piątek, 30 marca 2018

"Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów" czwarty numer!


Zamówiliście już czwarty numer "Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów"?
Czas ucieka!




Kochani,
minęło już trochę czasu, odkąd "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów" pojawiło się (najpierw) w sieci i (potem) w papierze. Chyba nie do końca wierzyłam, że to się nam uda, bo – przyznacie sami – był to wielki krok. Przyznaję, że nie byłam świadoma, ile czasu, siły i chęci trzeba poświęcić, by to wszystko jakoś zagrało, a efekt końcowy cieszył. Ciągle targały mną wątpliwości, wciąż piętrzyły się kolejne problemy, z którymi trzeba było się zmierzyć, za każdym rogiem czekało niezbyt pozytywne zaskoczenie i kolejna kłoda do przeskoczenia. Praca nad magazynem to ciągła praca nad sobą, pilnowanie terminów (które niestety nie zależą jedynie ode mnie, bo nad czasopismem pracuje mnóstwo osób; praca podzielona jest na kolejne etapy i po prostu na każdym coś może się posypać), kombinowanie i próby wybrnięcia z sytuacji, które często wydają się być po prostu beznadziejne. Na szczęście to tylko pozorna beznadzieja – podcina skrzydełka na moment. Szybko odbijamy się od ziemi i dalej szybujemy. I chyba to jest najważniejsze: przesuwanie swoich granic, wdrażanie nowych pomysłów, kolejne rozmowy, nowe wyzwania, stawianie czoła problemom i próba opanowania tego "żywiołu". 

Musicie wiedzieć, że nie zawsze jest łatwo. Zanim wróciłam na etat, było prościej, bo miałam na to wszystko więcej czasu, więc i większe możliwości. Pracę mogłam sobie rozłożyć na kolejne dni – teraz spinam tyłek i działam, kiedy mogę. Kiedy wracam do domu po ciężkim dniu i jedyne, o czym marzę, to po prostu chwila spokoju, nie czuję tej wielkiej dumy, radości i nie cieszą mnie tak szalenie kolejne małe sukcesy magazynu. A tych jest wiele: grono Czytelników się powiększa, wpływają kolejne pozytywne recenzje, Twórcy piszą do nas, oferując swoje teksty, do tego propozycje objęcia patronatem tego czy innego wydarzenia lub książki (o tym opowiemy Wam za jakiś czas). I wiecie, wtedy jestem na siebie zła, bo przecież nikt nie obiecywał nam, że to będzie bajecznie banalne przedsięwzięcie, co więcej – Kasia (redakcyjna koleżanka, dziennikarka z potężnym stażem) ostrzegała, że to nie byle co. Dlaczego jestem zła? Bo tyle się udało, a wciąż chciałaby się więcej i o to "więcej, lepiej, mocniej" trzeba powalczyć. Uświadomiłam sobie jednak, że ta walka jest po prostu wpisana w tę misję. Wspaniały projekt, ale zero gwarancji na powodzenie misji.

Kiedy wchodziłam w te projekt (a było to w maju zeszłego roku), zaznaczyłam, że jest odważny, bo wcześniej czegoś takiego nie było. I podtrzymuję. Blogostrefa potrzebowała i dalej potrzebuje swojego pisma – takiego skondensowanego źródła wiedzy, inspiracji i motywacji; takiego magazynu, który faktycznie będzie interesujący, a do tego udowodni, że Blogerzy są nad wyraz zorganizowaną grupą – to  jednostki, które wiedzą, czego chcą i starają się to osiągnąć. Rozmowy z Twórcami, a potem redakcja ich tekstów, uświadamiają mi, jak dobrze jest współpracować z takimi osobami – działającymi z pasją, pokonującymi kolejne problemy, walczącymi z przeciwnościami losu i z wiecznym brakiem czasu. Myślę sobie, że "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blegerów" jest kwintesencją tych wszystkich marzeń, starań i działań; to efekt czyjejś pracy, kopalnia wiedzy i pomysłów – jest po prostu doskonałym odzwierciedleniem naszych Twórców oraz wskazówką dla tych wszystkich, którzy dzielnie walczą o swoje miejsce w sieci każdego dnia.

To jednak nie wszystko. Magazyn udowadnia, że nic nie może trwać w oderwaniu – blogosfera jest żywym, rozwijającym się organizmem, a każdy jej "element" ma tu ogromne znaczenie. I każdy ten "element", czyli Bloger, nie żyje w odosobnieniu – jest częścią czegoś wielkiego i pięknego. Czasopismo również nie jest "poza tym wszystkim" – zahaczamy o kulturę (ukłony w stronę Autorów, którzy znajdują chwilę, by odpowiedzieć na nasze pytania), wciskamy się w takie zakamarki sieciowej działalności, o której wiele osób nie ma zielonego pojęcia – a to przecież istnieje! Ogromnym zaskoczeniem są więc wszystkie blogerskie akcje i spotkania, kolejne pomysły na biznes oraz pasje, które zachwycają. Kiedy czytam te artykuły – a przed publikacją czytam je wiele razy – dochodzę do wniosku, że AŻ SIĘ CHCE! Chce się być częścią tego wspaniałego światka, chce się poznawać, zagłębiać i iść krok dalej – choćby nawet o jeden za daleko. 




Czwarty numer magazynu był kolejnym wyzwaniem, zresztą jak każdy poprzedni, bo każdy uczy nas czegoś nowego, podsuwa nowe rozwiązania i wymaga współpracy z nowymi ludźmi – to chyba najbardziej wymagająca część tej pracy. W najnowszym numerze zaproponowałam współpracę osobom, których teksty z pewnością Was zachwycą. Mnie zachwyciły.

Zacznijmy od Autorów książek. Tym razem porozmawiamy o debiucie – zapewne wielu z Was marzy o tym, by kiedyś napisać książkę, wydać ją i cieszyć się swoim miejscem na księgarnianej półeczce. O swoich początkach opowiedzą Wam autorzy, których być może nie znacie, a szkoda!
 – Bruno Kadyna, strona autora
 – Ewa Pirce, Ewa Pirce strona autorska
 – Michał Biarda, Królik w lunaparku
 – Dominika Smoleń, Nasz Książkowir
Myślę, że ten tekst Was zaciekawi, bo jest szczery do bólu, a przy tym pokazuje te cienie rynku wydawniczego, o których się raczej głośno nie mówi. O blogerach oczywiście też będzie.

Oczywiście nie mogło zabraknąć rozmów z Twórcami. Tym razem na tapecie rękodzieło – w końcu blogów o tej tematyce nie brakuje! O zarabianiu na rękodziele i ogólnie o pasji opowiedzą:
 – Adrianna Kamińska z bloga Adzik Tworzy
 – Kasia Bieńkowska z Poligonu Domowego
 – Sylwia Łupińska, autorka bloga Nieperfekcynie + Dekobzdety
 – Michał Kucharski z DwarfCrypt, którego poznacie bliżej w już w 5 numerze, ale o tym na razie ciii...

Podróżami zajmie się Tomasz Stochmal (Stotom i Mataszkowie), który tym razem zabierze nas do Torunia (nigdy tam nie byłam, ale po przeczytaniu tego tekstu, wiem, że trzeba naprawić ten błąd)!

Tekst o przyjaźni między dziećmi a książkami zaserwuje Wam Karolina Zalewska z bloga W Naszej Bajce – Karolina to moje literackie (dziecięce) guru – mam nadzieję, że przyjmiecie jej tekst z entuzjazmem.

Nie zabraknie również zdrowych słodkości: tu przepis ode mnie, który jedna chowa się przy przepisie od Anny Leny ze Zjem Cię! Kochani, ślinotok gwarantowany.

Wspaniały tekst o bieganiu proponuje Paweł Mocek (https://bwotr.pl/), który jest naszym biegowym szefem wszystkich szefów. Nikt nie potrafi napisać o ruchu w ten sposób. Wiecie, wiosna pełną gębą, więc polecam szczególnie.

Maciej Azoth podsunie propozycje filmowe na najbliższe dni – Filmomania musi być. 

Oczywiście "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów" nie może działać bez moich ulubionych współpracowniczek :) Miłka Kołakowska (Mozaika Literacka) ma dla Was coś niesamowitego – dowiecie się, czy warto prowadzić blog do spółki z drugą osobą. O współpracy blogowej z nieco innej strony opowiedzą: 
 – Angelika Zdunkiewicz, Lustro Rzeczywistości
 – Diana Brzezińska, Recenzje z Pazurem
 – Katarzyna Olchowy, redaktorka portalu recenzenckiego Kulturantki,
 – Patrycja Łazowska, Molinka Książkowa.

No i jeszcze pojawi się tekst Diany Chmiel z Bardziej lubię książki o wyzwaniach.

Stałym punktem programu jest oczywiście recenzja książki – Literackie wypady z pewnością przypadną Wam do gustu.

Paulina Kaleta (Reading My Love) przygotowała teksty, które z pewnością zainteresują rodziców, ale nie tylko. Wraz z Mamą pediatrą (mamapediatra.pl) – Dagmarą Chmurzyńską-Rutkowską opowie nam o komunikacji z dzieckiem z autyzmem. A z neurologopedą, Karoliną Spałek  (logotorpeda.com), zwróci uwagę na wady wymowy.

Na koniec dodam jedynie, że mój tekst Wizerunek pod lupą – do którego napisania zainspirowało mnie spotkanie w Krzyki Śmiechy na konferencji Blogerzy we Wro (organizatorka Mama Sama) – został artykułem numeru. Sprawa ważna, aktualna i... no, mam nadzieję, że rozwieję wszystkie Wasze wątpliwości, bo naszukałam się informacji, wypytałam wszystkich znajomych prawników i włożyłam w treść sporo serducha. Chociaż nie oceniam, nie wyznaczam. Zresztą, zobaczycie sami – na pewno będzie konkretnie.




Na okładce znalazła się tym razem nasza redakcyjna koleżanka – Katarzyna Grzebyk. Przyznaję, że wyszło cudnie, chociaż broniła się dziewczyna! Zupełnie niepotrzebnie. 

I jeszcze garść informacji, które są do zamówienia niezbędnebo mam nadzieję, że zamówicie!

Zamówienia na wersję papierową złożone do dnia 03.04.2018, będą realizowane dnia 11.04.2018. Zamówienia złożone po 03.04.2018 będą realizowane podczas wysyłki 5 numeru pisma.

Linki do sklepu: 




Pozostaje mi życzyć Wam inspirującego zaczytania! No i jeszcze jedna sprawa... Jeśli czujecie, że pisanie do magazynu jest dla Was – piszcie do nas.