czwartek, 15 lutego 2018

Pies to nie zawód: "Punkt Barana" Aleksander Sowa




Pies to nie zawód, pies to charakter.


Za Punkt Barana Aleksandra Sowy długo nie mogłam się zabrać – wciąż odkładałam lekturę tej książki, bo po prostu nie czułam się na siłach, by – tak z marszu – wejść w tę opowieść. Historia musiała zatem poczekać na "tę chwilę", bym mogłam przeczytać ją z czystym sumieniem - bez konieczności, ale z przyjemnością. I bardzo dobrze zrobiłam, bo naprawdę okazała się niezwykle satysfakcjonująca. 

Pies to zawód?


Punkt Barana to opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach – ta realność opisów porusza i nieco poraża, bowiem wchodzimy w świat, który niby jest obok – przecież policjantów mijamy każdego dnia, słyszymy o nich, czasem nawet mamy z nimi do czynienia. Czy jednak wiemy, jak to wszystko funkcjonuje? Nie, przeciętny Kowalski nie ma o tym zielonego pojęcia, a system, zależności, układy – to potrafi zaskoczyć.






Zemsta najlepiej smakuje na zimno, ale w pewnym momencie można dojść do wniosku (szczególnie po kilku latach odsiadki), że od zemsty ważniejszy jest spokój. Były gliniarz, Emil, który opuszcza w końcu więzienne mury, staje przed wyborem: albo pomścić, albo odpuścić i zacząć wszystko od nowa lub po prostu zaszyć się gdzieś i dogorywać sobie w spokoju z dala od przeszłości. To jednak, jak się zapewne domyślacie, nie takie proste. Czasem przeszłość próbuje nas dogonić, choćbyśmy w nie wiadomo jak ciemnej norze się zaszyli...

Obok tego wątku toczy się inny: w Warszawie dochodzi do brutalnych morderstw, których ofiarami padają znani – ci na świeczniku, o których się mówi jedynie w pewnych kręgach. I tu zaczynają się problemy, bowiem kolejne egzekucje i prowadzone przez policjantów z Wydziału do spraw Przestępczości śledztwo prowadzi ich na niebezpieczne wody. Po prostu z niektórymi nie warto zaczynać, a z innymi nie wręcz nie powinno się tego robić.

Pies to charakter?


Przyznaję, że pisanie o tej powieści  sprawia mi pewną trudność – to jedna z tych historii, które są na tyle konkretne i spójne, że trudno wydzielić tu jakieś elementy składowe. Ona po prostu w całości jest dobra, zatem nie ma konieczności rozkładania jej (i analizowania) na czynniki. Myślę, że przypadnie do gustu w szczególności tym, którzy lubią poznawać pewne obszary funkcjonowania naszego państwa, jego działalności od podszewki. Ja czasem gubiłam się w tych wszystkich skrótach lub długich nazwach, które nic mi nie mówiły, a  także w relacjach. Nie chodzi o to, że autor zaniedbał któryś z tych elementów – po prostu to nie do końca mój klimat.

A jednak znalazłam w tym wszystkim sporo dobrego dla siebie. Po pierwsze: moją uwagę już na samym początku przyciągnął język powieści, a w szczególności – brawa dla autora – wykorzystanie więziennego grypsu. Uwielbiam takie zagrania, bo mocno różnicują bohaterów. Po drugie historia naszpikowana jest mnóstwem informacji, które pomagają zrozumieć panujące w policyjno-przestępczym światku relacje. Po trzecie: nie znajdziemy tu sylwetek krystalicznie czystych ani też totalnie złych. Podoba mi się takie, w gruncie rzeczy, naturalne ujęcie świata – dzięki temu opowieść zyskuje autentyczny wymiar, bo o ile o pracy policjantów możemy wiedzieć niewiele, o tyle doskonale wiemy, że ludzie bywają różni i, co najważniejsze, nie "jednostronni".

Książkę czyta się szybko; akcja może wciągnąć, kolejne tajemnice szybko znajdują miejsce w kryminalnej mozaice. Brutalne morderstwa (niestety nie tak spektakularne, ze względu na opis, na jakie liczyłam) zastanawiają, sprawy czekają na rozwiązanie.

Bywa też emocjonalnie, choć trzeba przyznać, że ta warstwa została raczej zepchnięta na dalszy plan – emocje wynikają z treści, są następstwem pewnych zdarzeń. Autor zdecydowanie unika ckliwych opowiastek, ale za to nie szczędzi nam humoru sytuacyjnego – to zaskakuje.

Autor powiedział mi, że nie trzeba znać poprzedniej części, by sięgnąć po Punkt Barana. I rzeczywiście, nie  odczulam jakichś braków, nie miałam poczucia, że coś zostało niedopowiedziane, że brakuje mi konkretnych informacji, by w pełni wejść w tę opowieść. Punkt Barana jest spójny, a przy tym "całościowy". 

Myślę, że książka spodoba się tym czytelnikom, którzy lubują się w sprawach kryminalnych albo – dokładniej rzecz ujmując – kręci ich cała ta policyjna otoczka, czyli nie kulisy zbrodni, ale pracy nad nią. Czyta się szybko, bez tarcia.

Za możliwość przeczytani tej historii, która dotyczy (po części) mojego rodzinnego miasta, dziękuję Autorowi.

Bądźcie na bieżąco, czyli zapraszam na profil Aleksandra Sowy książki => TUTAJ.