niedziela, 20 maja 2018

Gdzie ta miłość?: "Wszystkie pory uczuć. Lato" M. Majcher





Miała czuć szczęście, wszechogarniającą miłość, cieszyć się, że rodzina jest już w komplecie. Dlaczego więc nie czuła nic poza pustką i rozczarowaniem? Nie tak miało być, nie tak.



Wszystkie pory uczuć. Lato autorstwa Magdaleny Majcher to książka, na którą warto zapolować. Już wkrótce, bo 23 maja, będziecie mieli ku temu okazję. Jeśli czytaliście wcześniejsze tomy cyklu i polubiliście bohaterów, poruszyły Was ich problemy, zachwycił sposób ich rozwiązania – jednym słowem: jeśli poprzednie tomy trafiły w Wasz gust, jestem przekonana, że i Lato okaże się niesamowicie wartościową lekturą  to emocjonalna petarda.

Tym razem autorka wzięła na tapet motyw ważny, z pewnością bliski (choć może nie w tak zaawansowanym stopniu) każdej matce, z niewiadomych przyczyn wciąż bagatelizowany we współczesnym świecie, traktowany nieco po macoszemu. W czwartym, ostatnim już tomie cyklu, Magdalena Majcher porusza temat depresji poporodowej. Czego możecie się spodziewać po tej części? Nie będzie pewnie dla Was zaskoczeniem, że realizmu w iście emocjonalnym wydaniu.

Kiedy miłość nie nadchodzi


Baby blues to pojęcie, które spędza sen z powiek milionom przyszłych matek. Kobiety zastanawiają się, czy i je dopadnie poczucie beznadziei i dające w kość przemęczenie, czy i one będą miały wszystkiego dość, a spadek nastroju będzie towarzyszył ich codzienności. Nic w tym dziwnego, w końcu świat kobiety wywraca się nagle do góry nogami, jej podstawowe potrzeby  przede wszystkim potrzeba snu  zostają niezaspokojone, a poczucie odpowiedzialności za małą istotkę bywa przytłaczające. Chwilowy spadek nastroju jednak mija, po około 14 dniach  wszystko wraca co względnej normy (o ile można mówić o jakiejkolwiek normie, kiedy mamy pod dachem noworodka), a świeżo upieczona matka wdraża się w nową sytuację i podejmuje wyzwanie, któremu  jak się powszechnie twierdzi  jest w stanie sprostać, opierając się choćby tylko na matczynej intuicji.

Co jednak, kiedy poczucie beznadziei nie mija, sen (choćby krótki) nie przynosi ukojenia, instynkt macierzyński nie hula, jak powinien, a cieple uczucia dla maleńkiej istoty pozostają w sferze "chciałabym"? Czasem bywa tak, że oczekiwane miłość, poczucie obezwładniającej radości i spełnienia po prostu nie nadchodzą...



Joasia  niezwykle sympatyczna kobieta przed czterdziestką, którą mieliśmy już okazję poznać w poprzednich tomach  w końcu trafiła na tego jedynego. Asia już od dawna pragnęła dziecka, a teraz, kiedy nawiązała trwałą, wartościową relację, przyszedł czas na macierzyństwo. To było wyczekiwane dziecko.

Obserwujemy bohaterkę i jej najbliższych, sprawdzamy, w jaki sposób kobieta radzi sobie z ciążą (nie można stwierdzić, żeby jakoś pozytywnie ten stan działał na jej psychikę). Towarzyszymy młodej mamie w czasie układania planu porodu, snucia planów na przyszłość, budowania wyobrażeń na temat wspaniałego macierzyństwa bliskości, ociekającego czułością i zadowoleniem. Życie jednak zaskakuje, a misja, którą społeczeństwo wyznacza matkom  najlepsze są w końcu porody siłami natury, karmić piersią trzeba, a każda matka intuicyjnie wie, czego oczekuje od niej maleństwo  okazuje się często planem niemożliwym do zrealizowania. Kolorowe wizje przyszłości szybko odchodzą w niepamięć, a konieczność odbijania ciskanej przez życie piłeczki potrafi wykończyć nawet najbardziej odporne jednostki, bo ileż można walczyć i ile rozczarowań można przyjąć  cios za ciosem  by wyjść z tego "projektu matka" obronną ręką?

Powieść Magdaleny Majcher  to o jeden krok za daleko: jedna nieprzespana noc za dużo, jeden płacz za głośno, jedno rozczarowanie ponad miarę, jedno ugaszone przedwcześnie barwne wyobrażenie o przyszłości. Lato to jeden krok dzielący matkę od przepaści, a czy go wykona, czy zostanie powstrzymana  musicie się przekonać sami.

O kobietach dla rodziny


Problem depresji poporodowej nie jest problem tylko matki; musimy sobie uświadomić, że to stan, który powinien interesować całą rodzinę. Partner, rodzina, przyjaciele mają znaczący wpływ na to, co się dzieje, co się może wydarzyć... I tylko wystarczająco szybka reakcja, pomocna dłoń wyciągnięta w odpowiednim momencie mogą zapobiec tragedii. Powieść być może uświadomi, jak ważny jest ten czas, wsparcie oferowane młodej matce, konieczność obserwacji. I wcale nie chodzi tu o patrzenie matce na ręce, ale o zaglądanie w jej serducho, po prostu. Lato uczy uważności...

Bohaterów tej powieści lubimy, mimo wszystko. Z zapartym tchem obserwujemy ich poczynania, z duszą na ramieniu wyczekujemy tego punktu kulminacyjnego, choć mamy nadzieję, że akcja ruszy w zupełnie inną stronę, że to, co nieuniknione, jednak się nie wydarzy. Nie potrafimy potępiać Joanny, choć moglibyśmy, bo przecież wyrywa się ze schematu radosnej, gruchającej ze szczęścia mamuśki. Wydaje mi się, że wielką sztuką jest napisać powieść tak, by ukazać dramatyzm, nie czyniąc żadnego z bohaterów "tym złym". Oceńcie to jednak sami, bo być może Was najdzie inna refleksja.

Wszystkie pory uczuć. Lato to powieść, która zmusza do myślenia, wymaga od nas obserwacji, nakazuje wyciąganie wniosków. Magdalena Majcher obnaża nasze społeczeństwo, neguje tę misję, która narzucana jest matkom, wskazuje pułapki, w które wcale nie tak trudno wpaść. I, idąc dalej, pokazuje nam, do czego ta cała nagonka może prowadzić... Wiecie, to ważne, bo łatwo jest oceniać, mówić o oburzeniu, wytykać błędy (matce, rodzinie), ale trudniej spojrzeć na wszystko z empatią, a jeszcze trudniej powstrzymać kobietę przed zrobieniem jednego kroku za daleko, kiedy widzi się tylko czubek własnego nosa i do znudzenia powtarza te macierzyńskie bzdury, którymi karmią nas media i inne matki... 

Szczerze polecam tę powieść wszystkim przyszłym i świeżo upieczonym mamom, ale też ich partnerom, rodzinom. Poza świetnie skomponowaną opowieścią dostaniecie tu, jak to zwykle u  Magdaleny Majcher bywa, potężną dawkę wiedzy. Autorka podołała tej trudnej misji, zatem nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do lektury. 

Wydawnictwu Pascal dziękuję za przesyłkę, a Magdalenie za wspaniałą niespodziankę, którą znalazłam na końcu! Serduszko mocniej zabiło :) 

Na koniec dodam, że cały cykl jest warty uwagi i, co chyba najlepsze, wybrane tomy można czytać bez znajomości poprzednich. Każda książka dotyczy innego tematu, każdy problem wtłacza się w życie innych bohaterów. Całość jest doskonale zgrana z porami roku  te odniesienia znajdziecie w każdej powieści, jestem przekonana, że uznacie je za trafne. To właśnie zmienność aury, skojarzenia, specyfika kolejnych pór wyznaczają rytm Wszystkich pór uczuć. W powieściach klimat pełni bardzo ważną rolę, bowiem odpowiada uczuciom, a często też oczekiwaniom głównych bohaterów. Myślę, że takie zagranie i zgranie sprawdziło się doskonale  to był rewelacyjny i, co trzeba przyznać, trafny pomysł.