środa, 7 marca 2018

"Tami z krainy pięknych koni. Tom III. Magiczna Kapadoclandia" R. Klamerus [pod patronatem medialnym Matki Puchatki]




Przyjmij to, co daje życie, i ciesz się każdą chwilą.



Moi Drodzy, jest mi Was bardzo miło poinformować, że objęłam patronatem medialnym powieść dla dzieci pt. Tami z krainy pieknych koni. Tom III. Magiczna Kapadoclandia autorstwa Renaty Klamerus. To dla mnie ważne, ponieważ poprzednie części sprawiły mi i córce ogromną radochę. To jedna z tych historii, które zajmują w naszym życiu ważne miejsce, ponieważ powieść jest wyjątkowym połączeniem tradycyjnej baśni ze światem techniki – a tego wcześniej nie znałyśmy – to baśń współczesna, aktualna, która jednak nie traci na wartości. To również wyjątkowa dla nas opowieść, gdyż spędziłyśmy przy lekturze sporo czasu, ale nie odpuściłyśmy – po prostu Ewcia musiała wysłuchać tej historii od początku do końca. 

Znów wróciłyśmy do Kapadoclandii, odwiedziłyśmy Tami, jej rodzinę i kolegów, przyjrzałyśmy się dorastaniu naszych bohaterów, poszukałyśmy rozwiązań, wyjść z sytuacji "patowych", odkryłyśmy niezwykłości i... to była niesamowita przygoda!




Przyznaję, że ja zapoznałam się z treścią wcześniej. Dzięki uprzejmości autorki miałam okazję przeczytać ją jeszcze w wersji "surowej". I już wtedy – tak pędem, na szybko, na już – chciałam napisać recenzję, ale... do pełnego obrazu zabrakło jednego bardzo ważnego (w sumie najważniejszego) elementu – reakcji mojego dziecka. Cieszę się, że powstrzymałam swoje zapędy i poczekałam, bo czytanie z córką, jak zresztą zawsze, otworzyło mi oczy na tę opowieść – dzięki mojej sześciolatce mogłam spojrzeć na przygody już nie takiej małej Tami z zupełnie innej perspektywy.

Dzieci dorastają


Niby oczywiste, a jednak stale odsuwamy od siebie tę myśl. Moja córa pierwszy raz "spotkała się" z małą Tami ponad rok temu. Wiele trzeba było tłumaczyć, nad wieloma sprawami musiałyśmy zatrzymać się na dłużej. Ewa dorasta, dorastają również bohaterowie powieści, których poznajemy jako dzieci, a teraz... cóż, teraz to już poważni nastolatkowie! Ależ ten czas leci.

Obawiałam się, że wraz z upływającym w powieści czasem, sylwetki dzieci – które tak mnie zachwyciły, pokazały radość z życia i wciągnęły w magiczny świat – przestaną być tak interesujące, stracą tę swoją radosną, nieco naiwną, ale też pełną otwartości postawę. Nic bardziej mylnego... Co prawda coś się zmieniło, bo przecież każdy kolejny rok, następne wakacje to zapowiedź zmian, ale nadal są nam bliscy, znajomi.





Tami szykuje się do udziału w konkursie im. Henryka Wieniawskiego. Ma udać się do Polski (przypomnijmy, że akcja powieści toczy się w Turcji) i w Poznaniu (a wcześniej w Gdańsku) zagrać na skrzypcach. Przed dziewczynką długa droga – musi ćwiczyć, a w najbliższej perspektywie wakacje, czyli czas wyjątkowo niesprzyjający, bo w końcu tyle jest do poznania... Mała Tami – obowiązkowa, chętna do nauki i lekko przerażona tym wielkim wydarzeniem – trenuje, co jednak nie przeszkadza jej w przeżywaniu kolejnych przygód.

Przed dziećmi ostateczne starcie ze zbójcami. Kolejne wyprawy do magicznego świata, spotkania z Dyrekcją oraz wypad do innego kraju – w celach rekreacyjnych. Nasi bohaterowie rozwiążą kolejne tajemnice, staną w obliczu niebezpieczeństwa, a los podda próbie ich dobre serducha. Nie obejdzie się bez wzruszających scen, nie zabraknie również odrobimy moralizatorstwa – choć to może złe słowo: autorka po prostu pokazuje pozytywne postawy, właściwe zachowania, konfrontuje teraźniejszość z przeszłością, a te zabiegi pozwalają dziecku na wyciągnięcie konkretnych wniosków.


(...) gdyby nie cierpienie, nie wiedzielibyśmy, co to radość. Cierpienie jest nieodłącznym elementem życia.



Wspominałam o nowych technologiach, które są nieodłącznym elementem tej opowieści. Autorka pokazuje dzieciom, w jaki sposób można wykorzystać techniczne nowinki – podejmuje swoistego rodzaju dyskusję o złym i dobrym wpływie gadżetów na życie dziecka, o właściwym, celowym i mądrym ich wykorzystaniu w codzienności. To ważne, bo przecież nasze dzieciaki żyją w takich czasach, w jakich żyją, i prędzej czy później będą korzystać z różnorodnych gadżetów. Czy nauczą się użytkować je w mądry sposób – by pomóc, a nie szkodzić?


Książka jest nastawiona na kultywowanie rodziny – istotną rolę pełnią tu te chwile, które nasi bohaterowie spędzają z najbliższymi. Rodzice wspierają swoje dzieci w ich działaniach – służą radą, pomagają w realizacji pomysłów. Zawsze są blisko. Nie bez znaczenia pozostaje również sposób funkcjonowania domów: każdy zna swoje obowiązki, nikt nie marudzi, wszyscy czują się potrzebni, a ich starania są doceniane. Podoba mi się taka rodzinna otoczka, bliskość i zrozumienie.

Tego ostatniego w historii nie brakuje – autorka porusza temat religii, a musicie wiedzieć, że robi to nienachalnie i ze smakiem, udowadniając, że można stworzyć kochający dom pomimo różnych wyznań. Ogólnie nie przepadam za robieniem religijnych wycieczek w treściach dla najmłodszych, jednak podane w takim wyważonym stylu, nie przeszkadzają, a mogą być początkiem dyskusji na temat tolerancji. 



Chwile pełne magii


Książkę czyta się szybko, ponieważ opowieść nie jest miałka, nie nudzi się – tu ciągle coś się dzieje! Na uwagę i pochwałę zasługuje również fakt, że jest napisana prostym językiem i w dobrym stylu – tu, w porównaniu do poprzednich części, nastąpiła ogromna poprawa. Jest lekko i przyjemnie, a wszelkie słówka, których zrozumienie może sprawić dzieciom trudność, zostały wyjaśnione pod tekstem (w minisłowniczku) – świetne posunięcie.


Tami z krainy pięknych koni. Tom III. Magiczna Kapadoclandia to opowieść, która wciągnie sześciolatka, ale też zabierze w niezwykłą podróż starsze dzieciaki. Co więcej, dorośli również nie będą się nudzić podczas lektury, ale będą mieli okazję zanurzyć się w pełnej niezwykłości opowieści, w której wszystko, ale to absolutnie wszystko może się zdarzyć.


Cieszę się, że miałyśmy okazję poznać dalsze losy naszych (już nie takich) małych bohaterów. Tom III jest podsumowaniem tej magicznej opowieści – wszystkie kwestie zostały wyjaśnione, historia zakończyła swój bieg (bardzo przyjemny happy end), a całość jest spójna z pozostałymi częściami.



Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam lekturę tej powieści (i oczywiście wcześniejszych tomów). To historia zachwycająca, więc warto się nad nią pochylić – podsunąć dziecku lub przeczytać wspólnie. 

Jeszcze w tym tygodniu pojawi się konkurs – do wygrania aż trzy egzemplarze Tami... Warto powalczyć o tę książeczkę. Poza tym już teraz możecie kupić ją na stronie => wydawnictwa Novae Res <=, a dodatkowo zachęcam Was do buszowania wśród pozostałych patronów – sama jestem ciekawa, jak odebrali najnowsze przygody Tamary Suremalk!

Planujecie wyprawę do Kapadoclandii?