czwartek, 1 listopada 2018

Wracam na swoje, czyli podsumowanie ostatnich miesięcy



Czasami szara proza życia tak wciąga, że trudno się wyrwać z jego macek i znaleźć czas na „coś więcej”. Pochłonęła mnie ta codzienność na dobre, wywróciła, co miała wywrócić, do góry nogami i zepchnęła na dalszy plan wszystko inne.



Gdzie byłam, gdy mnie nie było?


Na początek może  kilka słów usprawiedliwienia, które niewątpliwie się Wm należą. Zniknęłam dość niespodziewanie i bez żadnego pożegnania – to jednak było zamierzone, bo nie planowałam usunięcia się na stałe z blogosferowych szeregów. No, może przez chwilę miałam takie myśli, ale moja mama skutecznie mnie od nich odciągnęła.
Nie podejrzewałam, że praca tak bardzo mnie wciągnie – pochłonie większość mojego czasu, ale też mnóstwo energii. Nowe obowiązki nieco dały mi początkowo popalić, a wypracowanie pewnych schematów niestety trwa. Wciąż jeszcze wiele muszę się nauczyć i nadal pewne sprawy są w trakcie ogarniania, ale z zadowoleniem mogę przyznać, że jestem na dobrej drodze do osiągnięcia stanu względnego spokoju.

Zaczęłam (w końcu się udało, po latach) staż – wyszłam ze świetlicy, a wtopiłam się w polonistyczne klimaty – zostałam wychowawczynią, a do tego zarażam miganiem młodych fascynatów. Dzieje się.

Nie samą pracą człowiek żyje... W domu też garść nowości. Córa śmiało wkroczyła w szeregi pierwszoklasistów. Każdego dnia szalejemy z zadaniami domowymi i – tak po prostu – ogarniamy codzienne obowiązki. 

Na moje osobiste przyjemności po prostu zabrakło już sił i czasu. Nie chciałam traktować bloga po macoszemu, byle tylko, więc nie tykałam go wcale... Chociaż przyznaję, że za kulisami wciąż się sporo działo. Wybaczcie, że  nie podejmowałam z Wami żadnych wspólnych działań, nie brałam udziału w proponowanych akcjach bądź odmówiłam recenzowania tej czy innej książki. Wyszłam jednak z założenia, że lepiej odpuścić, niż pakować się w coś, z czego nie będę w stanie się potem rozliczyć. Chyba powoli uczę się wyznaczania jakichś granic i powiem Wam, że to wyszło mi na dobre – przynajmniej nie wisiało nade mną coś, czemu nie byłabym w stanie sprostać.  

Trudne powroty


Czekałam na odpowiedni moment, chociaż wiem, że nigdy nie ma tego właściwego, a poza tym każdy może być tym idealnym. Poukładałam sobie wszystko i jestem, co nieco wypracowałam i... oto jestem. Z mnóstwem blogowych zaległości, ale też zdeterminowana i pełna dobrych myśli. To jak powrót do domu po długiej wędrówce – czuję, że jestem u siebie, że jestem na właściwym miejscu. I na pewno nie będę się nudzić, bo literacki świat wciąż się kręci, ba! ma się wręcz doskonale i, na szczęście, o mnie nie zapomniał. To chyba przeznaczenie :)

Odsunęłam facebooki, instagramy i całą resztę – nawet z premedytacją omijałam te miejsca. Powiem Wam, że taki detoks dobrze mi zrobił. Zyskałam sporo czasu – jednak scrollowanie FB zabiera go całkiem sporo... I co? I po prostu zatęskniłam za tym wszystkim.

O książkach słów kilka



Ostatnio moje książkowe podróże ograniczały się głównie do czytania lektur, chociaż nie tylko. Postaram się w kolejnych dniach podrzucić Wam kilka recenzji – nie tylko lekturowych. Sporo dobrych historii za mną, a z radością przyznaję, że mnóstwo niesamowitych wciąż przede mną. 

Czytałam, chociaż oczywiście nie tyle, ile bym chciała. Brakowało czasu i mocy, zawsze było do zrobienia coś innego – natychmiast, na już, teraz. Do tego wszystko dochodzi jeszcze moja nowa miłość – myślografia, której poświęcam ostatnio trochę czasu. 


~Patronaty~


Nowa powieść Krzysztofa Koziołka!

Już wkrótce pojawi się na rynku książki kolejna powieść Krzysztofa Koziołka. Już sama okładka – chociaż nie jestem okładkową sroką – zdobyła moje serducho! Po autorze w sumie nigdy nie wiemy, czego możemy się spodziewać, zatem... zapowiada się naprawdę wyjątkowa czytelnicza przygoda! Mam ogromny zaszczyt patronować tej powieści, w zacnym gronie, oczywiście :)

Recenzja pojawi się za jakiś czas na blogu, ale już teraz podrzucam Wam słów kilka na zachętę – okładkowy opis – mrrr:

Z jednej strony potężny koncern farmaceutyczny. Z drugiej troje obcych sobie ludzi.
Damian Saran zgłasza na policji zaginięcie żony, która nie wróciła do domu z pracy w agencji reklamowej. Dalia Chyba przeżywa trudne chwile po rozwodzie będącym efektem rodzinnej tragedii. Komisarz Ryszard Grodzki sprawdza okoliczności śmiertelnego wypadku bliskiej osoby starego znajomego.
Pozornie niezwiązane ze sobą sprawy łączą się, kiedy wszyscy troje stają na drodze szczepionki, która lada chwila ma trafić na rynek. Na jednej szali znajdą się tysiące ludzkich istnień, na drugiej miliardowe zyski.
To będzie walka na śmierć i życie.





Strona autora: Manufaktura Tekstów




Mataszkowie powracają!

Oczywiście nie byłaby sobą, gdybym nie wzięła pod swoje skrzydełka kolejnej już (piątej) powieści autorstwa Tomasza Stochmala z cyklu o przesympatycznej rodzinie Mataszków. Tym razem autor zabierze młodych czytelników w podróż na ziemię wąbrzeską!


Moja córa uwielbia przygody Mataszków, więc... wyczekujemy z utęsknieniem! Recenzja oczywiście pojawi się już  wkrótce na blogu.

Strona autora: Mataszkowie
Facebook: Mataszkowie






Co mnie ominęło? Co przede mną?


Nie wzięłam udziału w Wielkiej Wymianie Książkowej, nad czym – przyznaję – ubolewam, bo uwielbiam towarzyszące tej akcji emocje. Moim regałom przydałby się powiew świeżości, a poza tym jestem zdania, że warto dawać książkom nowe życie.

Nic jednak straconego, bo w kwietniu kolejna edycja – tym razem nie odpuszczę!

Ominęły mnie też Targi Książki w Krakowie – wielkie wydarzenie w świecie książkoholików. Niestety sił, czasu i nawet ochoty brak, zatem odpuściłam.

I tu znów pojawia się światełko w tunelu, bo na wrocławskich targach pojawię się na 100% – tej przyjemności sobie nie odmówię! Z kim się spotkam? Planujecie wypad do Wrocławia między 29 listopada a 2 grudnia? 




Facebook: wydarzenie. Program poznamy już wkrótce.





Z nieco innej beczki


Dla sympatyków twórczości Reginy Brett wydawnictwo Insignis przygotowało kolejną niespodziankę – autorka pojawi się w kilku polskich miastach! 



Listopad pod znakiem Reginy czas rozpocząć. Więcej informacji znajdziecie na stronie Wydawcy: http://bit.ly/regina-2018.






"Blogostrefa" ma się dobrze


"Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów" wciąż ma się dobrze. Powiem więcej – szykuje się kolejna rewolucja, wiele zmian przed nami, mnóstwo wyzwań i w ogóle kolorowy zawrót głowy.

Po świętach ruszamy ze sprzedażą nowego numeru, w którym znajdziecie (jak zwykle) wiele ciekawych tekstów – mamy nadzieję, że Was konkretnie zainspirują do działania! 

Na okładce Miłka Kołakowska – właścicielka bloga Mozaika Literacka. Przepiękna!



Z magazynem wiąże się też pewne zdarzenie, w którym miałam przyjemność brać udział jakiś czas temu. Affiliate Days with CENEO.pl IV edycja to wydarzenie, które 22 września przyciągnęło niemały tłumek internetowych Twórców. Wcale się temu nie dziwię!



Relację z tego wydarzenia możecie przeczytać tutaj: Affiliate Days, a poza tym relacja pojawi się w najnowszym numerze naszego magazynu.







Ciekawy konkurs


"Już nie zapomnisz mnie" już II edycja przedwojennego konkursu literackiego organizowanego przez Aleksandrę. Wszelkie szczegóły znajdziecie na stronie przedwojenny-konkurs.blogspot.com

O co w tym wszystkim chodzi? Jeśli Wasza literacka dusza pragnie się połączyć z miłością do przedwojennych polskich artystów, a do tego macie chrapkę na nagrodę – ten konkurs jest właśnie dla Was. Czasu jest sporo, bo do kwietnia jeszcze daleko, więc pióra (klawiatury) w dłoń i  do dzieła.





I wiele innych – zerknijcie tu.





"'Świerszczyk" zawsze na topie



11 listopada to wspaniały i wyjątkowy dzień dla wszystkich Polek i Polaków. Tego dnia nasza ojczyzna odzyskała niepodległość. Trudno to sobie wyobrazić, ale Polski nie było na mapie Europy aż 123 lata! Dlatego dzisiaj, jeszcze bardziej niż zwykle, cieszymy się wolnością! Wolnością, którą odzyskaliśmy równiutko 100 lat temu. W tym numerze „Świerszczyka” świętujemy w każdej rubryce. W wierszach delektujemy się rytmem naszego języka i piękną polszczyzną, a prozą opowiadamy między innymi wzruszającą legendę o orlim gnieździe i piszemy o początkach państwa polskiego. Wspaniałych obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości!




Zawsze aktualna tematyka i, co chyba najważniejsze, w bardzo przystępnej dla dzieci formie. Najnowszy numer poświęcony jest bardzo ważnemu wydarzeniu, które nie powinno być obojętne nikomu – nawet naszym milusińskim. 



Wiecie, myślę sobie, że to świetna sprawa – w taki sposób buduje się po prostu w serduchu małego ludzika miłość do ojczyzny. Brawa dla ekipy "Świerszczyka".





Plany, plany


Postaram się być. To chyba jeden z tych planów, które mam nadzieję zrealizować. Chcę znów być na bieżąco, więc powoli będę nachodzić Wasze miejsca w sieci, bo skąd czerpać wiedzę, jeśli nie od blogerów książkowych? Ciekawa jestem, jak tam było na targach i ogólnie: co teraz warto przeczytać, więc będę wdzięczna za podrzucenie mi linków do Waszych blogów – chętnie poczytam.

Może nie będę publikowała codziennie, bo jednak mój czas jest ostatnio mocno ograniczony, ale na pewno nie będę już robić takich długaśnych, nieznośnych przerw... Trudno się potem z takiego zastoju wyrwać.

Na blogu pojawi się odrobina edukacji. Chcę pokazać, że lektury można "przerobić" z radością, a polskiego można uczyć z oddaniem. Zniknie – chyba już po  prostu sam umarł śmiercią naturalną cykl z przepisami... Nie mam ostatnio weny. W ogóle gotowanie nie sprawia mi już tyle radości, a stało się raczej obowiązkiem. Bu!

A poza tym nie planuję już niczego – niech się dzieje, co chce :)

Co tam u Was? Opowiadajcie!

Strasznie mi brakowało blogowania, czytania, pisania, Was!
Ściskam :)