wtorek, 8 maja 2018

"Dlaczego tańczymy ze szczęścia i kipimy ze złości?" – rzecz o emocjach




Uczuć nie można kupić, pożyczyć, zamówić ani skonstruować.



Książeczka Dlaczego tańczymy ze szczęścia i kipimy ze złości? Historyjki dla ciekawskich dzieci to publikacja, którą warto mieć w biblioteczce, by raz za razem podsuwać ją młodemu człowiekowi. Dlaczego? Ponieważ nasi milusińscy nie zawsze potrafią nazwać to, co w tym momencie czują, choć odczuwają mocniej niż dorośli. Zdarza się też tak – i to dość często – że mały człowieczek nie potrafi zinterpretować cudzych emocji. Nie ma w tym nic dziwnego, bo czym, dorośli, na pewno posiadamy tę umiejętność? Dlaczego... z pewnością pomoże nam przybliżyć dziecku świat ludzkich emocji, które ukryte są wśród wielu fantastycznych opowieści. Co ciekawe, nie zawsze będziemy mieć do czynienia z bohaterem-człowiekiem, często to zwierzątka będą prowadzić nas przez tę pełną pułapek "ścieżkę" odczuwania.

Sytuacyjnie


Zacznijmy ciekawie. Na początku spojrzymy na emocje z nieco naukowego punktu widzenia. Autorka odnosi się do badań, wyciąga na światło dzienne pewne fakty, odnosząc je do codziennych sytuacji. Wprowadzenie w tej formie pozwala zaciekawić dziecko, ponieważ tak podana wiedza – nieco uproszczona, nieskomplikowana – wciąga. 



Po nietypowym w książeczkach dla dzieci wstępie przechodzimy już do wykorzystania wiedzy, którą przed chwilą mieliśmy okazję przyswoić, do praktyki. Na dalszą część książki składa się kilkanaście opowiadań – przeróżnych – które łączy jedno: emocje.

Dostajemy tu pełen wachlarz uczuć: wstręt, podniecenie, dumę, współczucie, wstyd, smutek, zadowolenie, wściekłość, bezradność, nadzieję, poczucie bezpieczeństwa, miłość oraz podziw, a także odczuwanie radości z cudzego nieszczęścia. Każdej emocji przyporządkowane jest konkretne opowiadanie, które dotyka sfery życia dziecka – dzieci bez problemu odnajdą się w tych sytuacjach, ponieważ w wielu z nich z pewnością mieli już do czynienia. 

Takie odniesienie do dziecięcej codzienności pozwala małemu czytelnikowi na zrozumienie tego, co się z nim dzieje, oraz – tak po prostu – na nazwanie swoich uczuć.

Dobrze wydane


Książeczka jest przemyślana, co niewątpliwie cieszy. Z jednej strony mamy aktualny tekst, w którym dziecko znajdzie siebie; z drugiej strony całość jest wsparta konkretnym obrazem – adekwatnym do treści. Taka wizualizacja pozwala dziecku na "wkręcenie się" w opowieść, a kolorowe ilustracje mają jedną bardzo ważną funkcję: wyrażają emocje, np. poprzez ukazanie mimiki naszych bohaterów, co z pewnością wiele ułatwia. Następuje tu "podwójne czytanie" –  raz: tekstu, dwa: obrazu. A to wszystko można spokojnie przenieść do naszej rzeczywistości, przecież na co dzień obserwujemy ludzkie twarze czy postawy...



Mojej córce książeczka przypadła do gustu. Może jest nieco inna, miejscami trochę dziwna (wdepnięcie w psią kupę), momentami może też niezrozumiała dla małego odbiorcy – ale własnie o to chodzi, by młody człowiek uczył się rozumieć i rozumiał, dlaczego warto się tego nauczyć.

Książeczka ma twardą oprawę, strony są szyte, a papier jest naprawdę dobrej jakości.

My jesteśmy na TAK! Przede wszystkim dlatego, że o uczuciach ogólnie rozmawia się z trudem. O ile jeszcze radość czy miłość pojawiają się w naszym codziennie omawianym repertuarze, o tyle o wstydzie lub strachu mówimy z niechęcią...  A to przecież ludzkie, normalne i równie ważne.