środa, 16 października 2019

Szczepić czy nie szczepić? Krzysztof Koziołek: "Nie pozwól mi umrzeć"



Ludzie idą, kładą dziecko na leżance jak świnię na rzeź,
niczego kompletnie nie sprawdzając.

Krzysztof Koziołek, Nie pozwól mi umrzeć, Manufaktura Tekstów, Nowa Sól 2018.

Uwielbiam twórczość Krzysztofa Koziołka. To autor, który za każdym razem bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Raz wprowadza czytelnika w klimat lekko oderwany od rzeczywistości, innym razem zabiera w podróż retro, by chwilę potem osadzić go mocno w rzeczywistości, poruszając jeden z aktualnych i bardzo kontrowersyjnych tematów. Nadszedł czas na thriller medyczny w wyjątkowo niepokojącym wydaniu!

W książce pt. Nie pozwól mi umrzeć, której mam zaszczyt patronować, będziemy mieli okazję przyjrzeć się bliżej problematyce szczepień. Brzmi złowrogo, prawda? To jeden z tych tematów, który dzieli matki na placach zabaw, potrafi poróżnić małżonków, jest nad wyraz enigmatyczny, ale też wciąż wałkowany i prześwietlany. Jedno jest pewne: za szczepieniami stoją potężne koncerny farmaceutyczne, a co za tym idzie – niewyobrażalne pieniądze. A co ze zdrowiem czy bezpieczeństwem dzieci? 

Złapani w sieć



Krzysztof Koziołek z rozmysłem, niespiesznie i celowo wprowadza nas w lepką i zagmatwaną sieć intryg. Początkowo błądzimy i próbujemy zorientować się w sytuacji, czepiając się każdego strzępka informacji – co się właściwie wydarzyło? Kim są nasi bohaterowie i co ich tak naprawdę łączy? Tego nie wiemy, bo w końcu trudno spleść w jakąś sensowną całość żywot zrozpaczonej matki, zagadkowe odejście ukochanej i wybuch gazu, w wyniku którego ginie młoda kobieta. Intuicyjnie czujemy, że wszystkie sprawy muszą być ze sobą powiązane, choć trudno ustalić, jak to w ogóle możliwe. Kiedy myślimy, że poczuliśmy już dość stabilny grunt pod nogami i jesteśmy przekonani, że wiemy, którymi trasami się poruszać, autor bezpardonowo pociąga za kolejne nici, by z premedytacją wstrząsnąć naszym stabilnym światkiem. Daliśmy się złapać w pułapkę, a macki niepokoju sukcesywnie zaciskają się na naszych gardłach. 

Im głębiej zatapiamy się w tę opowieść, tym większy niepokój odczuwamy. Powoli klaruje nam się pewien obraz tego, jak działa przemysł farmakologiczny. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że wiąże się on z ogromnym przepływem niewyobrażalnych sum, przecież sami napędzamy go każdego dnia, łykając chociażby proszki przeciwbólowe. A gdzie w tym wszystkim leczenie kierunkowe, a co z obowiązkowymi szczepieniami – dla dobra dzieckaCóż... Jeden powie, że kocha, więc szczepi, a inny, że kocha, zatem wystrzega się szczepionek jak ognia. A racja? Jak dupa – każdy ma swoją.






O szczepionkach można prawić godzinami; domniemywać, czy więcej z nich pożytku, czy szkody. Kojarzymy je z ochroną, ale też z zagrożeniem; w sieci krążą anegdotki, na forach antyszczepionkowa wrzawa, wśród znajomych przerzucanie się argumentami, a w żłobkach zakaz wstępu bez aktualnej "pieczątki" w książeczce zdrowia. Nie dziwi więc potok emocji, których doświadczymy podczas lektury tej książki.


Jak On to zrobił?



Jednak sam kontrowersyjny temat nie zapewni przecież dobrej lektury. Warto zwrócić tu uwagę na realizację, której Krzysztof Koziołek podołał bez żadnego problemu. Każde kolejne spotkanie z jego twórczością utwierdza mnie w przekonaniu, że autor posiadł tajemną umiejętność sprawnego operowania słowem. Gra z nami, bawiąc się dialogiem, a co najlepsze – wie gdzie i kiedy uderzyć, przy czym robi to w mistrzowskim stylu. Aż miło poczytać! 


Poza ciekawie skonstruowaną intrygą mamy tu do czynienia z szybko nabierającym tempa śledztwem – fascynującym, bo to zwykły szary człowieczek stara się dojść prawy, a skłania go do tego... brak kropki! I choć brzmi to teraz enigmatycznie, z pewnością docenicie ten "chwyt"; mnie urzekł. Znajdzie się potężna czara zemsty, nie zabraknie kierowania się przeczuciem, ale też wypracowanymi schematami sensacyjnego działania. Zagadka goni zagadkę, napięcie rośnie, a poszlaki zaprowadzą nas w miejsca, których się na pewno nie spodziewamy. 

Nie zabraknie tu również wzruszeń, a co bardziej wrażliwi czytelnicy uronią kilka łez. 

Co jeszcze? Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że autor świetnie przygotował się do napisania tej powieści, a porządny research czyni ją wyjątkowo wiarygodną. Niepokoimy się, bowiem przedstawione informacje trącą realizmem; choć sam Koziołek zaznacza, że przedstawiona historia jest fikcją, to pozostawia czytelnika w stanie zagrożenia, zaznaczając, że przecież może się zdarzyć. I ja mu wierzę...



Jaki tego sens?


Często nie wnikamy w to, co bezpośrednio nas nie dotyczy. Staramy się nie zawracać sobie głowy wszystkim, o czym usłyszymy, co przewija się w wiadomościach czy pojawia na fejsbukach. Filtrujemy dane, którymi media bombardują nas na każdym kroku. I jest w tym jakaś metoda na w miarę spokojne przetrwanie, bowiem nadmiar wiadomości – szczególnie tych negatywnych – potrafi spędzić sen z powiek. To oczywiste, że nie możemy wziąć na siebie całego zła tego świata, bo nikt z nas nie jest w stanie tego udźwignąć. Warto jednak od czasu do czasu pochylić się nad tym, co niestety bywa niewygodne. Skąd bowiem wiadomo, które informacje okażą się dla nas istotne – jutro, za miesiąc czy za kilka lat? Jaką mamy pewność, że niektóre sprawy nigdy nie dotkną naszych bliskich, przyjaciół, a nawet dalszych znajomych?

Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, w co zostaliśmy wciągnięci. Nie wiemy, że ktoś pociąga za sznurki, sterując naszym myśleniem czy wymuszając na nas konkretne działania... Wierzymy, bo chcemy dobrze. Opieramy się, bo chcemy dobrze. I w gruncie rzeczy nie wiemy, które działanie przyniesie nam, ale przede wszystkim naszym pociechom więcej korzyści.

Nie pozwól mi umrzeć z pewnością nie poda Wam konkretnej i pewnej odpowiedzi, nie rozwieje Waszych wątpliwości, nie wskaże drogi. Sam autor nie opowiada się po żadnej ze stron, a podsuwa nam jedynie informacje, obróbce których musimy podołać samodzielnie. Jedno jest pewne: ta historia zmusi Was do myślenia, nie przejdzie bez echa. 




Za możliwość objęcia książki patronatem pięknie dziękuję Autorowi, którego historie zawsze wprawiają mnie w stan ekscytacji i pobudzają do myślenia. To była wyśmienita lektura!

Odwiedźcie koniecznie profil Autora => na FB oraz stronę internetową, gdzie znajdziecie sporo przyjemności :)

 Klik!
Na koniec zdradzę Wam pewną tajemnicę: już wkrótce ukaże się kolejna powieść Krzysztofa Koziołka, której mam zaszczyt patronować. Mam nadzieję, że teraz nic się nie wydarzy po drodze i będę mogła temu zacnemu zadaniu podołać. Taki jest wstępny plan!

A jeśli tego Wam mało, mam coś jeszcze... Chciałabym podzielić się z Wami świetną wiadomością. Otóż powieść pt. Nad Śnieżnymi Kotłami otrzymała nagrodę "Książka Górska Roku 2019"! Ta historia wciąż przede mną, ale dorwę się do niej z przyjemnością!

Kliknij, żeby powiększyć

Znacie pióro Krzysztofa Koziołka? A może te literackie rewiry wciąż przed Wami? Dajcie koniecznie znać. 

O samych szczepionkach moglibyśmy pewnie rozmawiać godzinami i, tak sobie myślę, że pewnie do niczego byśmy nie doszli, ale jeśli macie ochotę...