piątek, 29 czerwca 2018

Debiut na poziomie: "Tu i teraz" A. Grabowska



Nie można od nikogo wymagać, że będzie zdradzał, co mu w duszy gra.
Każdy ma prawo do swoich tajemnic.



Tu i teraz należy do tego gatunku, który nieczęsto gości w moim czytelniczym repertuarze, co nie oznacza, że całkowicie usunęłam go z kręgu moich zainteresować. Myślę, że tego typu historie, czytane raz na jakiś czas, mogą dostarczyć przyjemności. Dlaczego sięgnęłam po tę powieść, skoro nie kręcą mnie jakoś wyjątkowo takie klimaty? Odpowiedź jest bardzo prosta: zaciekawił mnie ogólny zarys fabuły, a że motyw amnezji działa na mnie szczególnie kusząco (jeszcze mi się nie znudził!), to nie miałam żadnych oporów, by spróbować.

Kiedy ona nie pamięta


Utrata pamięci była już chyba przerobiona przez autorów w każdy z możliwych sposobów, a jednak – pomimo że przeczytałam wiele takich powieści – wciąż z przyjemnością zatapiam się w lekturze. Jakoś szczególnie fascynuje mnie to, że ktoś może nie pamiętać swojego życia, bliskich, siebie. Brzmi z jednej strony niepokojąco, z drugiej totalnie abstrakcyjnie. 





Z takim problemem zmaga się bohaterka powieści – nie pamięta niczego (nawet swojego imienia) ani nikogo. Jej przeszłość to zagadka, której nijak nie potrafi rozwiązać. Nie ma tu puzzli, które trafiają z czasem na swoje miejsce – nie ma po prostu niczego, żadnego światełka w tunelu, naprowadzającego snu czy przeczucia. 

Wobec takiego stanu stanu rzeczy nie pozostaje kobiecie nic innego, jak po prostu znaleźć sobie miejsce w teraźniejszości – zainstalować się w tu i teraz i żyć według na szybko wykombinowanego planu. W nowym życiu przyjdzie jej się zmierzyć z nową pracą, ale przede wszystkim z uczuciem, które zrodzi się niespodziewanie i tak samo niespodziewanie wstrząśnie i tak już wykręconym światem kobiety. 

Wiadomo, że w końcu Maja będzie musiała zmierzyć się ze swoim prawdziwym ja, że przeszłość ją dogoni i sprawdzi na ziemię, całkowicie zaburzając tę nową rzeczywistość, którą udało się zbudować. Powiem Wam, że to jedyny fragment – właśnie ta konfrontacja – który mocno mnie wzruszył. Kiedy wyobraziłam sobie, jak musi czuć się ktoś w podobnej sytuacji, jakie emocje targają jego najbliższymi... to może być koniec świata – dla którejś ze "stron" (przeszłości czy teraźniejszości) – na pewno.

Przeczytane, zapomniane?


Tu i teraz nie należy do tych historii, które będę obracać w myślach w nieskończoność – to była szybka piłka, ciekawy epizod, spójna, ale jednak w moim przypadku jednorazowa przygoda. Jestem przekonana, że fanki gatunki będą zadowolone, a ta historia zbierze wiele pozytywnych recenzji i niejedna czytelniczka będzie wałkować wieczorami kolejne sceny, zachowania, emocje. W moim przypadku będzie jednak ciut inaczej – po prostu słodycz i przewidywalność tej fabuły nieco mnie przytłoczyły. 

Książka jest dobrze napisana, czytaj się ją szybko – w moim odczuciu odrobinę zbyt szybko, bo kolejne kartki uciekają niezauważalnie między palcami. To jej ogromna zaleta, jeśli szukacie takiego miłosnego kopniaka na jedno popołudnie; nie uświadczycie tu jednak dogłębnej analizy psychiki dziewczyny. Sylwetka kobiety jest bardzo sympatyczna, a jednak nieco spłaszczona. Polubcie ją na pewno, ale poczujecie silną więź?

Tu i teraz jest tak samo wartościowa jak każdy inny romans – dostarczy Wam odpowiedniej dawki uczuciowości, być może wyciśnie kilka łez. Niczym się na tym polu nie wyróżnia, choć – jak wspominałam – zabrakło mi głębszego wejścia w psychikę bohaterki, bo to interesowało mnie tu najbardziej.

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu WasPos oraz autorce, za którą trzymam mocno kciuki, bo szczerze wierzę, że trafi w niejedno serducho i zawojuje niejeden świat. Tu i teraz to debiut autorki – debiut na poziomie :)