poniedziałek, 22 stycznia 2018

Cienie przeszłości: "Wszystkie pory uczuć. Zima"


Czasem jedna, pozornie mało ważna decyzja potrafi zaważyć na całym naszym życiu.



Kolejna książka Magdaleny Majcher – Wszystkie pory uczuć. Zima z wydawnictwa Pascal – za mną. Historia idealnie wpisuje w tę porę roku, choć wiele w niej ciepła. Autorka wprowadza nas w mroźny klimat, kusząc tańcem płatków śniegu, ale też rażąc bezwzględnym chłodem. Odwiedzimy Zakopane, zaszyjemy się na dłużej w znajomym już (z Jesieni) Sosnowcu. Dość jednak tych pogodowo-przestrzennych umiejscowień – czeka nas bowiem coś więcej: niesamowita podróż w czasie.

Tajemnice z przeszłości


Każdy z nas skrywa jakieś tajemnice. Niektóre są błahe, choć nieco wstydliwe, inne to potężne sekrety, które uwierają każdego dnia i, co gorsze, nie mogą wyjść na jaw, bo mają moc przewracania świata do góry nogami. Wloką się więc za nami – raz cichą, innym razem atakują myśli z pełną parą – trzymają nas w ryzach, nie dają o sobie zapomnieć. Życie w ciągłym napięciu to dramat, więc trzeba się w końcu z nimi zmierzyć, żeby nie dać zeżreć się od środka. Czy sprawy ukrywane przez lata, trzeba wywlekać na światło dzienne?

Czymże jest prawda?
Wypadkową zupełnie subiektywnych opinii i przeżyć.



Róża jest dojrzałą kobietą, która przyjęła oświadczyny wieloletniego współpracownika – Tadeusza. Dotąd poświęcała się opiece nad wychowankami oraz siostrą Ludmiłą, której nie odstępowała na krok. Dlaczego taka ciepła osóbka, uwielbiana przez wszystkich, budząca zaufanie, ucieleśnienie dobroci, prowadziła przez lata samotne życie? Okazuje się, że powód miała konkretny: to tajemnica z przeszłości, skrzętnie ukrywana przez jej rodzinę, była murem – nie do przeskoczenia.

Nawet najtrudniejsze problemy tracą na znaczeniu, jeśli dziele się je z najbliższymi.

A jednak człowiek to zwierzę stadne, które odczuwa potrzebę miłości i – choćby nawet walczyło z tym ze wszystkich sił – chce być kochane. Nie można całe życie uciekać, ukrywać się, odmawiać sobie prawa do szczęścia i... żyć w niewiedzy. Róża postanawia zrobić ten konkretny krok, a co wyznała, jaka była reakcja jej wybranka i jak się to wszystko potoczyło – przekonajcie się sami.

Topniejące strony


Magdalena Majcher posiada wspaniały dar: prowadzi czytelnika przez opowieść tak gładko, że ten nawet nie wie, kiedy topnieją mu pod palcami kolejne strony. Historie, które serwuje nam autorka, mają w sobie pewną moc: są niełatwe, bowiem poruszana tematyka jest zbyt bliska naszej współczesności – to mogło się zdarzyć – ale przy tym "dają się połknął". Powieści nie epatują zbędną brzydotą, ale tchną takim niewyjaśnionym ciepełkiem, choć nie są przesłodzone – no, może momentami.

Kolejna część cyklu mnie zaskoczyła. Spodziewałam się kontynuacji losów bohaterów z poprzedniej części – Jesieni – a dostałam coś niespodziewanego: autorka wybrała osoby, o których wspominała, a teraz przyjrzała się bliżej ich historii. Podoba mi się taka opcja, bo jest pewnym odświeżeniem tego, co już wiemy. Niby znamy tych bohaterów, otoczenie i klimat, a jednak łapiemy się na tym, że to zupełnie inna rzeczywistość – coś nowego.

Spodziewałam się też sprzecznych emocji – takiego problemu, który trzeba poobracać, z którym trzeba się przespać i rozważyć miliony opcji,  by w końcu wydać osąd, jakoś się do niego ustosunkować. W Zimie nie znalazłam tego typu wątku, za to było dość kryminalnie. Dochodzenie do prawdy okazało się nie lada wyzwaniem, a samo zakończenie to dla mnie porządne zaskoczenie – ba, ja myślałam, że koniec jest już oczywisty, a tu bum – finał był dopiero przede mną!

Co jeszcze warto dodać? Magdalena Majcher rzetelnie przygotowała się do napisania tej historii. Główna bohaterka zabierze nas w podróż do czasów swojego dzieciństwa i młodości. Autorka bardzo dokładnie oddała klimat PRL-u – nie zabrakło cukru, kolejek, Frani, meblościanek na wysoki połysk – powieść otulona dźwiękami muzyki tamtych lat pozwala nam doskonale wczuć się w panujący wówczas nastrój. Takie wierne oddanie rzeczywistości ma ogromne znaczenie – czujemy się tak, jakbyśmy tam byli. 

Wszystkie pory uczuć. Zima to powieść obyczajowa z elementami kryminału – mroczny sekret skutecznie utrzymuje nasze zainteresowanie – my po prosu musimy wiedzieć, jaka to tajemnica, jak ciężka i wstydliwa, skoro wymusiła na kobiecie życie w samotności.

A teraz... czekam na Wiosnę!