poniedziałek, 4 listopada 2019

Jej cały świat: "Nawiedzona wagina" C. Mellick III



Przysięgam, że tamtej nocy czułem dziwne rzeczy w jej wnętrzu.
Upiorny oddech na czubku fiuta.


Carlton Mellick III, Nawiedzona wagina, tłum. Karolina Kaczkowska, Dom Horroru, Wrocław 2006.

Jeżeli myślicie, że przeczytaliście już wszystko i nic Was nie może zaskoczyć, z pewnością nie mieliście jeszcze okazji sięgnąć po Nawiedzoną waginę Mellicka III. Jeżeli wydaje się Wam, że otarliście się kiedyś o totalne szaleństwo, a nie mieliście tej książki w rękach, mylicie się. Przeczytałam już naprawdę wiele dziwnych książek, ale nie znam drugiej tak dziwnej, absurdalnej i niedającej się wpisać w jakikolwiek kanon historii. Polecam jednak tę opowieść czytelnikom pełnoletnim (przede wszystkim ze względu na mocne zabarwienie erotyczne – wszystko kręci się wokół seksu i to nie w jego subtelnej odsłonie), bo nie wiem, czy nie byłaby ona w stanie nadwyrężyć młodego umysłu.


Tego jeszcze nie było


Długo zastanawiałam się, jak zacząć tę recenzję, czego się tu w ogóle uchwycić, jak to wszystko ugryźć, żeby miało to jakiś sens. Powiem Wam, że to nie lada wyzwanie, więc może – wyjątkowo, bo tego jeszcze na blogu nie było – zacznę od opisu wydawcy, który szalenie mnie zaintrygował (tak, zgadza się, z własnej i nieprzymuszonej woli sięgnęłam po tę książkę). Myślę, że będzie to dobrym wstępem do dalszych "rozważań".

Trudno kochać kobietę, której wagina jest bramą do świata umarłych...
Steve szaleńczo kocha swą ekscentryczną dziewczynę Stacy. Niestety ostatnio ich życie seksualne podupadło, bo mężczyznę martwią dziwne odgłosy z okolic jej krocza. Stacy twierdzi, że ma nawiedzoną pochwę i że to nic takiego. Steve zupełnie się z nią nie zgadza w tej kwestii.

Kiedy podczas niezbyt udanego seksu ze Stacy wydostaje się żywy trup, kobieta dowiaduje się, że jej pochwa to brama do innego świata. Namawia Steve'a, by wszedł do środka i zwiedził to dziwne, nowe miejsce. Powrót okazuje się jednak trudny... zwłaszcza po spotkaniu z Fig, specyficznie atrakcyjną mieszkanką opuszczonego świata między nogami Stacy.

Przetrawiliście? Jeszcze chwila? Dobra, lecimy dalej!
Historia opowiada o mężczyźnie, który szalenie kocha swoją dziewczynę. Wielbi ją na tyle mocno, że przymyka oko na niektóre, dość niepokojące, sprawy dotyczące bezpośrednio jej osoby, ale też mocno rzutujące na ich związek. Oczywiście wiemy, że miłość jest cierpliwa, a drugiej połówce jest się w stanie bardzo wiele wybaczyć, ale... no jakieś granice chyba są, tak? Kiedy jednak z wnętrza Stacy wychodzi kościotrup, rzecz zaczyna się nieco komplikować, bo w końcu, kto będąc przy zdrowych zmysłach, byłby w stanie podołać podobnej sytuacji?

Dla Stacy to jednak sprawa zupełnie normalna. Kobieta żyje z dziwnymi odgłosami dochodzącymi z jej pochwy od zawsze, przywykła też do koleżanki, która przechodzi przez jej wrota do naszego świata, by się wspólnie pobawić. Początkowo uważała, że wszyscy tak mają, bo przecież rodzice nie zwrócili uwagi na to, by było to czymś nienaturalnym (a może po prostu pominęli to milczeniem?). Z czasem, kiedy dziewczyna zaczyna wchodzić w okres dojrzewania, a na jej drodze pojawiają się pierwsze miłosne przygody, odkrywa, że jest wyjątkowa. 

Odkrył to również Steve. Powiem więcej: jeśli coś ze środka wypełzło, to istnieje spora szansa, że da się sprawdzić, gdzie się dotychczas gnieździło i którędy przybyło. Zgadnijcie, jak bardzo mężczyzna jest oddany swojej ukochanej, jeśli godzi się na odkrycie tych wcale nie dziewiczych terenów? Nie pytajcie, jak do tego doszło. To trzeba po prostu przeczytać. Mogę Was zapewnić jedynie, że jeśli wizualizujecie sobie opowieści, tu przerazicie się tych obrazów, które pojawiają się w Waszych myślach...

Warto również wspomnieć tu o okładce. Jest absolutnie hipnotyzująca – tak dziwna i złowieszcza, że trudno oderwać od niej wzrok i, co najlepsze, w pełni oddaje klimat tej książki. Może pięknością nie jest i słodyczą nie ocieka, ale przyciąga. Gdybym miała zilustrować tę bohaterkę, wyglądałaby ona dokładnie tak, jest doskonale odzwierciedlona. I muszę tu zaznaczyć, że to chyba jeden z delikatniejszych, najsubtelniejszych obrazów, na których można się było tu skupić. Od razu wyczuwamy, że takie opakowanie musi skrywać jakieś dziwaczne tajemnice...


Groteskowo o seksie


Nie można nazwać Nawiedzonej waginy powieścią, to raczej dłuższe opowiadanie erotyczne – cała historia mieści się na niecałych stu stronach. I tu chciałoby się więcej, ale też gdzieś podskórnie czuje się, że przeciąganie tej opowieści nie przyniosłoby niczego dobrego. Jest dobrze, jak jest. Poza tym nie wiem, czy normalny człowiek jest w stanie więcej przyjąć tak, żeby nie ześwirować. Gdzieś chyba leży granica absurdu, której nie wypada przekraczać?



Zagłębiając się w tę opowieść, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że właśnie docieram w nieznane dotychczas rewiry ludzkiego umysłu. Nie wiem, czym raczył się autor, ale mam nadzieję, że coś jednak brał (i to dużo), bo nie jest możliwe, by stworzyć taką historię na trzeźwo. Poczytałam nieco na jego temat – podejrzewałam również, że wypuścili go z psychiatryka i musiał odreagować – chciałam skonfrontować moje wyobrażenia z faktami. Nic, o co go podejrzewałam, nie jest prawdą.... Dowiedziałam się natomiast, że Mellick III tworzy w zgodzie z założeniami ruchu Bizarro fiction, który charakteryzują absurd, satyra i groteska, a wszystko w popsurrealistycznym klimacie. Wyłuskując tego typu informacje, człowiek zaczyna się zastanawiać, jakie są pozostałe twory autora. Nie wiem jednak, czy byłabym w stanie skusić się na kolejną opowieść – Nawiedzona wagina, mówiąc kolokwialnie, totalnie ryje banię. 

Do tej historii można nastawiać się w różny sposób. Możemy zakładać, że potraktujemy to jako wyprawę w nieznane albo podejdziemy do lektury na zasadzie eksperymentu lub przeczytamy, by coś z tego dla siebie wydobyć. Możemy podejrzewać, że będzie to nosiło znamiona paskudztwa,a do tego będzie nam dziwnie i nieswojo. Powiem Wam jednak, że w przypadku tej historii nie ma sensu niczego zakładać – jest wynaturzona. Trzeba po prostu przeczytać.

Książka w żadnym razie nie wskaże Wam żadnej drogi do niczego, nie zmieni Waszego świata czy sposobu myślenia, nie znajdziecie tam jakichś większych przemyśleń, nie będzie objawienia. Być może nawet się Wam nie spodoba – mnie nie podobała się praktycznie wcale. Ona nawet nie jest dobra edytorsko! Muszę jednak oddać coś tej historii: jest niesamowita i bardzo cieszę się, że po nią sięgnęłam, bo była to naprawę wyprawa do zupełnie innego świata, w kompletnie inne myślenie. Czytałam z zapartych tchem!