sobota, 5 maja 2018

Skazana: "Bieg do gwiazd" D. Smoleń



Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny,
a każda przeszkoda w naszym życiu kształtuje nasz charakter.



Z twórczością Dominiki Smoleń mam styczność po raz pierwszy, chociaż biorąc pod uwagę obserwację Książkowiru (strony, którą tworzy), mogłabym uznać, że doskonale znam już pióro autorki. Mogłabym, ale na wyrost. Bieg do gwiazd to powieść, w której co prawda "czuć" styl Dominiki, jednak nie oszukujmy się – co innego napisać recenzję, a co innego samemu stworzyć coś od podstaw. Czy autorka podołała temu wyzwaniu? Moim zdaniem tak.

Odrzucona


Przeciętny człowiek wie o cukrzycy niewiele. Zdaje sobie sprawę, że to choroba, wie, że w jakiś sposób łączy się z poziomem cukru, może nawet kojarzy, że wiąże się ona z insuliną albo z koniecznością noszenia przy sobie czegoś słodkiego – tak na wszelki wypadek. Czy jednak zastanawia się, w jaki sposób cukrzyca wpływa na życie człowieka, jaki udział ma w relacjach rodzinnych, jak ogranicza, wymusza, niszczy?




Ada od siódmego roku życia choruje na cukrzycę – zdarza się, powiecie, bo przecież nie raz słyszeliście już o takich przypadkach, nie należą one do rzadkości. Co jednak, gdy choroba odbiera nie tylko pewne prawa dzieciństwa, wymaga od chorego szczególnej uwagi, ale odbiera też rodzinę? Zapytacie, w jaki sposób? Cóż, rodzice Adrianny nie potrafią sobie poradzić z zaistniałą sytuacją – choroba córki jest dla nich jak cios poniżej pasa i to nie dlatego, że przecież dziecko nie zasługuje na taki los, ale z tego względu, że staje się ich osobistą porażką, a choroba to kara. Odsuwają dziecko, wycofują się z jego życia, porzucają. Wydawałoby się, że to nierealne, biorąc pod uwagę fakt, że Ada wciąż z nimi mieszka...

Dziewczyna, którą poznajemy, jest wyniszczona, samotna i właściwie pozbawiona chęci do życia. Po kilku nieudanych próbach samobójczych, bez konkretnego planu na przyszłość, ba! – bez marzenia o jakiejkolwiek przyszłości. Depresja pożera ją kawałek po kawałeczku, a punkt kulminacyjny osiąga, gdy okazuje się, że odeszła jej babcia – jedyna osoba, która okazywała jej jakiekolwiek ciepłe uczucia. Ada nie potrafi się pogodzić z tą stratą, ale... podejmuje wyzwanie rzucone jej przez babcię. Staruszka prosi w liście, by dziewczyna dała sobie dokładnie 30 dni, by w tym czasie czerpała z życia pełnymi garściami, by żyła jak normalna nastolatka. Ada podejmuje wyzwanie i w ten sposób rozpoczyna się wielkie odliczanie – to wyścig z czasem, poszukiwanie radości i tego czegoś, co ma przekonać młodą kobietę, że jednak nie warto żegnać się ze światem.

Co z tego wszystkiego wyjdzie? Powiem Wam, że całkiem sporo. Dodam też, że wielu z nas – zdrowych, kochanych, mogących wszystko – nigdy nie przeżyło choć jednego dnia tak, jak zrobi to Ada. Czy to jednak wystarczy? Przekonajcie się, koniecznie.

Początkowo standardowo


Powieść przeznaczona jest dla raczej młodego czytelnika, na co wpływ ma przede wszystkim wiek głównej bohaterki, a wraz z nim szkoła, problemy, przyjaźnie, lekcje... i chyba trochę podejście głównej bohaterki do tematu. Co jednak ważne, nie skreślałabym jej absolutnie, ponieważ i starsza czytelniczka znajdzie tu sporo dla siebie, w końcu takie motywy jak miłość, przyjaźń, potrzeba akceptacji i bycia kochanym, wewnętrzne monologi i więzi rodzinne nie są nam obce – to część naszej codzienności.

Początkowo jest dość standardowo – mamy tu zagubioną, zranioną, odrzuconą Adę i tajemniczego przystojniaka, który w jakiś sposób wpływa na jej życie. Są wzloty i upadki, młodzieńcze problemy dnia powszedniego i pewne niecodzienne zawirowania,  których tyle się słyszy. Potem jest znacznie lepiej, bo kiedy damy szansę tej opowieści, wchodząc w nią głębiej, wiele zyskuje przy bliższym poznaniu. Ostateczne wciąga, w międzyczasie wyciśnie kilka łez, a w efekcie zaskoczy – i to raz za razem.

Styl autorki jest lekki, zatem lekturę pożera się w tempie błyskawicznym. Czasem może jest zbyt kolokwialnie, czasem może nieco ten styl kuleje, ale kiedy uświadomimy sobie, że przecież mówimy tu o młodzieży, cóż... wydaje mi się, że takie ujęcie tematu jest adekwatne do świata przedstawionego, w którym gości nas autorka.

Bieg do gwiazd to powieść pełna emocji, prawdziwa sinusoida uczuć. Raz towarzyszy nam poczucie szczęścia, a chwilę później pogrążamy się w smutku. Przekonanie o realności tej  opowieści towarzyszy niedowierzaniu – rozważamy wszelkie za i przeciw, by zrozumieć, jak do tego doszło. I może zapewnia się nas, że to czysta fikcja, a rozum podpowiada, że ani krzty w tym prawdy, a jednak gdzieś z tyłu głowy zapala się ostrzegacze światełko: przecież mogło tak być, bo w końcu życie jest totalnie nieprzewidywalne. 

Bieg do gwiazd to dobra powieść, z którą spędzicie kilka wartościowych chwil. Warto daj jej szansę.