czwartek, 21 listopada 2019

Syf, smród i seks: "Gad. Spowiedź klawisza" P. Kapusta


Kryminał ma coś z przedsionka piekła. Czasem nie da się nawet tego opowiedzieć. By to zrozumieć, trzeba to przeżyć.



Paweł Kapusta, Gad. Spowiedź klawisza, Wielka Litera, Warszawa 2019.



Ostatnio na blogu królowały powieści, a przecież warto od czasu do czas podsunąć Czytelnikom coś innego. Dziś dla odmiany proponuję Wam co nieco z literatury faktu – na tapet weźmiemy reportaż pt. Gad. Spowiedź klawisza autorstwa Pawła Kapusty. Wcale mnie nie dziwi, że ta książka zyskała rzeszę zwolenników, ponieważ trudno się od niej oderwać. Wciąga jak bagno, a może raczej wciąga w bagno – gówniane, paskudnie śmierdzące i tak trudne do opisania?


Syf, seks, układy i emocje


Zostawiamy za sobą wszystko, co znajome, i wchodzimy wchodzimy w mroczną, duszną i śmierdzącą przestrzeń zamkniętą. Za murami osadzono ich wielu, z różnych względów, z różnymi wyrokami. Czasem zdarzy się jakiś niewinny, ale jak wspominają klawisze, to bardzo rzadkie przypadki, bo przecież wyjątek potwierdza regułę. Strażnicy nazywają ich złodziejami. I to właśnie z nimi spędzają każdy dzień. 

Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pracować w miejscu, gdzie niemal każdego można stracić życie, wiarę w ludzi, godność? Myślicie pewnie, że każdy jest na sprzedaż i czasem konkretne pieniądze pomogą przetrwać nawet w tak ciężkich warunkach. Zdradzę Wam jednak, że wysokość wynagrodzenia przeciętnego klawisza mocno Was zaskoczy. Dlaczego więc znoszą brud, strach i niejednokrotnie poniżanie? Odpowiedź jest prosta, choć może się wydać mocno oderwana od rzeczywistości: oni (z małymi wyjątkami, rzecz jasna) są do tej pracy stworzeni, lubią to.

Z rozmów z klawiszami możemy dowiedzieć się wiele i zapewne nie wszystko nam się spodoba. Nie jest to bowiem lektura łatwa – to wyjątkowo ciężki kaliber. Pełno tu syfu, krwi, gówna i prowokacji. Nie zabraknie wejrzenia w sprawy damsko-męskie czy homoseksualne obcowanie. Nie obejdzie się bez cięcia, chlapania krwią i gróźb. I, co równie ciekawe, strażnicy opowiedzą nam o "kulisach" moralności w zakładach, bo tu naprawdę wiele się dzieje... Na pewno zastanawialiście się kiedyś, jak to jest z tymi układami w więzieniach, ze szmuglowaniem i kontaktami seksualnymi z osadzonymi. W Gadzie... znajdziecie odpowiedzi na swoje pytania.

To niejednokrotnie historie mrożące krew w żyłach, wstrząsające – takie, o których wolelibyśmy nie wiedzieć, o których chcemy potem usilnie nie myśleć, chociaż to bardzo trudne zadanie. Jednak – brawo dla autora – zrównoważył te ciężkie treści kilkoma naprawdę zabawnymi anegdotami, które potrafią porządnie rozśmieszyć. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tu opowieść o jeżu –  rozbrajająca jest. Nie oczekujcie jednak lekkich historyjek, ale konkretnego, czarnego humoru. Wiecie, taki śmiech przez łzy w połączeniu z nadchodzącym pawiem.


Lepsze niż kryminał


Myślę, że lektura tego reportażu pozostanie dla Was niezapomnianą. Do tej pory nie mogę wyzbyć się obrazu kary śmierci – te wykonywano w piwnicach zakładów. Zresztą, musicie to przeczytać. Może zabrzmi to niewłaściwie, ale Gad. Spowiedź klawisza to książka, która dostarcza niezapomnianych emocji, a czyta się przy tym o wiele lepiej niż większość dostępnych na rynku książki thrillerów czy kryminałów. Autor gra na naszych emocjach, każdą kolejną rozmową rzucając nowe, mroczne światło na ten więzienny świat.

Za Gada... wzięłam się z czystej ciekawości i w zasadzie przez przypadek padło na ten tytuł. Chciałam jakiejś odskoczni od fikcji, a ten reportażowy głód popchnął mnie w kierunku więziennych klimatów. Absolutnie nie żałuję, że wybrałam właśnie tę książkę. Nie żałuję również, że jest dość krótka. Myślę, że autor wydobył z tego tematu wszystko, co powinno zostać wydobyte i zrobił to w zwięzłej, ale niesamowicie dynamicznej formie. Nie ma tu zbędnych ozdobników, brak niepotrzebnego przegadania. Jest zwięźle i na temat, a po lekturze nie pozostaje nawet niedosyt – czuję się po tej lekturze pełna i usatysfakcjonowana. 

Są takie książki, od których nie można się oderwać, a Gad. Spowiedź klawisza wiedzie tu prym. Nie odłożyłam, nawet na chwilkę, wchłonęłam na jednym wdechu, bez zbędnych przerw. I może chciałam sobie dawkować, odłożyć coś na później lub podzielić na mniejsze fragmenty, ale nie dałam rady. Tak mnie wzięło.

Zdawać by się mogło, że przeciętny człowiek jest poza tym wszystkim i taki temat nie powinien go względnie interesować. To jednak nie do końca tak. Trzeba spróbować i dać się porwać. Będzie smród zapierający dech w piersiach, nie unikniemy tu topienia się w gównie, może nas nawet nieco zniesmaczy wulgarność – tak, pewnie tak właśnie będzie. Niemniej to historie, w które warto wejść – na własne ryzyko, oczywiście.

Szczerze polecam. Bezkompromisowa!

Ja na pewno sięgnę po Agonię tego autora. Nie odpuszczę, ale... najpierw trochę odpocznę, bo te gady mocno mnie wymęczyły psychicznie.