wtorek, 26 czerwca 2018

Czytaj między kłamstwami: "Żona między nami" G. Hendricks, S. Pekkanen



Czy nie daje się w prezencie złudzenia? Wszyscy nakładamy  na nasze wspomnienia filtry, przez które chcemy postrzegać swoje życie.



Niedawno miałam okazję przeczytać książkę Żona między nami. Czasu było niewiele, ale też książkę pochłonęłam w zawrotnym tempie – dała się połknąć w jeden wieczór. Tytuł powieści jest wymowny, od razu kieruje nasze myśli w jakimś określonym kierunku, a jednak treść dość zaskakująca i wcale nie tak oczywista, jakby się mogło wydawać. Wydawnictwo Zysk i S-ka proponuje nam przede wszystkim, abyśmy niczego nie zakładali i powiem Wam, że coś w tym jest. Dostajemy na wstępie dość sugestywną wskazówkę, aby czytać między kłamstwami, których znajdziemy tu całkiem sporo.


Co z tymi żonami?


W tym miejscu zaznaczę, że tu nic nie jest takie, jakim się wydaje. Historia co prawda kręci się wokół małżeństwa – raczej nieudanego – i próby poukładania sobie życia na nowo, z kimś innym, ale ta tytułowa żona nie jest wcale taka oczywista, jak możemy podejrzewać. Początkowo mamy wrażenie, że mamy do czynienia z obsesją na punkcie męża, ale z czasem przekonujmy się, że tu chodzi o coś więcej. Na wstępie zakładamy, że skoro ktoś stoi czemuś na drodze, to siłą rzeczy należy to usunąć, a jednak nie tędy droga. A którędy?




Tego Wam nie zdradzę. Trudno nawet nakreślić w tym miejscu fabułę, by nie podać zbyt wiele, zatem powiem jedynie, że w dużej mierze chodzi tu o miłość, dojrzewanie oczekiwań i zrzucanie masek. A kto i co zrzuci? Do tego będziecie musicie dojść samych, a właściwie same, bowiem książka bardziej przyciągnie płeć piękną. Myślę, że wysyp emocji, którymi zasypują nas bohaterki, będzie bliższy kobiecie. Nie obawiajcie się jednak, ponieważ te wywody i wspominki są do przejścia, pod warunkiem, że skupicie się na zdarzeniach. Historia jest oparta na kobiecej wrażliwości i choć mężczyzna odgrywa w niej szalenie ważną rolę, to mało w tym wszystkim mocnego, męskiego pierdzielnięcia.  Myślę, że jeśli cenicie sobie lżejsze klimaty, to będziecie zadowolone.

Na letni wieczór


Ciekawa narracja, która w pewnym momencie totalnie się wykręca i tu trzeba przyznać, że to jeden z najlepszych zabiegów, którymi uraczyły nas autorki. Musiałam wrócić do pewnych fragmentów, aby zrozumieć, o co właściwie chodzi. I tu przyznaję, że się nie domyśliłam! Potem jednak było już z górki. Choć pierwsza część powieść prowadzona jest dość niespiesznie, to jednak właśnie ona podobała mi się najbardziej – była po prostu klimatyczna i zapowiadała jakieś wielkie bum.

Wydaje mi się, że książki pisane w duecie rzadko mają szansę być naprawdę dobre. Na pewno wielu autorom się to udaje, ale czasem wkrada się w fabułę pewna niespójność i wrażenie, że nie do końca to wszystko wygląda tak, jak wyglądać powinno. Kiedy wchodzimy w ten świat, czujemy, że to będzie coś – prolog jest mocno sugestywny, zachęcający, obiecujący – z czasem jednak ta utkana z pełną delikatnością intryga nieco się rozjeżdża, rozpływa i napięcie, które czujemy, puszcza. Ciśnienie podnosi się nam na kilka chwil, a potem znów opada, opadają emocje...

Książkę, jak wspominałam na początku, czyta się bardzo szybko i lekko, choć tematyka (niektóre motywy) nie należy do przyjemnych. Można tej historii zarzucić pewną chaotyczność, na co wpływ mają przede wszystkim liczne "powroty do przeszłości". Te wspominki bywają nużące, ale ich użycie (czego dowiecie się później) jest zasadne i w jakiś sposób buduje treść teraźniejszości.

Co jeszcze mogę powiedzieć o tej powieści? To jedna z tych książek, do których nie  wrócę z dwóch powodów: nie dam się drugi raz wciągnąć w tę intrygę (nie będzie w stanie mnie zaskoczyć, a to główna jej zaleta) i nie znalazłam w niej drugiego, pociągającego dna, które chciałabym ponownie przegrzebać, by wydobyć ukryte znaczenia, dać się ponieść refleksji czy po prostu oddać dostrzec w niej coś więcej. Nie oznacza to jednak, że Żona między nami jest nieudana – to nie to. Po prostu jednorazowe spotkanie z bohaterami i ich problemami wydaje mi się wystarczające. Nie znajdę w tej książce niczego więcej, ale na pojedyncze czytanie jest w sam raz.