poniedziałek, 25 czerwca 2018

Patronat medialny "Mataszkowie i gdańska zagadka" Tomasz Stochmal



Żadne ze zdań nie stanowiło jednak wyraźnej wskazówki dostępu do niczego zaginionego, do niczego w ogóle. 



Kochani, z przyjemnością ogłaszam, że blog Matka Puchatka objął patronatem medialnym najnowszą książkę autorstwa Tomasza Stochmala pt. Mataszkowie i gdańska zagadka. To czwarta część z cyklu przygód rodziny Mataszków, w iście wakacyjnym i kusząco nadmorskim klimacie. Przyznaję, że ten patronat bardzo mnie cieszy, ponieważ autorowi kibicuję od samego początku – od czasu naszego (mojego i córy) pierwszego kontaktu z tą sympatyczną familią. Dlaczego? Stochmal udowadnia, że wakacje wcale nie muszą upływać pod znakiem komputera i telewizora, że rodzice mogą mieć ogromne znaczenie w odkrywaniu świata przez dzieci – wystarczy tylko chcieć. To budujące. 

Pora na morze


Tym razem wraz z Mataszkami wyruszamy do Gdańska. Kto był w tym pięknym mieście, wie, jaki wspaniały panuje tam klimat. To miasto jest niewątpliwie wdzięcznym tematem, jednak prawdziwą sztuką wydaje mi się ujęcie jego piękna w literackim obrazie, a autorowi niewątpliwie się o udało. Z przyjemnością zatapiałyśmy się w malowane słowem obrazy, z zainteresowaniem podążałyśmy wyznaczonym przez rodzinkę szlakiem – co więcej, córa chciała koniecznie zobaczyć wszystkie te miejsca, o których opowiadał narrator, zatem poszukiwaniom w sieci nie było końca. Mam jednak nadzieję, że uda nam się w tym roku przespacerować gdańskimi ulicami i poczuć ten klimat – dobry wstęp, podkład na wakacje jest.



Pomijając jednak zbudowany przez autora nastrój, nie można zapomnieć przecież o przygodzie, która czeka na naszych bohaterów, a trzeba przyznać, że mają niebywałe szczęście i po prostu zagadki się ich imają. Poza tym Mataszkowie aż rwą się do poznawania świata, odkrywania tajemnic i poszukiwania rozwiązań, zatem nie mogło być inaczej – sekret musi być! Biorąc pod uwagę fakt, że otaczają się pięknymi gdańskimi zabytkami, możemy podejrzewać, że miasto kryje mnóstwo tajemnic, które tylko czekają na małych odkrywców. I tak też się dzieje – od znaku, przez sekretny notes, ze starym kluczem – Matszkowie przybyli, by rozwiązać kolejną w swoim wakacyjnym dorobku zagadkę! Musicie wiedzieć, że ta przypadła mi najbardziej do gustu, wraz z córą kibicowałyśmy młodym poszukiwaczom. Takie emocje lubimy – pozytywne, wartościowe treści zawsze są w cenie.

Nie pozostaje mi nic innego, jak szczerze polecić Waszym pociechom wyprawę nad morze. Mataszkowie i gdańska zagadka to przygodówka w zwięzłej, ale skoncentrowanej formie, wypełniona po brzegi rodzinnym ciepłem i zachęcająca do przyglądania się normalnym rzeczom, by dostrzec w nich "coś więcej". Czytając książki Stochmala, odnoszę wrażenie, że wszędzie może nas spotkać jakaś wielka przygoda – wystarczy tylko dać jej szansę, czyli wyczołgać się ze swojej norki i otworzyć szeroko oczy, no i chcieć, bo bez chęci i samozaparcia nawet najwspanialsze sekrety pozostaną jedynie sekretami. 

Podoba mi się to, że autor nie pomija tu znaczenia rodziców, rodziny w ogóle. Relacje są u niezwykle istotne, a sposób podejścia Mamy i Taty do dziecięcych działań. Przyznajcie szczerze, Drodzy Rodzice, ile razy daliście się wkręcić Waszym pociechom we wspólne poszukiwanie skarbów? Zdarzyło się Wam chodzić nocą, w deszczu, by odkryć tajemnice? Oczywiście poza tym wspieraniem pędu do przygody, rodzice zachowują się odpowiednio – nie ma tu mowy o puszczaniu dzieci samopas – bezpieczeństwo jest niezwykle istotnym elementem zabawy.



Mam nadzieję, że skusicie się na mataszkowe szaleństwo i wyruszycie z naszymi pozytywnymi bohaterami, by rozwiązać gdańską zagadkę. Szykujcie się też na konkretną dawkę historii, ale podaną w niezwykle przystępnej formie. Myślę, że taki sposób przekazywania dzieciom wiedzy o zabytkach, zdarzeniach i ludziach może rozbudzić potrzebę poszukiwania, odkrywania i poznawania. Wiecie, po prostu wiem, że Tomasz Stochmal kocha to, co robi – to widać na każdym kroku! I chyba właśnie ten entuzjazm ubrany w plastyczne obrazy działa tak pobudzająco na dzieci. Tak powinno po prostu być.



Każdą część cyklu można czytać osobno, bowiem każda dotyczy innych wakacji, miasta i przygody. Choć w kolejnych tomach pojawiają się wzmianki o minionych, podane informacje nie psują efektu "wow". 

Mam dla Was dobrą wiadomość – konkurs! Do wygrania są trzy egzemplarze najnowszej książki Tomasza Stochmala. Mataszkowie i gdańska zagadka mogą trafić w Wasze łapki, co jest szczególnie wskazane, by odpowiednio nastroić się do wakacji. A może i skusicie się na wspólne buszowanie po kościołach, wieżyczkach, tunelach? 



Co trzeba zrobić, by zgarnąć książkę? Niewiele, bo czekam po prostu na Waszą wizję idealnych wakacji! Jak je sobie wyobrażacie? Co chcielibyście zobaczyć? Kogo spotkać? Co odkryć? Gdzie zabłądzić?

Na odpowiedź macie tydzień (konkurs zakończymy 02.07.2018 o godz. 23.59). Wysyłka po mojej stronie, wygrywają 3 osoby, które zgadzają się na przekazanie mi swoich danych osobowych (celem otrzymania paczuchy, za pośrednictwem Poczty Polskiej). Do książeczek dorzucę jakiś przyjemny gratis, niekoniecznie wakacyjny. Wyniki ogłoszę 4 lipca, do godz. 19.00, i skontaktuję się ze zwycięzcami :)

Odpowiedzi zostawiajcie, ładnie proszę, w komentarzu (lub na Facebooku, pod wpisem z recenzją) – obojętne, do wszystkich dotrę.



Za przekazanie egzemplarzy dla Czytelników pięknie dziękuję Autorowi. No i za ten pozytywny powiew lata również. Aż się chce!

Moi Drodzy, do działa. Książeczki czekają :)