosłym, się wydaje. Zawsze zaskakują.







Wakacyjna przygoda Lilki i jej rodzeństwa to ciepła, pełna humoru sytuacyjnego i pozornie prostych zagadek historia. Wchodzimy w świat widziany oczyma dziecka, które jeszcze nie do końca ogarnia rzeczywistość, ale to nic nie szkodzi – Lilka ma bowiem wybujałą wyobraźnię, z której korzysta niemal bez przerwy. Próby dojścia do prawdy, odkrycia sekretów i zdemaskowania podejrzanej ciotki Jadźki to nie lada gratka dla młodych czytelników, którzy z pewnością podejmą wyzwanie i wspólnie z naszą małą bohaterką spróbują rozwikłać zagadki. Ośmiolatka bierze nasze dziecko za rękę i zaprasza do wspólnej zabawy.









Opowieść Lilki przede wszystkim bawi i zmusza małego czytelnika do wytężenia szarych komórek. Jednak poza świetnie skrojoną intrygą (prawie kryminalną) dostajemy tu coś więcej – ciepłą i miejscami wzruszającą opowieść o relacjach międzyludzkich, historię walki o wspólne dobro i dowód na to, że współpraca popłaca. Treść zwrócona jest w stronę takich wartości jak miłość, poczucie bezpieczeństwa, przyjaźń i zrozumienie. To budująca i rozgrzewająca od środka historia – wartościowa i mądra. 





Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów



Prace nad trzecim numerem magazynu powoli dobiegają końca. Już wkrótce oddamy w Wasze ręce pachnący drugiem numerek, który z pewnością zainspiruje Was do... niejednego. 



Trzeci (i drugi) numer można nabyć na stronie www.blogostrefa.net/sklep. Wysyłki będą realizowane na początku stycznia.





Plany na grudzień



W grudniu sporo się będzie działo. Opowiem Wam pod koniec miesiąca (a może i wcześniej) o Wrocławskich Targach Dobrej Książki. Wydałam tam małą fortunę...

Poza tym w tym tygodniu ruszamy z konkursami, a mam dla Was kilka niespodzianek.

Oczywiście będzie wiele recenzji, w tym opinia o najlepszej książeczce dla  dzieci, którą przeczytałyśmy w tym roku! Zaskoczenie bardzo pozytywne. Jakie przyjemności będą na tapecie? Człowiek, który widział więcej, Aksamitny Królik, nowe książeczki autorstwa Tulleta, Nie odchodź, Ojciec Chrzestny, Ewka, Sekret, którego nie zdradzę i inne, o których na razie nawet nie wspomnę.

Postaram się, żeby było mnie więcej. Mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli, bo mam Was sporo do opowiedzenia i chciałabym dokonać tego jeszcze w tym roku. Pojawi się ważny, choć lakoniczny wpis okołoksiążkowy, na który już teraz serdecznie Was zapraszam. Przypomnę najlepsze przepisy na pierniczki i... małe co nieco. 

I na koniec: zaczytanego grudnia! Mam nadzieję, że znajdziecie pod choinką książkę, na którą macie ogromną ochotę. Zdradzicie mi Wasz wymarzony tytuł?